Widzew Łódź przegrał w niedzielę z Zagłębiem Lubin 1:3. Kibice będą chcieli jak najszybciej zapomnieć o tym spotkaniu, ale dla jednego z piłkarzy czerwono-biało-czerwonych miało ono szczególny wymiar.
W przegranym z Zagłębiem meczu przy Al. Piłsudskiego 138 swój debiut wyjściowym składzie zaliczył Kamil Cybulski. 18-latek zdobył zaufanie Daniela Myśliwca, który nie boi się dawać szansy młodzieżowcowi. Wcześniej Cybulski wchodził z ławki pięć razy w spotkaniach z: Jagiellonią, ŁKS-em, Górnikiem, Stalą Mielec i Ruchem.
W meczu z "Miedziowymi" Cybulski zagrał od deski do deski i oddał w tym czasie sześć strzałów, czterokrotnie dośrodkowywał i zaliczył dwa dryblingi. Niestety nie pomógł swojej drużynie w zdobyciu choćby jednego punktu.
- Wynik drużyny nie poszedł za moim występem i jest na pewno rozczarowujący. W pierwszej połowie brakowało nam konkretów, a w drugiej ta trzecia bramka po prostu podcięła nam skrzydła. Nastroje nie są pozytywne, ale od nowego tygodnia będziemy pracować nad tym żeby udowodnić, że jesteśmy Widzewem i powalczymy z Lechem o trzy punkty - zapewnił Kamil Cybulski.
Młody piłkarz Widzewa na początku spotkania był bliski zaskoczenia Dioudisa po tym, jak jego dośrodkowanie przerodziło się w bardzo groźne uderzenie, któremu niewiele brakowało, żeby wpaść za kołnierz bramkarzowi Zagłębia.
- Na boisku lepiej czuję się na lewej stronie, ale na prawej też zagram. Tak jak dzisiaj. Przy tej sytuacji z pierwszej połowy chciałem dośrodkować, jednak Bartek Pawłowski strzelił wcześniej podobnego gola - dodał Cybulski.
CZYTAJ TAKŻE: Widzew w dołku? Kolejna porażka łodzian

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.