Widzew Łódź pożegnał prezesa. Czy zatęskni za Michałem Rydzem? [KOMENTARZ]

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Widzew Łódź pożegnał prezesa. Czy zatęskni za Michałem Rydzem? [KOMENTARZ] - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaTrzeciego czerwca Widzew poinformował o tym, że z funkcji prezesa klubu odwołano Michała Rydza. W sieci pojawiło się sporo komentarzy bardzo negatywnie oceniających pracę byłego już prezesa łódzkiego klubu. Czy słusznie? I tak, i nie.
reklama

Michał Rydz był związany z Widzewem od 2021 roku, a funkcję prezesa zarządu pełnił od 2023 roku. Odegrał ważną rolę w procesie odbudowy klubu po powrocie do PKO BP Ekstraklasy, rozwijając klubowe struktury organizacyjne oraz konsekwentnie budując fundamenty pod dalszy rozwój sportowy i, przede wszystkim, biznesowy. Mimo to w ostatnich latach Rydz mierzył się głównie z krytyką.

Ciężko mu jednak zarzucić to, że nie dbał o dobro Widzewa. Trzeba mu oddać, że wypowiedź dla Canal+ Sport, w której jasno opowiedział się po stronie przejęcia klubu przez Roberta Dobrzyckiego wymagała sporo odwagi.   

reklama

Gdyby Michał Rydz nie miał wielu zalet, nie przetrwałby tyle czasu w Widzewie, w którym przecież co chwila dochodziło do ogromnych zmian. Umiejętność dopasowania się do otaczającej rzeczywistości to też cecha, którą warto mieć, choć chyba akurat nie jako prezes. Tak czy inaczej Rydz zrobił w Widzewie sporo dobrego, rozwijając siatkę sponsorską, dbając o markę klubu i bardzo solidny wizerunek Widzewa od strony biznesowej – mimo przecież nie najlepszych wyników sportowych.

Nie obyło się bez rażących błędów

Ten się nie myli, kto nic nie robi, ale w przypadku Michała Rydza kilka błędów było wręcz kardynalnych. A za takie – przypominam – nie zdaje się egzaminu maturalnego bez względu na to, jak dobra jest reszta pracy. Przez ostatnie lata Widzew zmienił się z organizacyjnie niewielkiego klubu w ogromną firmę. W związku z tym zadania prezesa są nieco inne. To już nie spotkania ze wszystkimi pracownikami i obecność na każdym mniej lub bardziej ważnym spotkaniu. To przede wszystkim zarządzanie ludźmi, a tu brakowało sporo.

reklama

Nie chcę się rozwodzić nad tym, co o współpracy z Michałem Rydzem mówią w kuluarach niektórzy byli pracownicy Widzewa. Delikatnie rzecz ujmując, nie są oni wielkimi fanami byłego prezesa klubu. Niestety nie zabrakło poważniejszych i bardziej medialnych błędów, a największym z nich była „grecka afera weselna”, która odbiła się bardzo szerokim echem w całej Polsce. Bardzo negatywnie oceniam też słowa dotyczące decyzji Dariusza Adamczuka o pozostawieniu Igora Jovićevicia na stanowisku trenera na pucharowy mecz z GKS-em Katowice. Mimo że faktycznie był to błąd, to takie wytykanie złych decyzji  na forum publicznym po prostu nie przystoi.

Jakiego prezesa potrzebuje Widzew?

Na pewno innego niż Michał Rydz. Przede wszystkim bardziej doświadczonego i jeszcze bardziej wyrazistego. Musi to być osoba, która będzie odpowiadała za cały klub i jednocześnie będzie potrafiła rozłożyć swego rodzaju parasol ochronny nad wszystkimi pracownikami, a nie tylko nad sobą.

reklama

Nie dziwi więc fakt, że tymczasowym(?) prezesem Widzewa Łódź został Robert Dobrzycki, czyli osoba doświadczona w zarządzaniu wielkimi firmami, która sprawia wrażenie, że jest w stanie dogadać się z każdym, budzi sympatię, a jednocześnie jest wyrazista.

Czy Michał Rydz powinien zostać w Widzewie?

Moim zdaniem tak, choć nie w roli prezesa. Michał Rydz poznał widzewskie środowisko z wielu stron i chociaż został rzucony na głęboką wodę to podjął rękawicę i przejął obowiązki prezesa wielkiego klubu, mimo że nie miał w tej materii żadnego doświadczenia. 

reklama

Były prezes Widzewa doskonale odnajduje się w relacjach biznesowych, ma dużą swobodę wypowiedzi, a do tego lata spędzone w Widzewie poświęcił na budowę swojej pozycji w piłkarskim świecie. Osobiście bardzo ceniłem sobie jego otwartość i gotowość do rozmowy ze mną i innymi dziennikarzami - nawet w trudniejszych chwilach.

To prawda, że popełnił kilka poważnych błędów w – nazwijmy to – zarządzaniu zasobami ludzkimi, ale być może wyciągnąłby z tego wnioski, mając okazję podpatrywać pracę kogoś bardziej obytego na stanowisku prezesa. Tak jak to robił, gdy tworzył klubowy zarząd razezm z Mateuszem Dróżdżem.

Sądzę więc, że za prezesem Michałem Rydzem Widzew nie zatęskni. Ale za Michałem Rydzem na innych, nieco mniej wyeksponowanych stanowiskach – już może. Chociażby tak, jak za zbyt szybko pożegnanym dyrektorem sportowym - Tomaszem Wichniarkiem. 

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo