Wygląda na to, że w drugim meczu z rzędu sędziowie źle zinterpretowali wydarzenia na boisko. I skrzywdzili Widzew.
Od sobotniego wieczora kibice Widzewa żyli meczem z Wisłą Płock, który zakończył się remisem 1:1. Łodzianie byli bliżsi wygranej, atakowali przez całą drugą połowę. Lider PKO BP Ekstraklasy tylko się bronił.
I widzewiacy byli blisko wyjścia na prowadzenie. W 77. minucie w pole karne wbiegł Mariusz Fornalczyk, który chwilę wcześniej zaskakującym zwodem zgubił obrońców i wbiegł przed jednego z nich, przed Marcusa Haglinda-Sangre. Następnie, po starciu z nim, upadł.
Sędzia Tomasz Kwiatkowski bez wahania pokazał na jedenasty metr. Do wykonania jedenastki szykował się już Fran Alvarez, ale do akcji wkroczył VAR.
Analizy trwały długo, w końcu sam Kwiatkowski pobiegł do monitora i ostatecznie zdecydował, że karnego nie będzie, czyli Fornalczyk nie był faulowany. Protesty piłkarzy i trenerów Widzewa na nic się nie zdały. Ostatecznie padł remis.
Sędzia tłumaczy: "Karny Widzewowi się nie należał"
W rozmowie z Weszło Kwiatkowski komentował, że podjął prawidłową decyzję. - Powiem, co widziałem z boiska – to, że napastnik wygrał walkę o pozycję i nadbiegający obrońca doprowadził do jego upadku. Natomiast jak podszedłem do ekranu, to kamera od frontu “Fornala” pokazywała, jak on biegnie i wstawia prawą nogę w tor poruszania się obrońcy, który wbiegał w pustą przestrzeń. Gdyby ten ruch “Fornala” był połączony z piłką, która byłaby po prawej stronie, wtedy dla mnie to byłby cały czas karny, bo jednak obrońca przegrał walkę o pozycję i musi uważać na to, jak napastnik zarządza piłką - tłumaczy.
Z argumentacją Kwiatkowskiego zgodził się m.in. Rafał Rostkowski, były arbiter, który co kolejkę ocenia kontrowersje sędziowskie w portalu TVP Sport. Przedstawił długą i szczegółową analizę i wyszło mu, że Fornalczyk próbował wymusić rzut karny, a jeszcze to on faulował rywala. Wielu kibiców i dziennikarzy uznało to za absurd. I trudno się dziwić.
Tym bardziej że w niedzielnym meczu Jagiellonii z Cracovią doszło do niemal identycznej sytuacji i tutaj VAR wskazał karnego. Zwariować można...
W wieczornym programie Liga+ Extra do sprawy odniósł się ekspert stacji od spraw sędziowskich Adam Lyczmański i on powiedział jasno: Widzewowi należał się rzut karny. - Nie szukajmy drugiego dna - powiedział dodając, że tak podobne sytuacje powinny być oceniany tak samo. Posłuchajmy, co jeszcze powiedział:
W poprzedniej kolejce Widzew grał z GKS-em Katowice. Zaraz po przerwie do siatki trafił Juljan Shehu, ale sędziowie VAR uznali, że Albańczyk przyjął piłkę ręką. W późniejszych analizach wyszło na to, że tak nie było. Na szczęście w tamtym spotkaniu w końcówce Widzew strzelił dwa gole i wygrał.

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.