Problemy Korony
Przedostatni mecz, przedostatnia bitwa. W piątek w Kielcach Widzewiacy zagrają z Koroną. To spotkanie może dać Łodzianom utrzymanie w lidze, choć biorąc pod uwagę jak szalony jest obecny sezon, to niewykluczone, że nawet w przypadku wygranej z Koroną, ostatnia potyczka w Sercu Łodzi z Piastem również będzie miała swoją stawkę. Co najważniejsze, piątkowa rywalizacja jest niesamowicie ważna nie tylko dla RTS-u, ale również dla gospodarzy z Kielc. Oni też mają 39 punktów na koncie, a obecnie są tuż za czerwono-biało-czerwonymi. To przez gorszy bilans bramkowy. Pamiętajmy, że już po rozegraniu drugiego meczu między Koroną a Widzewem - w przypadku takiej samej liczby punktów - decydujący będzie bilans bezpośrednich starć. A pierwsze spotkanie wygrali Koroniarze i to 3:1.
Jeszcze niedawno nikt na poważnie nie zakładać scenariusza, w którym Korona miałaby walczyć o utrzymanie do samego końca sezonu. Kielczanie po rundzie wiosennej byli na 9. miejscu. Ich przewaga nad strefą spadkową wynosiła tylko 4 punkty, ale każdy brał pod uwagę to jak płaska jest tabela, zaś podopieczni Jacka Zielińskiego wyglądali po prostu solidnie i wydawało, że utrzymanie w tym sezonie będzie spokojne.
Wiosnę gracze z Kielc rozpoczęli w kratkę. Raz wygrali, raz przegrali. Zdobywali jednak regularnie punkty i to było najważniejsze. Kryzys rozpoczął się na początku kwietnia. Od tamtej pory gracze Żółto-Czerwonych rozegrali sześć spotkań i zdobyli w nich tylko trzy punkty. Ani razu nie wygrali. Problemem nie jest tylko brak punktów, ale też fatalna gra i widoczny brak zaangażowania w drużynie.
To wszystko spowodowało, że coraz głośniej mówi się o zmianie trenera w klubie. Jacek Zieliński pracuje tam od dwóch lat i przez długi czas cieszył się wielką sympatią trybun, jednak ostatnio sytuacja nieco się zmieniła. Niektórzy domagali się wręcz zwolnienia doświadczonego szkoleniowca. Do tego jednak póki co nie doszło. Z Koroną pożegnał się za to dyrektor sportowy Paweł Tomczyk. Jak przyznał sam właściciel Kielczan, Łukasz Maciejczyk, Tomczyk w rozmowie z nim powiedział, że największym problemem Korony jest jej właściciel. W związku z tym, Maciejczyk w zasadzie nie miał wyboru i musiał go zwolnić.
To dla niego pierwszy taki kryzys odkąd jest większościowym akcjonariuszem klubu. Do tej pory Koroniarze wyglądali bardzo solidnie na każdym polu. Teraz jednak widmo spadku zagląda im w oczy i naprawdę nie można wykluczyć, że do tego dojdzie.
Widzew musi być czujny
Dla Widzewa to nic nie zmienia. Były już w tym sezonie mecze, gdy Łodzianie mierzyli się z rywalami, którzy mieli problemy i mimo to przegrywali. Najbliższy przykład to niedawny wyjazd do Radomia. Kibice czerwono-biało-czerwonych mogą mieć małe deja-vu. Przed spotkaniem z Radomiakiem, w kontekście "Zielonych" najwięcej mówiło się o tym jakie problemy ma ten klub. Zmiana trenera, fatalna postawa na boisku, powrót szkoleniowca, który wcześniej miał w Radomiu fatalną średnią punktową.
Widzewiacy byli małym faworytem tamtego spotkania, a jego koniec pewnie długo śnił się po nocach piłkarzom i kibicom. Łodzianie zagrali fatalne zawody, ale dzięki odrobinie szczęścia prowadzili 1:0. Końcówka należała jednak do gospodarzy, którzy wygrali 2:1. Wniosek? Aktualne problemy rywala nie mają żadnego wpływu na wynik spotkania. Zamiast skupiać się na nich, RTS musi wypunktować ich słabości na murawie. Oby tak właśnie było.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.