Było tak blisko...
Widzew Łódź zremisował z Rakowem 1:1, choć strzelił gola otwierającego wynik w 94. minucie. Niestety, w 97. gospodarze doprowadzili do wyrównania. W meczu nie zabrakło kontrowersyjnych sytuacji, które stały się już tradycją w spotkaniach RTS-u. Co po końcowym gwizdku mówił trener Vuković?
Mamy duży niedosyt, bo wiemy, na jak trudnym terenie graliśmy. Od samego początku, może poza pierwszymi minutami, byliśmy zespołem, który miał i realizował swój plan na ten mecz. Do tego doszła czerwona kartka, która też zmieniła przebieg meczu. Trzeba było dostosować do gry w ataku pozocyjnym. Wykreowaliśmy dwie bardzo dobre sytuacje - jedną z rzutem karnym i drugą zakończoną piękną bramką. Wydawało się, że jesteśmy na dobrej drodze do zdobycia więcej niż jednego punktu, ale nie zarządziliśmy dobrze tą końcówką i daliśmy sobie wbić bramkę po zagraniu na tzw. aferę - stwierdził.
I dodał:
Cała otoczka tego remisu zmienia postrzeganie tego wyniku. Dziś Raków cieszy się, że zdobył punkt. Widzę bardzo dużo pozytywów przed końcówką sezonu, która może decydować o wszystkim. Wiem jednak, że to duża strata, że dziś nie zdobyliśmy tych trzech punktów.
Na koniec "Vuko" poruszył temat decyzji sędziowskich.
Dla mnie kwestia VAR-u w sytuacji z karnym to jest absurd, Wracamy do zagrania dużo wcześniej. Dla mnie to niepojęte. Pamiętam jak na początku sezonu trener Sopić narzekał na sędziowanie, moim zdaniem słusznie. Też była taka sytuacji na Cracovii, gdzie Bergier zagrał piłkę ręką. Dla mnie to był śmiech na sali, a nie ręka. A dzisiejsza sytuacja to przebiła. To jest mój komentarz.
Widzew nadal znajduje się w strefie spadkowej. Ma na koncie 30 punktów.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.