Brak miejsca na błędy. ŁKS musiał zagrać świetnie
ŁKS Commercecon Łódź po porażce w pierwszym mecz w Bielsku-Białej stanął przed ostatnią szansą na pozostanie w grze o strefę medalową mistrzostw Polski. W Sport Arenie Wiewióry liczyły na doping trybun i się nie zawiodły. Do tego musiały jednak dołożyć jeden z najlepszych występów w tym sezonie, jeśli chciały myśleć dalej o półfinale.
BKS zbyt mocny dla ŁKS-u
Mecz lepiej rozpoczęły Bielszczanki, które prowadziły 12:8. Wtedy nastąpiło ogromne zamieszanie. Adrian Chyliński i cały zespół ŁKS-u nie widział dlaczego podczas walki na siatce punkt został przyznany rywalkom. Trener długo nie mógł pogodzić się z tą decyzją, a przerwa w grze trwała dobrych kilka minut. To zdecydowanie nie pomogło Łodziankom, które zostały rozbite w pierwszej partii 17:25.
Wiewióry lepiej rozpoczęły za to drugiego seta. Prowadziły wyrównaną walkę z BKS-em, który co jakiś czas pokazywał, jak duże umiejętności są w jego szeregach. Tak było po szybkim rozegraniu Gennari z Gryką i pewnym ataku tej drugiej na 4:4. ŁKS Commercecon mógł za to liczyć na Regiane Bidias. Brazylijka atakowała, blokowała, zdobywając przy tym cenne puntky. Po jednej z jej świetnych akcji było już 9:6 dla Wiewiór. Ełkaesianki radził sobie bardzo dobrze.
W końcówce prowadziły 20:18, ale wtedy Daria Szczyrba zaatakowała w aut, a Nikola Abramajtys, tak jak w pierwszym meczu, pokarała Wiewióry zagrywką. Zabawa zacżeła się od nowa, ale marginesu na błędy już ŁKS Commercecon nie miał. Niestety szalę zwycięstwa na swoją stroną przechylił Bielszczanki, a konkretnie zrobiła to Bozóki-Szedmák, która obiła ręce Angeliki Gajer i dała BKS-owi wygraną 25:22.
Set numer trzy zaczął się podobnie do pierwszego, bo od prowadzenia 5:2 BKS-u Bostik ZGO Bielsko-Biała. Dla Wiewiór to była ostatnia szansa, żeby odwrócić losy tego spotkania i całej rywalizacji. Wtedy z pomocą przyszła technologia. Po wideoweryfikacji okazało się, że piłka dotknęła boiska po stronie gości. Nie 5:2, a tylko 4:3 prowadził zatem BKS. Swoją grą Ełkaeianki dały dużo nadziei fanom, że to nie musi być koniec. Prowadziły nawet 17:14. Później przegrały jednak najdłuższą wymianę w tym spotkaniu. Mimo prowadzenia o czas poprosił Adrian Chyliński, ale BKS w kolejnej akcji zdołał wyrównać, a w kolejnej na prowadzenie gości wyprowadziła Nowakowska. W końcówce emocje sięgnęły zenitu. Mariana Brambilla mogła dać ŁKS-owi prowadzenie 24:22, ale została zablokowna. Poprawiła się już w kolejnej akcji. Łodzianki miały piłkę meczową, ale BKS się obronił. Dalej gra toczyła się na przewagi. Tę wygrał BKS 29:27, ale nie brakowało kontrowersji. Długo pogodzić z decyzjami sędziów nie mogli się kibice, ale także prezes oraz trener ŁKS-u Commercecon Łódź.
ŁKS Commercecon Łódź 0:3 BKS Bostik ZGO Bielsko-Biała
(17:25, 22:25, 27:29)
ŁKS Commercecon: Gajer, Bidias, Stefanik, Centka-Tietianiec, Szczyrba, Obiała, Pawłowska (L); Brambilla, Fayad
BKS Bostik ZGO: Gennari, Borowczak, Abramajtys, Laak, Bozóki-Szedmák, Gryka, Adamek (L); Nowakowska
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.