Po meczu Polska - Albania. Wszyscy żyjemy w strachu

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Po meczu Polska - Albania. Wszyscy żyjemy w strachu - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
PublicystykaWielbić czy krytykować? Odwieczne pytanie wracające jak bumerang po meczach piłkarskich. Za kadencji reprezentacyjnej trenera Brzęczka odpowiedź kibiców była jednoznaczna: krytykować. Na kadrowiczów i selekcjonera spływała fala czasem mocno przesadzonej krytyki, pomimo dobrych zdobyczy punktowych i awansu na Euro.

Wielbić czy krytykować? Odwieczne pytanie wracające jak bumerang po meczach piłkarskich. Za kadencji reprezentacyjnej trenera Brzęczka odpowiedź kibiców była jednoznaczna: krytykować. Na kadrowiczów i selekcjonera spływała fala czasem mocno przesadzonej krytyki, pomimo dobrych zdobyczy punktowych i awansu na Euro. Czy podobny los spotka reprezentację Paulo Sousy? Po meczu z Albanią pytanie ponownie wybrzmiało pełnym głosem.

Niby wszystko ok, są trzy punkty, cztery gole zdobyte, ale kadra zagrała jeden z najsłabszych meczów od długiego czasu. Gole zdobyte po wrzutkach, bez składnej akcji albo po kontrze zainicjowanej przez Albańczyków i indywidualnej szarży ułańskiej Lewandowskiego. Składnej gry jak na lekarstwo, chaos i katastrofalna organizacja gry obronnej - oto obraz tego meczu. Paradoksy piłki nożnej: wynik wymarzony - gra katastrofalna, jeden z najsłabszych zawodników reprezentacji zdobywa gola, a miał szansę na drugiego. Gdzie tu logika? Jest w tej dyscyplinie sens? Całe szczęście, że te same dylematy dotyczą przeciwnika i jest szansa, że on też może wygrać ten konkurs na większe „babole”.

Przypominam sobie pierwszy wywiad portugalskiego trenera po objęciu posady i nie wiem, czy śmiać się czy płakać. Słowa, słowa, słowa przy zderzeniu z realną sytuacją piłkarską dają taki obraz, jaki oglądaliśmy w spotkaniu przeciw Albanii. Gdzie to posiadanie piłki, dominowanie nad przeciwnikiem, szybkość gry czy agresja w obronie? Gdzie? W teorii!

Rację może mają ci, którzy twierdzą, że powinniśmy stosować taktykę okopów, kontry i stałego fragmentu. Powinniśmy oddać piłkę przeciwnikowi, skupić się na obronie całą drużyną, próbować kontrować dwoma, maksymalnie trzema zawodnikami, żeby nie odsłaniać tyłów i znaleźć jeszcze dwóch wielkoludów pod dwa metry do składu, żeby wspierali Lewandowskiego przy walce o górne piłki przy kornerach.

Może to jest recepta na wielbienie bez krytyki? Bezpiecznie, ze zminimalizowanym ryzykiem, małą liczbą groźnych sytuacji pod naszą bramką, ale i pod przeciwnika także. Bez wielkiego stresu, ale i bez gry w piłkę?

Tego chce kibic piłkarski?

Mam nadzieję, że nie.

Wolałbym oglądać płynną grę w piłkę, nie konkurs wsadów, chcę równorzędnej rywalizacji, przynajmniej próby, a nie chowania się za zasiekami w panice. Piłka nożna to odwaga, strach zabija piłkę.

Na razie wygląda na to, że wszyscy się boimy, piłkarze gry, my kibice żyjemy w strachu patrząc na grę reprezentacji

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo