ROZMOWA TYGODNIA. Dariusz Słowiński: „Od dziecka marzyłem o Widzewie”

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

ROZMOWA TYGODNIA. Dariusz Słowiński: „Od dziecka marzyłem o Widzewie” - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaBartosz Jankowski (Łódzki Sport): Głośno się o panu ostatnio zrobiło.Dariusz Słowiński (Widzew Łódź Futsal): No tak, ale najważniejsze dla mnie, że zaczęliśmy wygrywać. Indywidualnie oczywiście to miłe, że zrobiło się głośno po tej bramce i że udało mi się strzelić takiego ładnego gola.Domyślam się, że nieczęsto takie gole w meczach padają, ale z drugiej strony nie jest to też wyjątek.- Akurat tak się złożyło, że w poprzedniej kolejce bramkarz Dremana strzelił podobną bramkę. Oczywiście zdarza się w futsalu, że bramkarze zdobywają bramki, najczęściej w sytuacjach, gdy przeciwnik stawia wszystko na jedną kartę i wycofuje bramkarza. Częściej to obrońcy przechwytują piłkę i strzelają gole, ale bramkarzom też się to zdarza.Trenował pan ostatnio na treningu takie wykopy?- Czasami trenujemy takie zagrania, także w ramach treningu bramkarskiego.

Bartosz Jankowski (Łódzki Sport): Głośno się o panu ostatnio zrobiło.

Dariusz Słowiński (Widzew Łódź Futsal): No tak, ale najważniejsze dla mnie, że zaczęliśmy wygrywać. Indywidualnie oczywiście to miłe, że zrobiło się głośno po tej bramce i że udało mi się strzelić takiego ładnego gola.

Domyślam się, że nieczęsto takie gole w meczach padają, ale z drugiej strony nie jest to też wyjątek.

- Akurat tak się złożyło, że w poprzedniej kolejce bramkarz Dremana strzelił podobną bramkę. Oczywiście zdarza się w futsalu, że bramkarze zdobywają bramki, najczęściej w sytuacjach, gdy przeciwnik stawia wszystko na jedną kartę i wycofuje bramkarza. Częściej to obrońcy przechwytują piłkę i strzelają gole, ale bramkarzom też się to zdarza.

Trenował pan ostatnio na treningu takie wykopy?

- Czasami trenujemy takie zagrania, także w ramach treningu bramkarskiego. Nie jest to jednak element, na który kładziemy jakiś duży nacisk.

[wpum_restrict_logged_in][FMP]

Rozwiń

Jak oceni pan dotychczasowy sezon w wykonaniu Widzewa?

- Różnica w porównaniu z I ligą jest kolosalna. Poziom organizacji gry, fizyczność i umiejętności techniczne poszczególnych zawodników są nieporównywalne. W poprzednim sezonie to my byliśmy faworytem i to my prowadziliśmy grę. Byliśmy w stanie poradzić sobie z każdym przeciwnikiem, bo byliśmy lepsi pod praktycznie każdym względem. Natomiast teraz prawie wszystkie mecze są na styku, a o wyniku decydują detale i pojedyncze zagrania. Na razie myślę, że zasługujemy na czwórkę w skali ocen szkolnych. Nie jest super, ale nie jest też źle. Uważam, że stać nas na lepszą grę i bardziej regularne punktowanie w drugiej części sezonu.

Czyli celem jest awans do pierwszej ósemki?

- Moim zdaniem  obecnie w tej lidze są trzy zespoły poza zasięgiem. To Rekord Bielsko-Biała, Piast Gliwice i Constract Lubawa. Reszta stawki jest wyrównana i z każdym innym zespołem można powalczyć o zwycięstwo. Dzięki temu, że liga jest tak wyrównana, możemy optymistycznie patrzeć w przyszłość. Jeśli tylko będą nas omijały kontuzje i każdy z nas da od siebie jeszcze kilka procent więcej, to do tej ósemki jesteśmy w stanie się zakwalifikować.

Jest w Łodzi potencjał na futsal na najwyższym poziomie w Polsce?

- Szczerze mówiąc, trochę ubolewam nad młodzieżą, bo ciężko ją zachęcić do gry w futsal. Tworzymy grupy młodzieżowe, mamy kilka drużyn, ale wiadomo, że to długi proces. Tym bardziej, że nastolatkowie marzą raczej o tym, by zrobić kariery na dużym boisku i dopiero, gdy to się nie udaje, decydują się na inną odmianę piłki nożnej. Niestety, w naszym regionie od 15 lat prym wiodą ci sami zawodnicy. Mamy mało piłkarzy typowo futsalowych na poziomie ekstraklasy. Mam nadzieję, że to zmienimy, bo tworzymy grupy młodzieżowe, ale to wymaga czasu.

