ŁKS i Widzew muszą ćwiczyć na sztucznej trawie, żeby oszczędzać nawierzchnię na stadionach. Nie przeszkodziło to MAKiS pozwolić na treningi reprezentacji Polski kobiet.
O sprawie napisała “Gazeta Wyborcza” (tutaj). Łódzkie kluby w sobotę zaczną tegoroczne rozgrywki ligowe. Chciałyby więc większe liczby treningów na trawiastych boiskach. Na Łodziance i Kolejarzu to niemożliwe, gdyż tamtejsze płyty nie są podgrzewane. Takie są tylko na stadionach.
Nie można jednak za dużo z nich korzystać, żeby nie zniszczyć trawy. Zwłaszcza teraz, w czasie zimy. ŁKS i Widzew mogą trenować na swoich stadionach tylko dzień przed meczem ligowym. A jednak MAKiS, który zarządza nowymi obiektami w Łodzi, zrobił wyjątek. Szkoda, że nie dla drużyn piłkarskich, ale reprezentacji Polski kobiet, która przygotowuje się do wyjazdowego meczu z Hiszpanią w kwalifikacjach do mistrzostw Europy.
Biało-czerwone maja trenować cztery razy w tym tygodniu: we wtorek, środę i niedzielę na Widzewie, a w sobotę po południu na ŁKS. Trudno przypuszczać, żeby nie odbiło się to na jakości obu boisk. Prawdopodobnie ważniejsza jest możliwość zarobienia przez MAKiS pieniędzy (za zgrupowanie płaci PZPN) niż stan łódzkich boisk.