Gorzko-słodka jesień Widzewa [FELIETON]

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Gorzko-słodka jesień Widzewa [FELIETON] - Zdjęcie główne
Autor: Łódzki Sport | Opis: dr. hab. Leszek Bohdanowicz

reklama
Udostępnij na:
Facebook
PublicystykaMimo gorzko-słodkiej jesieni wierzę, że na sukces widzewskie środowisko nie będzie czekało długo, bo jak napisałem w tym felietonie, Robert Dobrzycki, a przez to teraz Widzew, najwyraźniej ma szczęście.
reklama

Na szczęście skończyła się już piłkarska jesień w PKO BP Ekstraklasie. Możemy trochę odpocząć. Przed sezonem oczekiwania widzewskiej społeczności były ogromne, a na ten moment Widzew należy do najgorszych w lidze. Ma najwięcej porażek i jest blisko miejsca oznaczającego spadek do I ligi. Nie może pocieszać nawet to, że jest obecnie wyżej niż Legia Warszawa, do której łódzcy kibice często odwołują się jako historycznego i bliskiego rywala. Także z racji odległości pomiędzy Łodzią a Warszawą i przez to rywalizacji na polu kibicowskim. Mnie nigdy nie cieszy, że komuś innemu jest gorzej. Lepiej patrzeć na siebie i w górę tabeli.

Nie jest dobrze, ale wcale nie jest źle

Gdy opadną emocje, to możemy jednak dojść do wniosku, że sytuacja Widzewa wcale nie jest taka zła. Są nawet spore szanse, że rok 2026 będzie dla drużyny bardzo dobry za sprawą ciekawie układających się wyników, w tym losowania. Widzew wciąż liczy się w Pucharze Polski, a tu w ćwierćfinale mamy aż trzy drużyny z niższych lig. I to dużo niższych: Chojniczanka gra przecież w drugiej lidze, a Avia Świdnik i Zawisza Bydgoszcz w trzeciej. Po zwycięstwie z GKS-em Katowice można trafić na którąś z nich i niemalże szykować się na majówkę na Stadionie Narodowym. Patrząc całościowo, tak blisko do udziału w finale Pucharu Polski Widzew nie był od bardzo dawna.

reklama

Co więcej, Widzew stać jeszcze na wiele w PKO BP Ekstraklasie. Nawet gdy punktował słabo, to liga z całych swoich sił starała się mu pomóc i podała pomocną dłoń. Tak małych różnic w tabeli nie było chyba nigdy. Nikt wyraźnie nie odstaje, a pomiędzy pierwszym i ostatnim miejscem jest ledwie 11 punktów. A do piątej pozycji, które też może dać Widzewowi upragniony awans do europejskich pucharów, wcale nie jest daleko. Oczywiście pod warunkiem, że ktoś z pierwszej czwórki zdobędzie Puchar Polski. Jeśli nie zdobędzie go Widzew, to szanse mają Górnik Zabrze, Lech Poznań i Raków Częstochowa. W tej czwórce upatrywałbym faworyta. Równocześnie jedna z tych drużyn raczej w ekstraklasowej trójce się uplasuje. Osiem punktów do nadrobienia w 16 meczach, a tym samym do znalezienie się w pierwszej piątce, nie jest czymś, co może przekraczać możliwości Widzewa. 

reklama

Widzew ligowym średniakiem – według statystyk

Wracając do rozgrywek ligowych i rundy jesiennej, warto przyjrzeć się niektórym statystykom. Wiele z nich może nie wygląda dobrze, ale też nie aż tak źle, jak miejsce w tabeli. Widzew był raczej średniakiem. Często pojawiały się pretensje, że jego piłkarze mało biegali. Po rundzie okazuje się, że w tej klasyfikacji znalazł się na siódmym miejscu, choć średnia liczba przebiegniętych kilometrów na mecz nie wygląda imponująco, bo było to 110,6 km/mecz. Przed Widzewem pod tym względem znalazły się Wisła Płock, Lech Poznań, Legia Warszawa, Arka Gdynia, Cracovia i Piast Gliwice. Widzew był szósty w lidze pod względem sprintów na mecz (średnio 100,61). Gorzej było pod względem oczekiwanych goli na mecz. Tu znalazł się na dziesiątym miejscu (1,39 xG/mecz), ale to i tak zdecydowanie wyżej niż w ligowej tabeli.

