PGE GiEK Skra Bełchatów w roli faworyta
PGE GiEK Skra Bełchatów chciała szybko wrócić na zwycięski szlak po zasłużonej porażce z Energa Treflem Gdańsk. W Trójmieście żółto-czarni zdecydowanie popełnili zbyt wiele błędów, zwłaszcza w polu serwisowym.
Spotkanie ze Ślepskiem Malow Suwałki miało być świetną okazją na powrót na zwycięski szlak. W tym sezonie PGE GiEK Skra Bełchatów radziła sobie do tej pory bardzo dobrze i rozbudziła nadzieję fanów, a eksperci zaczęli traktować ją w wielu spotkaniach jako faworyta. Teraz podopieczni Krzysztofa Stelmacha mieli to udowodnić.
Skra zaskoczona w pierwszym secie
Mecz w Bełchatowie zaczął się jednak dużo lepiej dla gości z Suwałk, którzy prowadzili 4:1 po ataku dobrze grającego już od pierwszej akcji Honorato. Od tamtej pory mecz toczył się pod dyktando Ślepska, który cały czas utrzymywał trzy kilkupunktowe prowadzenie. Skrze zdarzało się zmniejszyć stratę do trzech oczek, ale błyskawicznie goście odbudowywali ją do pięciu punktów. Gospodarze bardzo długo w tym secie nie mogli dogonić Ślepska, ale w końcu to się udało. Bartosz Filipiak wyciągnął pomocną dłoń do Skry i to dosłownie, bo zawodnik Skry przełożył pół ramienia na bełchatowską stronę przy zagraniu piłki i sędziowie musieli przyznać punkt gospodarzom. Skra już remisowała 21:21. Set ostatecznie zakończył się jednak wygraną Ślepska 27:25. Bartłomiej Lemański, który grał świetnie, pomylił się w decydującym momencie, gdy posłał piłkę w aut.
Druga odsłona zaczęła się od asa serwisowego Bartłomieja Lemańskiego. Ten sam zawodnik popisał się tym zagraniem także w późniejszej fazie seta, dając Skrze prowadzenie 12:7. W kolejnej akcji środkowy z Bełchatowa podbił także trudną piłkę, co jego koledzy wykorzystali w kontrze. PGE GiEK Skra Bełchatów i sam Lemański rozgrywała świetne minuty. Gospodarze całkowicie zdominowali tego seta i wygrali aż 25:14.
PGE GiEK Skra Bełchatów bardzo dobrze rozpoczęła również trzecią partię. Po asie serwisowym… Bartłomieja Lemańskiego żółto-czarni prowadzili 3:1. Ten set był jednak o wiele bardziej wyrównany. W końcówce Skra wyszła jednak na bezpieczne prowadzenie po błędzie Jankiewicza, który dotknął siatki. Później gospodarze kontrolowali wypracowaną przewagę i wygrali 25:21 po asie serwisowym Michała Szalachy.
Ślepsk Malow Suwałki nie miał wyjścia i musiał zaryzykować w czwartej partii, jeśli myślał o jakiejkolwiek zdobyczy punktowej. Goście zaczęli uważnie i nie dali rozpędzić się bełchatowianom. Po ataku Filipiaka i bloku Gallego prowadzili 8:7. Po chwili dwupunktowe prowadzenie miała już jednak Skra, gdy bombę z pola serwisowego posłał Antoine Pothrone. Wraz z upływem czasu, PGE GiEK Skra miała coraz bardziej komfortową przewagę, a na trybunach panował coraz większy spokój. Ostatecznie podopieczni trenera Stelmacha wygrali 25:16 i cały mecz 3:1.
MVP: Grzegorz Łomacz
PGE GiEK Skra Bełchatów 3:1 Ślepsk Malow Suwałki
(25:27, 25:14, 25:21, 25:16)
PGE GiEK Skra: Łomacz, Pothrone, Szalacha, Żakieta, Chitigoi, Lemański, Kędzierski (L); Szymura (L), Wiśniewski, Szymendera
Ślepsk Malow: Jankiewicz, Honorato, Smith, Filipiak, Asparuhov, Nowakowski, Mariański (L); Droszyński, Rząca, Kwasigroch
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.