Wyrównana rywalizacja o europejskie puchary na koniec sezonu
W tym sezonie PGE GiEK Skra Bełchatów przygodę w fazie play-off zakończyła na ćwierćfinale, przegrywając z obrońcami tytułu - Bogdanka LUK-iem Lublin. To nie oznaczało jednak końca rywalizacji dla żółto-czarnych, którzy przed sobą mieli jeszcze starcie o 5. miejsce i udział w europejskich pucharach w przyszłym sezonie.
Musieli pokonać jednak niewdzięcznego rywala, jakim dla nich w tym sezonie jest Indykpol AZS Olsztyn. PGE GiEK Skra Bełchatów przegrała oba mecze w fazie zasadniczej z drużyną prowadzoną przez Daniela Plińskiego. W hali Energia goście okazali się lepsi po tie-breaku, a w Olsztynie Indykpol AZS wygrał w czterech setach.
PGE GiEK Skra i Indykpol AZS to także sąsiedzi po rundzie zasadniczej. Olsztynianie skończyli na 5. lokacie, ale tak jak Skra zakończyli swój udział w walce o mistrzostwo na ćwierćfinale przegrywając oba mecze z Asseco Resovią 0:3. Jedno było pewne, w tej rywalizacji czekać nas będzie dużo emocji.
Dużo walki, dużo zostawionych sił, ale PGE GiEK Skra Bełchatów musi odrabiać
Takie zobaczyliśmy już w pierwszym spotkaniu. Pierwszy set został dość łatwo wygrany przez gospodarzy. Skra zanotowała sporo pomyłek w ataku, co pomogło wygrać AZS-owi bardzo pewnie 25:18.
Druga partia była o wiele bardziej wyrównana, a to za sprawą dużo lepszej postawy podopiecznych Krzysztofa Stelmacha. Tym razem częściej mylili się gospodarze. Po jednym z takich ataków Siwczyka, który poszybował w aut, PGE GiEK Skra prowadziła 11:9. Dobrze funkcjonował też środek. Bartłomiej Lemański wyprowadził tak swoją drużynę na prowadzenie 15:11. Do końca seta żółto-czarni stracili prowadzenie kilkukrotnie, ale w końcówce goście przeciągnęli szalę zwyciętwa na swoją stronę i po nieudanym bloku Hadravy wygrali 25:23.
Trzecia partia była bardzo podobna. PGE GiEK Skra Bełchatów pewnie i wysoko prowadziła 23:18, ale ambitni gospodarze napędzili jej jeszcze trochę strachu. Ostatecznie Bełchatowianie wygrali 25:22 i wyszli na prowadzenie w tym bardzo trudnym dla siebie spotkaniu.
Kibice gości liczyli na wygraną w czterech setach i znakomite otwarcie tej rywalizacji przed rewanżem w hali Energia. Nic bardziej mylnego. Czwarty set toczył się pod dyktando gospodarzy, którzy w końcówce jeszcze mocniej podkręcili tempo. Po mocnym serwisiwe Majchrzaka przechodzącą piłkę wykorzystał Cieślik. Wtedy było już 23:17. Ostatecznie skończyło się 25:18 dla Inykpol AZS-u i czekał nas tie-break.
W nim emocji nie brakowało. Chociaż gospoarze prowadzili 14:12 i mieli dwie piłki meczowe, to nie wykorzystali żadnej. Anotine Pothron wykorzystał kontratak i doprowadził do remisu 14:14 i gry na przewagi. W niej niestety, patrząc z perspektywyw PGE GiEK Skry Bełchatów, lepsi okazali się Olsztynianie, którzy wygrali 18:16. Szkoda, bo żółto-czarni zostawili po raz kolejny mnóstwo zdrowia na boisku, ale w lepszej sytuacji przed rewanżem są podopieczni Daniela Plińskiego.
Indykpol AZS Olsztyn 3:2 PGE GiEK Skra Bełchatów
(25:18, 23:25, 22:25, 25:18, 18:16)
Indykpol AZS: Hadrava, Halaba, Cieślik, Tille, Karlitzek, Siwczyk, Hawryluk (L); Kozub, Szwarc, Borkowski
PGE GiEK Skra: Łomacz, Pothron, Nowak, Żakieta, Chitigoi, Lemańsi, Kędzierski (L); El-Graoui, Kubicki
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.