Remis jak porażka. Pierwszy punkt trenera Stawowego w ŁKS

Michał Trąbka ŁKS - Górnik (fot. Marian Zubrzycki)

Reklama


Czas 2 min czytania

ŁKS jechał na mecz z Rakowem z jednym celem – wygrać i przedłużyć swoje szanse na utrzymanie w PKO Ekstraklasie. Ostatecznie udało się ugrać tylko jeden punkt, ale w dzisiejszym meczu ŁKS po prostu nie zasłużył na nic więcej.

Trener Wojciech Stawowy mocno zaskoczył przede wszystkim ustawieniem na prawej obronie Macieja Wolskiego. Do wyjściowej jedenastki wskoczyli także Adrian Klimczak, Guima i Łukasz Sekulski. 

Pierwsze 20 minut minęło bardzo szybko i to mimo że brakowało klarownych sytuacji podbramkowych. Gra była toczona w naprawdę przyzwoitym tempie, a obie ekipy grały ofensywnie.

Reklama

Raków próbował tworzyć sobie okazje przede wszystkim po stałych fragmentach gry, kiedy to dwukrotnie dobrze w polu karnym ŁKS-u znalazł się Felicio Brown Forbes, ale uderzał niecelnie. 

Łodzianie z kolei najgroźniejsi byli po kontrach, ale przez pół godziny nie byli w stanie oddać celnego strzału.

Wszystko zmieniło się w 32. minucie. Wówczas z rzutu rożnego dośrodkował Pirulo, piłka spadła pod nogi Morosa Gracii, który oddał instynktowny strzał i wyprowadził ŁKS na prowadzenie. 

Reklama

Po zdobyciu bramki Raków się otworzył, a dyrygowany przez Pirulo ŁKS tworzył kolejne akcje. Doskonałych okazji nie wykorzystali jednak ani Sekulski, ani Guima. 

Niewykorzystane okazje mogły się zemścić na 5 minut przed końcem pierwszej części meczu, ale dwa piekielnie groźne strzały Schwarza kapitalnie wybronił Malarz. 

Pierwsza połowa zakończyła się jednobramkowym prowadzeniem ŁKS-u, chociaż gospodarze mieli kilka dogodnych szans na zdobycie gola.

Co się nie udało gospodarzom w pierwszej połowie, wyszło im na początku drugiej. W 49. minucie meczu Jarosław Jach wykorzystał dośrodkowanie z rzutu wolnego Schwarza i po błędzie Łukasza Sekulskiego, który nie trafił w piłkę, pokonał Malarza.

Kolejne minuty upływały na próbach obu ekip, ale brakowało „kropki nad i”, bo sytuacji nie brakowało. Ze strony Rakowa w dogodnych sytuacjach pudłowali Bartl, Petrasek i Schwarz, natomiast w ŁKS-ie niecelnie uderzali Pirulo i Dominguez.

Ostatecznie mecz zakończył się remisem. Żaden z zespołów nie zdominował dzisiejszego starcia, dlatego też podział punktów jest jak najbardziej sprawiedliwy. Inna kwestia, że taki rezultat nie satysfakcjonuje ani Rakowa, ani tym bardziej ŁKS-u.

Raków – ŁKS 1:1 (0:1)
0:1 – Gracia (32.)
1:1 – Jach (49.

Raków: Szumski – Piątkowski, Pertasek, Jach, Tudor (78. Malinowski), Schwarz, Sapała, Bartl (85. Kun), Musiolik, Tijanić (65. Babenko), Brown Forbes
ŁKS: Malarz – Klimczak, Dąbrowski, Gracia, Wolski, Srnić, Trąbka, Guima (68. Dominguez), Ratajczyk, Pirulo, Sekulski (75. Wróbel)

fot. Marian Zubrzycki

Reklama

Piłka nożna

ŁKS Łódź

Dodaj komentarz