Reklama
Reklama

Radosław Mroczkowski o starcie ligi, Widzewie i ŁKS

Czas 4 min czytania
Radosław Mroczkowski o starcie ligi, Widzewie i ŁKS

Radosław Mroczkowski

Już dzisiaj (w piątek 30 lipca) rusza Fortuna 1. Liga. O nowych rozgrywkach „Łódzki sport” porozmawiał z Radosławem Mroczkowskiem, trenerem Resovii, a w przeszłości m.in. Widzewa, Sandecji Nowy Sącz i Zagłębia Sosnowiec.

Reklama

Zaczyna się liga i zastanawiamy się, kto może z niej awansować?

– Kandydatów, jak co roku, jest co najmniej kilku. Obserwowałem okres transferowy i transfery i właściwie we wszystkich drużynach zadbano o wzmocnienia. Trudno jednak wskazać, kto będzie najlepszy, kto jest faworytem, bo to jak zawsze zweryfikuje liga. Po pierwszych pięciu, a może nawet dziesięciu kolejkach, będzie można mówić, kto ma najsilniejszą drużynę, kto trochę gorszą, a kto odstaje i będzie miał problemy, by się utrzymać. Dzisiaj nie mogę silić się na wskazywanie faworytów.

Reklama

Najpewniej to zespoły, które już w poprzednim sezonie były w czubie.

– W każdej z tych drużyn na pewno tak o sobie myślą, ale jestem pewien, że nie tylko w nich, że jest jeszcze wiele zespołów, które chcą się włączyć do walki o awans.

Który z klubów dokonał najlepszych wzmocnień?

Reklama

– Jest kilka drużyn, które wzmocniły się poważnie, oczywiście to na razie wzmocnienia w teorii, bo jak zawsze, boisko wszystko zweryfikuje. Jak wspomniałem, wzmocnili się praktycznie wszyscy: jedni tylko uzupełnili kadry, inni wymienili niemalże cały zespół. Wzmocnili się, i to naprawdę nieźle, także beniaminkowie. ŁKS i Miedź Legnica zadbały o to bardzo szybko i sprawnie, bo praktycznie zaraz po zakończeniu sezonu zakontraktowały nowych zawodników. To oznacza, że nowi piłkarze mieli więcej czasu, by wkomponować się do nowych drużyn. To może okazać się bardzo ważne, bezcenne. Dość szybko i stabilnie wzmocniła się też np. Korona Kielce.

ŁKS – Miedź Legnica

Mówił pan o drużynach, w których wymieniono praktycznie cały zespół. W Widzewie znów mieliśmy rewolucję.

– O Widzewie niezręcznie mi się wypowiadać. Patrzę na to, co dzieje się w łódzkim klubie z dystansu. Na pewno osoby, które teraz tam działają, chcą zrobić wszystko, było jak najlepiej, po ich myśli i oby tak było. Weryfikacja przyjdzie w lidze, piłkarze sprawdzą się w boju. Ale oczywiście niektóre transfery w Widzewie są bardzo ciekawe.

Reklama

Kibice liczą, że liderem będzie Juliusz Letniowski. Zna go pan dobrze.

– Już w 2018 roku miał trafić do Widzewa, ale ostatecznie nie dojechał. Czy będzie liderem? To duże słowo. W Poznaniu dostał szansę i my nie wyszło, w Arce właściwie też. Letniowski ma możliwości, ale bardzo dużo zależy od niego, od jego zdrowia. Od wielu czynników. Nie jest łatwo zostać liderem drużyny i nie mam na myśli tylko Widzewa. By się nim stać, trzeba mieć do tego predyspozycje nie tylko piłkarskie.

To może Abdul-Aziz Tetteh? To duży transfer.

Reklama

– Pamiętam go z tylko z Lecha Poznań. Nie wiem, jak prezentuje się teraz. Ma już 31 lat, ostatnio nie grał za wiele. Czy jest w stanie zostać liderem w Widzewie? Na pewno tak, ale – jak już mówiłem – to nie jest proste. Wielu się wydaje, że jak uznany piłkarz schodzi do niższej ligi, to z marszu będzie się wyróżniał i wręcz zje tę ligę na śniadanie. Do Widzewa, i nie tylko, przychodzili już tacy zawodnicy, i nie dawali rady. Pamiętamy to choćby z poprzedniego sezonu. Ale ogólnie sprowadzenie Tetteha, to bardzo ciekawy ruch. Ma bardzo dobre CV, jak na polską pierwszą ligę. Oby omijały go kontuzje.

W ŁKS zostali liderzy drużyny i jeszcze wzmocniono zespół.

– ŁKS ma ciekawą kadrę. Ruchy, który wykonano latem, mogą podnieść jakość drużyny, mogą też wystrzelić z formą gracze, którzy  byli tu już wcześniej. I tak jak wspominałem, ŁKS szybko zebrał kadrę – była skompletowana już na zgrupowaniu. To dobry omen na początek. Sam jestem ciekawy, jak ŁKS zacznie ligę. Wybieram się na mecz z GKS-em Tychy, by się przekonać.

Reklama

Dobrze zna pan młodych piłkarzy. Czy któryś z nich może stać się objawieniem w nowym sezonie?

– Tak, jest wielu ciekawych graczy, którzy mogą wystrzelić. Nie chcę im jednak zrobić reklamy. Powtórzę jednak, że jest kilku naprawdę bardzo utalentowanych piłkarzy.

Nie rozmawialiśmy jeszcze o pana Resovii. W poprzednim sezonie walczyliście o utrzymanie i się udało. Co teraz? Jaki cel?

Reklama

– Rzeczywiście – jesteśmy w pierwszej lidze i to było dla nas najważniejsze. W nowym sezonie z ligi spadają trzy zespoły i żadna z drużyn się dzisiaj w tej trójce nie widzi. I my też nie. Nie chcemy już takich historii, jak w ostatnim półroczu. Chcemy, by teraz było dużo lepiej. To głównie zadanie. Nie chcę składać jakichś deklaracji, ale walkę o utrzymanie już przerabialiśmy. Teraz czas na to, by podjąć rywalizację z faworytami ligi. Po to zrobiliśmy ruchy w kadrze, po to trenujemy i przygotowujemy się do gry.

Do Resovii trafił m.in. Bartłomiej Eizenchart z Górnika Zabrze, który był bliski przenosin do Widzewa. Ale Widzew go nie wziął.

– To, jak dla mnie, dobry młodzieżowiec. Chcieliśmy go wypożyczyć już w styczniu, ale wtedy się nie udało. Dlaczego nie wziął go teraz Widzew? Trzeba pytać w Widzewie. To chłopak spod Łodzi, moim zdaniem ma duży potencjał. Może były jakieś inne powody, że w łódzkim klubie go jednak nie zakontraktowali. Nie wiem. Jeśli będzie grał u nas regularnie, a ma na to duże szanse, to powinniśmy mieć z niego dużo pożytku. To piłkarz na pozycję (lewa obrona – ŁS), na którą szukaliśmy piłkarza, a do tego młodzieżowiec. Bardzo nam pasował.

Widzew nie podpisał też kontraktu z Jakubem Kmitą ze swojej akademii. Pan jako pierwszy zapraszał go na treningi z pierwszą drużyną.

– I w tym przypadku nie znam przyczyn, z powodu których Kuba nie został w Widzewie. Czytałem tylko, że nie poszło to w dobrą stronę, ale od lat mówię, że w przypadku młodych zawodników źle się dzieje zwykle wtedy, gdy pojawiają się menedżerowie. Znam jednego, który od młodego chłopaka z jego skromnej pensji bierze 50 zł tylko dlatego, że ma z nim umowę. Gdzie tu mowa o prowadzeniu piłkarza i jego rozwoju?

W przypadku Kuby czytałem o jakichś zapisach o rozegraniu określonej liczby minut, o jakichś głupich zapisach. Szkoda, że nie będzie go w Widzewie, bo potencjał ma i powinien w nim grać z racji tego, że wywodzi się z klubu. Ale to nie moja sprawa.

Korona Kielce – Widzew. Jakub Kmita/fot. Marcin Bryja widzew.com

Mówiło się jakiś czas temu, że Kmita może trafić do pana, do Resovii. Mógłby trafić teraz skoro jest wolnym zawodnikiem.

– Trzymam za niego kciuki. Resovia też ma jednak swoich ciekawych wychowanków. Na zgrupowanie wzięliśmy sporo młodych piłkarzy. Jest szkoła sportowa i polityka klubu idzie w tym kierunku, by stawiać na młodych. I ja uważam, że to dobra polityka.

Piłka nożna

ŁKSRadosław MroczkowskiWidzew Łódź

Dodaj komentarz

Reklama