reklama

Zabrakło widzewskiego DNA

Największego problemu należy upatrywać w czymś, co jest widzewską tożsamością. Mało się na to zwraca uwagę w różnych komentarzach, ale kluby mają swoje DNA. Wpływa ono na filozofię gry. Do niej dobiera się zawodników i trenerów. Tych pierwszych pod względem zdolności fizycznych oraz umiejętności taktycznych i cech wolicjonalnych. Mam wrażenia, że o tym zapomniano. Może też dlatego, że w klubie jest coraz mniej osób z widzewskiego środowiska, a nowi pewnie to widzewskie DNA muszą poznawać.  Mam nadzieję, że zrobią to szybko, bo to pomoże Widzewowi w osiągnięciu upragnionych, ale też trwałych sukcesów. 

W tym DNA ważną rolę odgrywa widzewski charakter. W tej rundzie widzewski charakter zostawał często w szatni, a drużyna traciła bramki w ostatniej fazie meczu, po 75 minucie. Gdyby ich nie uwzględniać, to Widzew miałby 32 punkty i ustępowałby w tabeli Wiśle Płock tylko różnicą bramek. Po prostu nie radził sobie, gdy w końcówce meczów przeciwnicy gonili wynik. 

reklama

Którą drogą pójdzie Robert Dobrzycki

Po tej rundzie możemy także już wyciągnąć pierwsze wnioski na temat polityki prowadzenia klubu przez Roberta Dobrzyckiego. W budowaniu drużyn piłkarskich są dwa podejścia: 

  • pierwsze polega na zatrudnieniu dyrektora sportowego lub menedżera i zdaniu się na jego intuicję; 
  •  drugie na świadomym budowaniu strategii sportowej oraz doborze pod nią trenerów oraz piłkarzy. Czasem jest ona spisana, innym razem solidnie przedyskutowana i dość dobrze znana osobom decydującym o drużynie. Tę drogę wybrało kilka klubów PKO BP Ekstraklasy i I ligi. Niektórym udaje się wdrażać ją nadzwyczaj skutecznie, innym trochę mniej. 

Podobnie próbował budować Widzew Tomasz Stamirowski. Wygląda na to, że Robert Dobrzycki przyjął raczej pierwszą drogę. Pewnie w swym podejściu, gdy nie będzie szło na boisku, bardziej zbliżoną do tego, co działo się w Atletico Madryt Jesusa Gila [zasłynął z częstego zmieniania trenerów – przyp. red.], niż w Manchesterze United Martina Edwardsa, który postawił na Alexa Fergusona i bronił go w pierwszych trudnych latach. To nie znaczy, że Widzew nie osiągnie sukcesu. Ma szansę osiągnąć, gdy Robert Dobrzycki będzie konsekwentny w budowaniu drogiej drużyny lub po prostu będzie miał dużo szczęścia, bo ono też w piłce jest potrzebne. 

Brak strategii sportowej sprawi, że Widzewem będą prawdopodobnie wstrząsały turbulencje. Przeplatały się lepsze i gorsze sezony, a wina za nie będzie spadała na kolejne osoby. Tak jak jest to w Legii Warszawa. Bliżej w tym co się teraz dzieje w Widzewie do stołecznego klubu, niż do Lecha Poznań, Jagiellonii Białystok, czy Rakowa Częstochowa. Powinniśmy być na to gotowi. Co więcej, władza Roberta Dobrzyckiego od turbulencji się zaczęła. Ich efektem były zmiany w zarządzie, pionie sportowym oraz na ławce trenerskiej. 

Rok 2026 rokiem Widzewa?!

Mimo gorzko-słodkiej jesieni wierzę, że na sukces widzewskie środowisko nie będzie czekało długo, bo jak napisałem w tym felietonie, Robert Dobrzycki, a przez to teraz Widzew, najwyraźniej ma szczęście. I tego szczęścia oraz rychłych widzewskich sukcesów z okazji Świąt oraz Nowego Roku wszystkim osobom związanym emocjonalnie z Widzewem serdecznie życzę. Oby 2026 rok był rokiem Widzewa!

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo