Trener Widzewa o Boatengu: Dla mnie stracił jakiekolwiek znaczenie

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Trener Widzewa o Boatengu: Dla mnie stracił jakiekolwiek znaczenie - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaSzkoleniowiec Widzewa Łódź w rozmowie z Łódzkim Sportem odniósł się do kwestii warunków w zimowym okresie przygotowawczym i brania odpowiedzialności za wyniki zespołu. Daniel Myśliwiec odpowiedział także na pytania o piłkarzy, których w Widzewie nie ma. Mowa tutaj o Kristofferze Normannie Hansenie i Emmanuelu Boatengu. Piotr Grymm: Jak Pan ocenia jak na razie warunki, które macie w tym okresie przygotowawczym?Daniel Myśliwiec: Załóżmy, że bawimy się w pomidora.

Szkoleniowiec Widzewa Łódź w rozmowie z Łódzkim Sportem odniósł się do kwestii warunków w zimowym okresie przygotowawczym i brania odpowiedzialności za wyniki zespołu. Daniel Myśliwiec odpowiedział także na pytania o piłkarzy, których w Widzewie nie ma. Mowa tutaj o Kristofferze Normannie Hansenie i Emmanuelu Boatengu.

Piotr Grymm: Jak Pan ocenia jak na razie warunki, które macie w tym okresie przygotowawczym?

Daniel Myśliwiec: Załóżmy, że bawim

Jakub Siekacz: Czy nie obawia się Pan, że zrzucanie presji z zawodników i branie jej na siebie może spowodować, że piłkarze nie będą chcieli brać na siebie odpowiedzialności?

DM: Gdybym się bał, to bym tak nie robił. Największa odpowiedzialność zawsze będzie spoczywać na trenerze. Jeżeli ludzie będą widzieli, że jestem szczery i mówię to, co czuję, to znaczy, że każdy w szatni będzie zachowywał się tak samo. Jeżeli ktoś będzie wykorzystywał to jako furtkę do zrzucenia odpowiedzialności na mnie czy na innych członków drużyny, to znaczy, że po prostu nie nadaje się do tego zespołu. To ważne, bo nadal jesteśmy na etapie budowania kultury drużyny. I oczywiście, to nie jest tak, że ja biorę winę na siebie i wszystko jest załatwione. Ja zaczynam zawsze od siebie i mówię, co mogłem zrobić lepiej. Dopiero później mogę wymagać od innych. To pokazanie drogi, uświadomienie, że prawdziwy lider objawia się wtedy, kiedy nie wszystko idzie zgodnie z planem. Lider w trudnej sytuacji pokazuje, że inni mogą na niego liczyć. W dużym uproszczeniu, uważam, że kluczowe zarządzanie trenera kończy się tuż przed meczem i zaczyna po zakończeniu pierwszej połowy. Oczywiście jakieś zmiany personalne można cały czas robić, ale według mnie najlepszymi drużynami są te, które potrafią się same zorganizować przy pomocy narzędzi i procedur, które mają, w które zostały wyposażone. W wojsku jest podobnie. Jeśli jest generał, to on wysyłając gdzieś swój oddział, nie czuje tego, co czują jego ludzie, którzy znajdują się w budynku osaczonym przez przeciwnika. On może im dać namiary i informacje jak liczna jest siła wroga, ale finalnie to oni muszą podjąć decyzję i wyjść z tej sytuacji. Jeśli w takich sytuacjach, gdzie gra toczy się o ludzkie życie, można tak działać, to dlaczego my w dziedzinie, która ma być rozrywką, mamy nie czerpać od najlepszych?

CZYTAJ TAKŻE: Niemcy w Widzewie, czyli kto był przed Kerkiem?

JS: Jak zareagował Pan na sytuację z Emmanuelem Boatengiem? Był Pan rozczarowany, że ten transfer nie doszedł ostatecznie do skutku? Może jednak dobrze się stało, że taki piłkarz do Widzewa nie trafił?

DM: To by było bardzo łatwe oznaczyć piłkarza jako tego złego. Ja jestem daleki od oceniania kogoś, z kim nie miałem okazji współpracować. Transfer nie został sfinalizowany, lecz nie wychodzę z założenia, że trzeba szukać winnego, tyko wyciągnąć wnioski na przyszłość. Możemy dzięki temu zrozumieć np. jak wyglądają procedury transferowe, które mechanizmy działania nie są skuteczne, albo że nie chcemy w przyszłości pracować z takimi ludźmi. Dzięki tej sytuacji nauczyliśmy się czegoś nowego. Jeśli chodzi o samego piłkarze, to nie mówiłbym, że on nie pasował mentalnie do Widzewa, bo tego nie wiemy. Jeśli ktoś jest mocnym charakterem, to ma odwagę podejmować odważne decyzje. Nie skreślałbym go jako piłkarza, ale dla mnie stracił jakiekolwiek znaczenie, bo takowe mają dla mnie wyłącznie ci zawodnicy, których mam do dyspozycji.

PG: Domyślam się, że ogląda czasami trener mecze Jagielloni. Czy patrząc na grę Hansena w Jagiellonii żałuje Pan trochę, że nie przyszedł do Widzewa tydzień wcześniej zanim Norweg opuścił klub?

DM: A czy Normann Hansen patrzy na nas i się zastanawia, czy dobrze by było zostać jeszcze tydzień dłużej? Nie wiemy i to będzie tylko gdybanie. Mam piłkarzy, którzy mają swoją określoną jakość i to im chce pomóc stać się lepszymi zawodnikami. A Jagiellonię oglądam, bo grają naprawdę fajnie. Dobrze się ogląda ich grę i życzę wszystkiego najlepszego trenerowi Siemieńcowi, Normannowi i jeszcze jednemu dżentelmenowi, z którym miałem okazję współpracować na niższym poziomie, bo też robi trochę zamieszania na skrzydle.

JS: Ciężko jest być młodym trenerem w Polsce i skruszyć beton w Ekstraklasie nie będąc kimś z karuzeli trenerskiej?

DM: Betonu nie widzę. Staram się skupić na tym, co ja mogę zrobić. Pracowałem rok w 1. lidze, półtora roku w 2. lidze, pewnie dwa sezony z przerwami w 3. lidze, byłem asystentem w Ekstraklasie, w 1. lidze, prowadziłem kilka zespołów juniorskich, także tych najmłodszych, jeszcze wcześniej pracowałem w A klasie. Trochę mi to zajęło, ale to nie ma znaczenia gdzie byłeś i ile masz lat. Z tego co mi wiadomo, to nie jestem najmłodszym trenerem w lidze. W ogóle nie jestem już taki młody, co mi żona cały czas przypomina (śmiech). A wiek nie jest kompetencją. Nasza piłka nie stoi na najwyższym poziomie na świecie i musimy się zastanowić dlaczego tak jest. Finanse na pewno mają na to wpływ, ale nie są najważniejsze. Ja się bardzo dużo nauczyłem od doświadczonych trenerów. Patrząc dzisiaj na tych szkoleniowców, którzy pracują w Ekstraklasie, albo gdzieś na poziomie centralnym, to oni także mają dużo cech, z których można czerpać.

Na sam koniec zapytamy jeszcze czego brakuje polskiej piłce?

DM: Nie wiem. Mogę powiedzieć czego aktualnie mnie brakuje. To mistrzostwo Polski zdobyte, jako pierwszy trener.

Z Danielem Myśliwcem rozmawiali Jakub Siekacz i Piotr Grymm.

CZYTAJ TAKŻE: Paweł Zieliński: Czytałem, że w Widzewie jestem skreślony. To kompletna nieprawda

Zainteresował Cię ten tekst?

Zaloguj się i czytaj dalej

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

logo