Komediodramat w Widzewie. Piłkarze uciekł działaczom?
Widzew nadal szuka ofensywnego pomocnika. Klub musi wzmocnić skrzydła po wypożyczeniu Osmana Bukariego do Crveny Zvezdy Belgrad. Blisko wypełnienia wakatu w pierwszej drużynie był dobry znajomy nowego dyrektora pionu sportowego Widzewa Łódź. Łukasz Masłowski dwa lata temu na zasadzie wypożyczenia ściągnął go do Jagielloni z angielskiego FC Barnley. Po bardzo dobrym sezonie w PKO BP Ekstraklasie i Lidze Konferencji UEFA (43 mecze, 7 goli, 4 asysty), gdzie Duma Podlasia doszła do ćwierćfinału, Darko Churlinov wrócił do macierzystego klubu, który sprzedał go do Turcji. W Kocaelisporze tak skuteczny już nie był. Grał sporo, ale w lidze do bramki rywali nie trafił ani razu. Dwa gole zdobył jedynie w rozgrywkach krajowego pucharu. Żanda ze stron nie była z tej współpracy zadowolona, więc ustalone zostały już ponoć warunki rozstania.
Skorzystać z tego miał Widzew. Rekomendacja Masłowskiego miała być wystarczająca, by Macedończyk trafił do Łodzi. Zawodnik pojawił się zresztą w mieście włókniarzy. Przeszedł już też ponoć testy medyczne. - Czurlinow pewnie wyląduje w Pogoni Szczecin. W Łodzi przeszedł już testy medyczne, był w hotelu, osoby pojechały, żeby go odebrać, a on po prostu nie zszedł, bo już go nie było. Uciekł, jak Colak z Górnika do Legii - zdradził w Kanale Sportowym Rafał Gikiewicz, nawiązując do podobnej sytuacji sprzed roku, kiedy napastnik Antonio Colak po dogadaniu warunków współpracy z Górnikiem Zabrze, tuż przed oficjalnym ogłoszeniem transferu, dogadał się z Legią Warszawa i błyskawicznie opuścił Śląsk.
Już wcześniej pojawiła się w mediach informacja, że Widzew miał się nie dogadać z agencją reprezentującą piłkarza. Kością niezgody miała być kwota prowizji za podpisanie kontraktu, o czym poinformował Jakub Cimoszko z portalu WP SportoweFakty.
W Pogoni za uciekinierem z Widzewa
27-letni reprezentant Macedonii, który ma w swoim piłkarskim CV między innymi Schalke 04 czy VfB Stuttgart, ostatecznie już oficjalnie wylądował w Pogoni Szczecin, gdzie również, jak wcześniej w Łodzi, przeszedł już badania medyczne, a widzewiacy muszą dalej szukać. Choć w klubie od zimy, kiedy sprowadzono między innymi wspomnianego Bukariego, wyraźnie zmieniło się podejście do wydawania pieniędzy, pion sportowy musi zapewne żałować, że nie udało się skorzystać z niezłej rynkowej okazji i przechwycenia wartościowego zawodnika bez konieczności wykupowania go z zagranicznego klubu. Churlinov powinien idealnie pasować do układanki trenera Aleksandara Vukovicia, bo oprócz tego, że daje liczby (w Turcji nawet jak nie strzelał, to jednak grał sporo, notował asysty), to jeszcze dobrze znał realia polskiej ligi. Takich właśnie piłkarzy od początku najbardziej cenił obecny szkoleniowiec czerwono-biało-czerwonych.
To nie pierwsze takie niepowodzenie Widzewa w ostatnim czasie. Jedną nogą w klubie miał być już też utalentowany Chorwat Marin Soticek, również ofensywny pomocnik. On do Łodzi co prawda nie dotarł, ale zrezygnował w ostatniej chwili. - Nie wsiadł rano do samolotu - informował kilka dni temu... Sławomir Peszko, były reprezentant Polski odpowiedzialny za transfery Wieczystej Kraków.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.