Trudno się dziwić, że większość młodych adeptów celuje jednak w karierę na boiskach trawiastych.

- Oczywiście, ale bądźmy realistami. Mały procent chłopaków zrobi prawdziwe kariery na dużych boiskach. Oni później trafiają do III albo IV ligi. Osobiście wolałbym grać w ekstraklasie futsalu niż w IV lidze na dużym boisku. Sam to przeżyłem, bo w wieku 25 lat grałem na poziomie IV ligi. Wtedy obowiązywał przepis, który uniemożliwiał granie na dużym boisku i w futsal jednocześnie. Wybrałem futsal i tego nie żałuję. Obecnie tego przepisu już nie ma, ale wiadomo, że jeśli chce się grać profesjonalnie w futsal, to ciężko codzienne treningi połączyć jeszcze z grą na trawie, nawet w IV lidze.

Domyślam się więc, że tego trawiastego boiska panu nie brakuje. A za słońcem i piaskiem zdarza się panu zatęsknić?

- Jest jeszcze za wcześnie, bym mógł to stwierdzić, bo swoją przygodę z beach soccerem zakończyłem latem tego roku. Przede mną pierwsze wakacje, w które nie będę grał na plaży, więc nie wiem, czy będzie mi tego brakowało. Na pewno nie zamierzam jeszcze kończyć kariery na hali, skupiam się na Widzewie i to mój priorytet. Zdrowotnie czuję się dobrze, więc chciałbym jeszcze trochę pograć. Minimum do końca przyszłego sezonu.

Nie jest tajemnicą, że kibicuje pan Widzewowi.

- Zawsze kibicowałem Widzewowi i dlatego bardzo się cieszę, że na koniec mojej kariery jest mi dane zagrać w barwach Widzewa. Będąc młodym chłopakiem marzyłem o tym, by grać w tym klubie, oczywiście na dużym boisku, ale moje życie potoczyło się tak, że trafiłem do Widzewa w wieku 38 lat i do sekcji futsalu. To na pewno spełnienie marzenia z dzieciństwa.

Każdy sukces czy gol musi smakować wyjątkowo.

- No pewnie. Awansowaliśmy do ekstraklasy w dwa lata. Gdy dołączałem do tego projektu, marzyłem o tym, by strzelić bramkę dla Widzewa. Ostatnio trochę mniej o tym myślałem i ten gol przyszedł w dość niespodziewanym dla mnie momencie. Mamy już awans, mam już gola. Kolejne marzenie to medal z Widzewem. Ale to pewnie kwestia kilku lat i nie wiem, czy jeszcze wtedy będę w stanie grać na tym poziomie.

Gra o najwyższe cele wiąże się z ciągłym rozwojem. Tym bardziej, że poziom futsalu w Polsce jest naprawdę przyzwoity.

- Zdaję sobie sprawę z tego, że to będzie bardzo trudne zadanie. Tym bardziej, że o sile czołowych zespołów stanowią zawodnicy z zagranicy.

Jaki w takim razie jest pomysł na rozwój Widzewa? Czy sprowadzanie zawodników z zagranicy jest jedyną możliwością, by zaistnieć w Futsal Ekstraklasie?

- Chcielibyśmy stworzyć w Widzewie drugą Gattę Zduńska Wola, w której 80% zespołu stanowili zawodnicy z regionu. Minęło jednak kilka lat, my dziś jesteśmy w Widzewie i jesteśmy starsi. Oczywiście działacze i trenerzy szukają zawodników w regionie, jest kilku chłopaków, którym się przyglądamy. Chciałoby się, by te proporcje liczby Polaków i zawodników zagranicznych były wyrównane, ale mamy obecnie takie realia, w których kluby wolą postawić na sprawdzonego zawodnika z zagranicy niż na młodego Polaka, bo to bezpieczniejsza opcja. Na razie ciężko powiedzieć, którą drogę wybierzemy. Pewnie czasami życie nas zmusi do tego, by wybrać tę drogę na skróty i zakontraktować zawodnika z zagranicy. Cały czas jednak będziemy szukać młodzieży, która wejdzie w nasze buty i w przyszłości będzie stanowić o sile Widzewa.

CZYTAJ TAKŻE >>> Zawodnicy Widzewa i ŁKS-u zagrają o Puchar Marszałka

[/FMP][/wpum_restrict_logged_in]

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo