Ostatni mecz ligowy PGE GiEK Skra rozegrała 19 grudnia, a dziesięć dni później odpadła z TAURON Pucharu Polski. 4 stycznia mieli zmierzyć się z Indykpolem AZS-em Olsztyn, ale spotkanie zostało odwołane z powodu wykrycia choroby zakaźnej u Daniela Chitigoia. Siatkarze przeszli testy, ale na szczęście okazało się, że pozostali siatkarze są zdrowi. Dobra wiadomość była taka, że w kadrze znalazł się już Alan Souza, który wyleczył już kontuzję.
Dobry początek PGE GiEK Skry Bełchatów
W najbliższych kilku tygodniach trener Krzysztof Stelmach nie będzie mógł liczyć na rumuńskiego skrzydłowego, co na pewno utrudni mu zadanie, po pozostało tylko trzech przyjmujących. W Kędzierzynie-Koźlu bełchatowianie bardzo dobrze zaczęli mecz – można nawet stwierdzić, że rozegrali seta niemal perfekcyjnego. W ataku mieli 69 proc. skuteczności, popełniając tylko trzy błędy po popsutych zagrywkach. Tylko początek był wyrównany, a później byli już lepsi. W ataku Bartłomiej Lemański zbijał pięć razy, zdobywając pięć punktów, niewiele gorsi byli Michał Szalacha i Antoine Pothron (5 na 7). Gdy tylko gospodarze się zbliżali, natychmiast byli karceni.
Drugiego seta lepiej zaczęli kędzierzynianie, gdyż po asie Rafała Szymury, który zaskoczył swojego brata Kamila, i bloku na Pothronie prowadzili 3:0. Przewagę utrzymywali długo, choć PGE GiEK Skra nie pozwalała im odskoczyć na więcej niż trzy punkty. W końcowej fazie zafunkcjonowała zagrywka zespołu z Bełchatowa. Punkty zdobyli nią Grzegorz Łomacz i Pothron, który wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie 21:20. Później po bloku było 22:20, jednak ZAKSA szybko wyrównała. Decydujący fragment seta był dramatyczny. PGE GiEK Skra miała sześć okazji na prowadzenie 2:0 w meczu, jednak nie miała nawet jednej szansy, by zakończyć grę. Przy wyniku 29:29 Pothron nie skończył ataku, a w następnej akcji zablokowany został Lemański i ZAKSA wyrównała.
Inna PGE GiEK Skra od trzeciego seta
Być może niepowodzenie rozstroiło gości, bo jej gra straciła na jakości. To co wychodziło w pierwszym secie, zupełnie nie udawało się w trzecim. Po obronach, których było sporo, nie kończyli kontrataków, psuli serwy, a w ataku pomylili się aż trzy razy. Kędzierzynianie to wykorzystali, a że samo poprawili serwy, to pewnie zwyciężyli.
I tak się rozpędzili, że w czwartej partii od początku uzyskali przewagę. Przestał punktować Lemański, pogorszyło się przyjęcie zagrywki, brakowało lidera w ataku, pojawiły się nieporozumienia. Na dodatek zawodnicy ZAKSY mieli dużo szczęścia, bo po blokach bełchatowian piłka spadała tuż obok boiska, albo zahaczając o taśmę po serwach myliła przyjmujących. Ale w sporcie szczęście sprzyja lepszym, a od końca drugiego seta kędzierzynianie byli lepsi.
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – PGE GiEK Skra Bełchatów 3:1 (19:25, 31:29, 25:21, 25:18)
ZAKSA: Isaacson, Grobelny, Urbanowicz, Rychlicki, R. Szymura, Jakubiszak, Czunkiewicz (libero) oraz Rećko, Krawiecki
PGE GiEK Skra: Łomacz, Pothron, Szalacha, Żakieta, El Graoui, Lemański, K. Szymura (libero) oraz Kędzierski (libero), Kubicki, Krzysiek, Szymendera
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.