Jeden pokonany, a drugi to Pany! Jako dzieciak na Wielkie Derby Łodzi czekałem przez ponad tydzień, a by pójść na stadion potrafiłem nawet zrezygnować z atrakcyjnego wyjazdu wakacyjnego, albo zażądać od taty - szczęśliwego zresztą z takiego wyboru - wcześniejszego odebrania mnie z obozu z rówieśnikami. (...)