
Piłkarze ŁKS-u Łódź nie wygrali drugiego spotkania z rzędu i tylko zremisowali ze Zniczem Pruszków na wyjeździe. Trener Szoka patrzy jednak na ten mecz pozytywnie, bo drużyna pod jego wodzą zdobyła już tyle samo punktów, co we wszystkich wcześniejszych spotkaniach w delegacji w tym sezonie.
Jeszcze przed upływem pierwszego kwadransa boisko z powodu kontuzji opuścić musiał Fabian Piasecki. Podczas chwilowej gry w osłabieniu ŁKS Łódź stracił bramkę, na co zwrócił uwagę trener Szoka.
– Mecz nam się skomplikował w momencie, gdy Fabian Piasecki doznał kontuzji. Musieliśmy zrobić wymuszoną zmianę i niestety straciliśmy bramkę grając w osłabieniu. W Pruszkowie nikomu nie jest łatwo o punkty, dlatego chwała chłopakom, że zdołali doprowadzić do remisu. Wydawało się, że mamy taki moment, w którym jesteśmy w stanie przejąć kontrolę, przynajmniej przy piłce. Do końca pierwszej połowy nie stworzyliśmy jednak zbyt wiele klarownych okazji – powiedział Grzegorz Szoka – W drugą połowę weszliśmy bardzo dobrze. Przede wszystkim dobrze zachowywaliśmy się w fazie przejścia do obrony, bo w pierwszej połowie dostawaliśmy sporo piłek za plecy i musieliśmy odbudowywać ustawienie i ten mecz był bardzo chaotyczny. W drugiej połowie byliśmy w stanie zostawać na połowie przeciwnika, być blisko, doskakiwać i odbierać piłkę – dodał.
Później Grzegorz Szoka zdradził więcej szczegółów odnośnie urazu rosłego napastnika – Tam się coś wydarzyło z rozcięgnem stopy. To może wynikać z wcześniejszego przeciążenia i tego, że ostatnie dwa dni musieliśmy trenować na sztucznej murawie – skomentował.
CZYTAJ TAKŻE: Hinokio może odcisnąć piętno na grze ŁKS-u
ŁKS Łódź miał znakomitą okazję, żeby wyjść na prowadzenie tuż po zmianie stron, gdy Misztal obronił strzał Löffelsenda, a Lewandowski był bardzo blisko od wbicia piłki do pustej bramki. To mogło dać łodzianom trzy punkty. Tak się jednak nie stało.
– Mieliśmy bardzo dobrą okazję, w której Piotr Misztal zbijał piłkę i centymetry dzieliło Lewandowskiego od zdobycia gola. Na pewno chcielibyśmy więcej, ale za nami dwa mecze wyjazdowe, w których zdobyliśmy cztery punkty. Wcześniej zespół we wszystkich meczach wyjazdowych zdobył właśnie cztery punkty, więc staram się patrzeć na to pozytywnie. Mamy przed sobą spotkanie z Wisłą Kraków u siebie i mam nadzieję, że tam powalczymy o zwycięstwo – powiedział szkoleniowiec ŁKS-u Łódź.