"Vuko" punktuje solidnie
Piłkarze Widzewa w sobotę rozegrają jeden z najważniejszych meczów w tym sezonie. Przed własną publicznością Łodzianie zagrają z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza. Podopieczni Marcina Brosza są ostatni w tabeli i mają pięć punktów straty do przedostatniego RTS-u. Dwa oczka Niecieczanie odrobili w minionej serii gier. Pokonali Piast 3:2 i tym samym wygrali pierwszy raz od 7 grudnia.
Czerwono-biało-czerwoni ostatni raz przegrali w lidze 28 lutego. Polegli wtedy w Szczecinie. Od tamtej pory zanotowali jedną wygraną i trzy remisy. Średnia punktowa pod wodzą Aleksandara Vukovicia wynosi więc 1.5 pkt na mecz. Nieźle, choć żeby się utrzymać, Widzewiakom potrzeba nieco więcej. W tym momencie taka średnia daje Widzewowi 10.5 pkt w siedmiu meczach, czyli na koniec Łodzianie powinni mieć 40-41 punktów. Za to do utrzymania niezbędne będą prawdopodobnie 42 oczka, a może nawet i więcej.
Widzew pod wodzą "Vuko" nauczył się radzić sobie lepiej w defensywie. W czterech meczach stracił tylko dwa gole. Wcześniej w pięciu pierwszych meczach rundy stracił ich pięć. A przecież było bardzo blisko, by ta statystyka u Vukovicia była jeszcze lepsza. Niestety, Raków zdołał wcisnąć bramkę na 1:1 w ostatniej minucie gry.
W ofensywie bezradni
Problemem drużyny jest nadal ofensywa. Z Lechem wyglądało to jeszcze nienajgorzej, bo były 4 celne strzały, padły dwa gole. Ale już z Arką i Górnikiem sytuacja wyglądała fatalnie. Z Arką jedno celne uderzenie, z Górnikiem 0. W starciu z Medalikami pierwszy celny strzał Łodzianie oddali w...92. minucie. Akcję później strzelili gola.
To spory problem dla trenera Vukovicia, który musi znaleźć sposób na to, by jego podopieczni byli skuteczniejsi. W Częstochowie było o tyle lepiej, że przynajmniej widzieliśmy jakieś próby szukania swoich okazji. Zresztą potwierdzają to statystyki, według których Łodzianie oddali w sumie 16 strzałów. Jednak jak już napisaliśmy wyżej, tylko dwa z nich były celne...
Tu oczywiście największe pretensje można mieć do napastników, którzy wyglądają po prostu fatalnie. Andi Zeqiri najlepiej na boisku wyglądał od razu po tym jak we wrześniu wylądował w Polsce. Zanotował szybki debiut w meczu z Arką i stworzył sobie dwie bardzo dobre okazje. Jedno z uderzeń dobijał Samuel Akere i mieliśmy bramkę. Z kolei Sebastian Bergier to obecnie cień piłkarza z jesieni. Nie widać w nim tego ognia, który charakteryzował go jeszcze kilka miesięcy temu.
Coś z tym trzeba zrobić, bo bez bramek nie będzie punktów, zaś bez punktów nie będzie wygranych. A bez wygranych, Widzew będzie w pierwszej lidze.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.