Bartłomiej Pawłowski ma w Widzewie grać z nr 19 na koszulce. Tyle tylko, że to numer Patryka Mucha, który właśnie wrócił do pierwszej drużyny.
We wtorek Widzew ogłosił podpisanie kontraktu z Bartłomiejem Pawłowskim. Jeszcze tego samego dnia poinformowano, że w klubowym sklepie można kupić koszulki (w trzech kolorach) z nazwiskiem piłkarza i numerem 19, bo taki właśnie wybrał nowy widzewiak. Wygląda na to, że to obok „dziesiątki” ulubiony numer Pawłowskiego, bo grał z nim już w innych klubach. Z oboma na plecach występował w przeszłości w Widzewie. Tak samo było w Maladze i Lechii Gdańsk (19) oraz Koronie Kielce i Śląsku Wrocław (10). Tylko w Zawiszy Bydgoszcz miał nr 16, a w Zagłębiu Lubin nr 11. Z nim jednak w łódzkiej drużynie nie mógłby zagrać, bo „jedenastka” jest zastrzeżona na zawsze dla Włodzimierza Smolarka, czyli legendy klubu. „10” też nie dostanie, bo to numer Juliusza Letniowskiego.
Pawłowski ma więc grać w Widzewie z „19”. Gdy podpisywał kontrakt, ten numer był wolny. Jesienią na koszulce miał go Patryk Mucha, który jednak został przesunięty do rezerw i miał już w pierwszej drużynie nie grać. W środę 24-latek został jednak przywrócony do zespołu trenera Janusza Niedźwiedzia. W kadrze są więc dwie „dziewiętnastki”. Pawłowski, jako że do zespołu trafił później, mógłby ustąpić i wybrać inny numer. Choćby „20” albo „8”, który jest wolny po odejściu Pawła Tomczyka. Tyle tylko, że Widzew sprzedaje już koszulki z „19” w oficjalnym sklepie. Zmiana numeru byłaby wizerunkową wpadką.
Wygląda więc na to, że to Mucha będzie musiał numer zmienić. W Widzewie już to przerabiano i to w ubiegłym roku. Gdy Mateusz Michalski wracał do klubu, to jego ulubioną „siódemkę” nosił Henrik Ojamaa. Michalski wybrał więc „77”. Gdy zimą Estończyk odszedł, to Michalski poprosił o zmianę i przejął swój ulubiony numer.
Podobne rzeczy działy się w zagranicznych ligach. Gdy Cristiano Ronaldo wracał do Manchesteru United, to legendarna dla tego klubu „siódemka” była zajęta przez Edisona Cavaniego. Urugwajczyk zgodził się oddać numer Portugalczykowi, a sam wziął nr 21.
𝙉𝙤𝙬 it's official 😍
— Manchester United (@ManUtd) September 2, 2021
7️⃣ @Cristiano#MUFC | #RonaldoReturns
Bywały też sytuacje dziwne. Przed laty w Interze Mediolan z numerem 9 grał Ivan Zamorano, ale po przyjściu Brazylijczyka Ronaldo musiał mu ten numer oddać. Sam założył koszulkę z numerem 18, ale miedzy cyferkami umieszczony był plus. Chilijczyk miał więc swoją „dziewiątkę”.