Historia bez happy endu? Smutny koniec ambitnego widzewiaka
W styczniu 2019 roku przychodził do Widzewa Łódź jako duże wzmocnienie. Miał za sobą bardzo udany czas w GKS-ie Tychy, z którym awansował z II do I ligi. Na zapleczu ekstraklasy on i drużyna radzili sobie naprawdę dobrze, dlatego jego przenosiny do drugoligowych wóczas czerwono-biało-czerwonych można było uznać za spory sukces klubu. Daniel Tanżyna szybko stał się zresztą wiodącą postacią w formacji defensywnej pierwszej drużyny odbudowującego się klubu i miał swój udział w awansie do I ligi, choć trzeba było na niego poczekać półtora roku po gorzkiej pigułce, jaką była runda wiosenna sezonu 2018/2019 w Łodzi. Na drugim szczeblu rozgrywkowym nadal był bardzo ważnym dla Widzewa zawodnikiem. Uznanie zyskał nie tylko wśród kibiców, ale też w szatni, dzięki czemu wielokrotnie wyprowadzał kolegów na murawę w opasce kapitańskiej.
Niestety, druga połowa sezonu 2021/2022 okazała się dla niego pechowa. Nabawił się poważnego urazu, stracił niemal całą rundę wiosenną i nie mógł świętować na boisku upragnionego awansu zespołu do PKO BP Ekstraklasy. Cierpiał podwójnie, fizycznie i psychicznie, bo nie tylko nie mógł grać, ale też z końcem sezonu wygasł jego kontrakt i klub nie zdecydował się na jego przedłużenie, mając już kompletnie nową koncepcję na funkcjonowanie linii obrony. Popularny "Dixon" nie dostał więc szansy spełnienia swojego największego piłkarskiego marzenia, debiutu w najwyższej klasie rozgrywkowej, którego ostatni raz był tak blisko w sezonue 2009/2010, gdyb był piłkarzem ekstraklasowej Odry Wodzisław, ale bez szans na grę w pierwszej drużynie. Jakby tego było mało, licznik jego oficjalnych występów w barwach Widzewa zatrzymał się na imponującej, ale też pechowej liczbie... 99.
Powrót do domu i kolejne małe sukcesy w Widzewie. Czy wielka nagroda też nadejdzie?
Swoją grą i charakterem zapracował sobie jednak na kontrakt w solidnym pierwszoligowym wówczas GKS-ie Katowice. Ale tam znów dały o sobie znać problemy zdrowotne, przez które stracił praktycznie cały sezon, rozgrywając raptem 5 spotkań. Po roku wrócił do Widzewa, ale trafił na zupełnie nowe realia, okoliczności i możliwości. Jego przeznaczeniem miała być gra w drugiej drużynie, pomoc w wywalczeniu awansu i wspieranie w rozwoju młodych widzewiaków. Przyjął tę rolę z entuzjazmem, bo Widzew stał się jego drugim domem i sam fakt, że jego klub go potrzebuje był wystarczo nobilutujący, by z wielkimi chęciami wrócił do klubu z Al. Piłsudskiego 138.
I robi to, co miał robić. Wywalczył z drużyną awans do Betlic 3 Ligi, a nie dawno dorzucił do niego Wojewódzki Puchar Polski, wywalczony na w jego ukochanym Sercu Łodzi, na oczach kilku tysięcy nadal uwielbiających go fanów.
O realizacji marzenia o ekstraklasie 36-latek może już raczej zapomnieć, choć kibice daliby pewnie wiele, by na koniec udanego sezonu 2026/2027 Tanżyna znalazł się w kadrze "jedynki" i w końcu zadebiutował, w końcówce meczu bez znaczenia dla tabeli, gdy łodzianie będą mieli już zagwarantowane bilety do Europy... Zwłaszcza że "Dixon" wystąpił w pierwszym tego lata sparingu pierwszej drużyny, ze Stalą Rzeszów, z uwagi na nieobecność w zespole grającego na mundialu Steve'a Kapuadiego i późniejszy powrót z urlopu innego kadrowicza - Przemysława Wiśniewskiego. Co więcej, Tanżyna właśnie podpisał nowy kontrakt, więc w zostaje w Widzewie II do końca nowego sezonu.
Oprócz niego, w drużynie, która walczyć ma o awans do Betlic 2 Ligi, na kolejny rok rozstaje Filip Przybułek. 14-lat młodszy od Tanżyny pomocnik dostąpił zaszczytu, o którym jego starszy kolega nadal tylko marzy, bo za czasów Janusza Niedźwiedzia zadebiutował w pierwsyzm zespole w PKO BP Ekstraklasie. Co ciekawe, choć obu piłkarzy dzieli olbrzymia pokoleniowa przepaść, łączy miejsce pochodzenia. Starszy urodził się w Wodzisławiu Śląskim, młodszy - 15 kilometrów dalej w Jastrzębiu Zdroju.
Fot. Martyna Kowalska / widzew.com
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.