Zagraniczna jedenasta Widzewa nigdy nie była bliżej

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Zagraniczna jedenasta Widzewa nigdy nie była bliżej - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaJeszcze nigdy w historii Widzew nie był tak międzynarodowy. Trener Patryk Czubak może wystawić skład złożony tylko z obcokrajowców. W Widzewie jeszcze sezon, dwa temu, wspominali, że chcieliby, aby drużyna miał w sobie widzewskie DNA. Życie potoczyło się jednak inaczej, niekoniecznie z winy szefów klubu. Widzew nie wychował jeszcze piłkarzy, którzy mogliby grać w pierwszej jedenastce. Może kiedyś w końcu się to uda, chociaż łatwo nie będzie na pewno. Trudno też jest o sprowadzenie wartościowych Polaków.

Jeszcze nigdy w historii Widzew nie był tak międzynarodowy. Trener Patryk Czubak może wystawić skład złożony tylko z obcokrajowców.

W Widzewie jeszcze sezon, dwa temu, wspominali, że chcieliby, aby drużyna miał w sobie widzewskie DNA. Życie potoczyło się jednak inaczej, niekoniecznie z winy szefów klubu.

Widzew nie wychował jeszcze piłkarzy, którzy mogliby grać w pierwszej jedenastce. Może kiedyś w końcu się to uda, chociaż łatwo nie będzie na pewno.

Trudno też jest o sprowadzenie wartościowych Polaków. W tym oknie transferowym chyba, najbardziej szalonym w historii, udało się ściągnąć czterech: Sebastiana Bergiera, Antoniego Klukowskiego, Mariusza Fornalczyka oraz Macieja Kikolskiego. Dwaj pierwsi przyszli za darmo, dwaj pozostali kosztowali 1,8 miliona euro. By ściągnąć Fornalczyka z Korony Kielce, trzeba było pobić klubowy rekord.

Polscy piłkarze w ogóle są bardzo drodzy, ich kluby często żądają kwot z kosmosu. Dlatego dyrektorzy sportowi chętniej sięgają po graczy z zagranicy.

Legii łatwiej, niż Widzewowi

Chociaż oczywiście nie zawsze się tak dzieje. Legia Warszawa sprowadziła przecież Kacpra Urbańskiego, Kamila Piątkowskiego oraz Damiana Szymańskiego, czyli byłych reprezentantów Polski. Trzeba jednak pamiętać, że Legia gra w europejskich pucharach, od lat gra o mistrzostwo i Puchar Polski, wyrobiła sobie markę u piłkarzy. Łatwiej jej skusić znanych zawodników.

Widzew w ekstraklasie jest od niedawna po latach spędzonych w niższych ligach, a wcześniej po upadku. I tak w klubie zrobili wiele, by przekonać kilku piłkarzy do podpisana kontraktu (patrz Andi Zeqiri). Z Mariuszem Stępińskim, Dawidem Kownackim, Michałem Skórasiem i Mateuszem Skrzypczakiem się nie udało, ale można się zakładać, że już wkrótce będzie na odwrót - to piłkarze będą się pchali do Widzewa.

Na razie jednak trzeba szukać za granicą. Mindaugas Nikolicius ściągnął czterech Polaków i aż dziesięciu obcokrajowców. To oznacza, że jedenastka się zmienia, zagraniczni piłkarze wypierają Polaków i trudno się dziwić. W tej chwili w kadrze Widzewa jest aż szesnastu obcokrajowców i czternastu Polaków. Kilku z nich to jednak gracze młodzi, którzy mają minimalne, albo wręcz żadne szanse na grę. Tym bardziej że nie ma już przepisu o młodzieżowcu w dawnej formie. Mowa o Antonim Błockim, Leonie Madeju, Kubie Nawrockim i Kamilu Andrzejkiewiczu.

Zostaje więc dziesięciu Polaków do gry. Odjąć można też Rafała Gikiewicza, którego los wydaje się przesądzony. W tej chwili jest bramkarzem nr 4.

Polacy z Widzewa mają konkurencję

Polaków do gry zostaje więc tylko dziewiątka. Analizując ostatnie mecze, to najbliżej jedenastki są Maciej Kikolski, Mateusz Żyro, Marcel Krajewski i Mariusz Fornalczyk. Potem Szymon Czyż i Bartłomiej Pawłowski. Sebastiana Bergiera na razie nie liczymy, bo pauzuje za kartkę, a Kamil Cybulski ma małe szanse na grę.

Cała pierwsza czwórka ma już jednak poważną konkurencję. Kikolski pewnie w niedzielę z Arką Gdynia zagra, ale Veljko Ilić będzie czyhał na jego błędy. Widzew ściągnął reprezentanta Serbii chyba nie po to, by siedział na ławce. Jego zaskakujący transfer w ogóle daje do myślenia - czy w Widzewie nie byli do końca z Kikolskiego zadowoleni? Na to wygląda.

Żyro też jest na cenzurowanym, popełnia błędy. A przecież klub wydał 1,3 miliona euro na Steliosa Andreou. Cypryjczyk miał ostatnio lekki uraz, ale jeśli będzie zdrowy, to powinien grać. Andreou to przecież jeden z najlepszych obrońców ligi belgijskiej.

Krajewski ostatnio grał (słabo), bo nie miał konkurencji. Teraz po kontuzji wraca Peter Therkildsen i jeśli będzie już gotowy, to zapewne on wróci do jedenastki.

W ostatnim meczu z Lechem z Polaków w jedenastce byli jeszcze Fornalczyk i Pawłowski. Ten pierwszy ma jednak zagraniczną konkurencję w postaci Samuela Akere i Angela Baeny. Drugiemu właśnie przybyło do rywalizacji aż dwóch napastników: Zeqiri i Pape Meissa Ba, a zaraz wróci Bergier. Kapitan ma małe szanse, by znów grać od początku.

Łatwo więc wyobrazić sobie taki skład, jeśli jeszcze nie w niedzielę, to niedługo.

Iliić - Therkildsen, Andreou, Visus, Gallapeni - Shehu, Alvarez, Selahi - Akere, Zeqiri, Baena.

Widzew idzie w stronę Lechii

W tym sezonie obcokrajowcy wystawiani do gry stanowią 55,2 procent (dane Transfermarkt), ale można być pewnym, że to się zmieni i zagraniczni piłkarze będą grać jeszcze więcej.

Najbardziej "niepolską" drużyną jest Lechia Gdańsk (80,6 procent) przed Pogonią Szczecin (74,2) i Cracovią (73,5). Z kolei na krajowych zawodników najbardziej stawiają w GKS-ie Katowice, gdzie Polacy stanowią 83,3 procent.

Widzew idzie w drugą stronę, staje się coraz bardziej międzynarodowy. I to już trend w PKO BP Ekstraklasie. W minionym sezonie zagrało aż 263 obcokrajowców, co stanowi prawie połowę wszystkich zawodników.  

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo