Wielosekcyjny ŁKS był wielką szansą
„Wielosekcyjny ŁKS” to projekt, którego fundamentem miała być ścisła współpraca sekcji sportowych ŁKS-u. Dzięki temu cały Łódzki Klub Sportowy miał wejść na wyższy poziom organizacyjny, by sprostać aktualnym wyzwaniom, oczekiwaniom sympatyków sportu z całego regionu oraz samych sportowców. Wydawało się, że w ten sposób zrealizowany zostanie jeden z celów Daiusza Melona, właściciela piłkarskiego ŁKS-u Łódź.
- Jestem klasycznym przykładem ełkaesiaka z krwi i kości. Na wszystkie te dyscypliny chodziłem jako młody kibic. Uważam, że ŁKS to klub dla mieszkańców, klub, który w swoim DNA ma to, by dostarczać łodzianom sportową rozrywkę na najwyższym poziomie – nie tylko piłkarską, ale też koszykarską czy siatkarską. Moim celem i marzeniem jest to, by cały Łódzki Klub Sportowy rósł w siłę i był wizytówką Łodzi w Polsce i za granicą – zapowiadał Melon, wywiadzie dla „Łódzkiego Sportu”.
W trakcie konferencji, od której minął już prawie rok, Dariusz Melon żywił wielką nadzieję, że za oficjalnie ogłoszoną współpracą pójdą konkretne działania, w które zaangażowane będą wszystkie sekcje.
- Chcemy budować markę ŁKS, by klub był utożsamiany z pewną wartością i był ważny dla mieszkańców Łodzi. Zależy nam na tym, by ŁKS został liderem pewnych przedsięwzięć społecznych, rozpowszechniania sportu masowego i sportu wśród dzieci. Zależy nam na ułatwieniach dla kibiców i stworzeniu komplementarnej oferty dla naszych fanów. Dlatego planujemy też wspólne działania w zakresie dnia meczowego i różnych eventów – mówił Melon.
Kibice zachwyceni Wielosekcyjnym ŁKS-em. Zawaliły kluby
I to tyle jeśli chodzi o background i przypomnienie czytelnikom, czym miał być Wielosekcyjny ŁKS. Niestety po roku istnienia projektu okazuje się, że Wielosekcyjny ŁKS to niewypał. Mimo że kibice chętnie odwołują się do wielosekcyjności, jako do siły i przewagi ŁKS-u nad wieloma innymi klubami, to niestety za słowami klubowych przedstawicieli nie poszły czyny. I to nie tylko moje spostrzeżenie. Podobne zdanie ma Dariusz Melon.
- Przyczyna jest jedna – wszyscy muszą być tym zainteresowani. To, co robi nasz zespół, to takie podtrzymywanie tego projektu i czekanie, byśmy zabrali się z nim szerzej, bo niestety zainteresowanie ze strony innych sekcji jest żadne. Wszystkie koszty związane z pewnymi inicjatywami spadają na moje barki – mówił niedawno Melon w rozmowie z kibicami na platformie X.
Jedynym chętnym, by ten projekt cały czas rozwijać, jest sekcja piłkarska, która przecież mogłaby na takim połączeniu skorzystać najmniej, bo ma największą bazę kibiców, największy budżet i jest najbardziej medialna. Mimo to dalej promuje pozostałe sekcje w swoich mediach społecznościowych, zaś na stronie interenetowej lkslodz.pl uruchomiono nową zakładkę pod nazwą „Kalendarz Wielosekcyjny ŁKS”.
Niedawno pisałem, że projekt pod nazwą Wielosekcyjny ŁKS, oparty na współpracy kilku ściśle współpracujących podmiotów, to ogromna szansa dla wielkiej ełkaesiackiej rodziny. Nie jest jeszcze za późno, by ją wykorzystać, ale inne sekcje (przede wszystkim siatkówka i koszykówka) muszą wreszcie posłuchać dwóch głosów: rozsądku oraz kibiców i zacząć doceniać wkład Dariusza Melona w Wielosekcyjny ŁKS. Na razie jest z tym słabiutko, przez co sam projekt wykorzystuje niewielki procent swojego potencjału.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.