Trener ŁKS-u obraził sędziego? „Mam żal o tę sytuację”

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Trener ŁKS-u obraził sędziego? „Mam żal o tę sytuację” - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaPiątkowe starcie z Miedzią to już drugi mecz, w którym ŁKS będzie musiał radzić sobie bez Marcina Pogorzały na ławce trenerskiej. Na konferencji prasowej przed spotkaniem z Miedzią Legnica trener biało-czerwono-białych opowiedział więcej o sytuacji, która doprowadziła do nałożenia na niego wyjątkowo surowego, bo trwającego aż dwa mecze zawieszenia. - Po meczu podszedłem do sędziego odpowiedzialnego za VAR, który poczęstował mnie tą kartką i powiedziałem, że mam żal za tę sytuację. Naprawdę, absolutnie nikogo nie obraziłem, nie powiedziałem nic, co mogłoby skutkować bezpośrednią czerwoną kartką. W opinii sędziego wystarczy do tego protestowanie i niezgadzanie się z jego decyzją. Piłka nożna to emocje i wielu sędziów to wie.

Piątkowe starcie z Miedzią to już drugi mecz, w którym ŁKS będzie musiał radzić sobie bez Marcina Pogorzały na ławce trenerskiej. Na konferencji prasowej przed spotkaniem z Miedzią Legnica trener biało-czerwono-białych opowiedział więcej o sytuacji, która doprowadziła do nałożenia na niego wyjątkowo surowego, bo trwającego aż dwa mecze zawieszenia.

- Po meczu podszedłem do sędziego odpowiedzialnego za VAR, który poczęstował mnie tą kartką i powiedziałem, że mam żal za tę sytuację. Naprawdę, absolutnie nikogo nie obraziłem, nie powiedziałem nic, co mogłoby skutkować bezpośrednią czerwoną kartką. W opinii sędziego wystarczy do tego protestowanie i niezgadzanie się z jego decyzją. Piłka nożna to emocje i wielu sędziów to wie. Wystarczyło dać mocniejszą reprymendę. Zdarzały mi się już wiele razy takie sytuacje. Czasami wchodzi się w pyskówkę z sędzią, ale jesteśmy facetami, to jest zupełnie normalne. Ja coś mu krzyknę, on mi coś odkrzyknie i już wiem, że sytuacja wymaga tego, żeby ogarnąć się i uspokoić – mówił trener ŁKS-u.

"Nie będę już tak reagował"

Sędziowie wyrzucali Pogorzale, że zachowywał się bardzo impulsywnie w błahej sytuacji – trener ŁKS-u miał pretensje do arbitrów, że puścili akcję pomimo ewidentnego spalonego. To właśnie po tym zdarzeniu został odesłany na trybuny. - Dla mnie najważniejszy jest mój zespół, a wtedy mój zespół był w osłabieniu. W tej sytuacji przebiegł koło stu metrów w jedną i w drugą stronę, co z mojej perspektywy było zupełnie niepotrzebne. Ten spalony był na tyle ewidentny, że można było przerwać tę akcję dużo wcześniej i podyktować rzut wolny w okolicach linii środkowej. Wiemy, jakie sytuacje potrafią w piłce nożnej decydować o losach meczu. Dla mnie to był bardzo ważny moment i dałem wyraz temu, co uważam o decyzji sędziego. Jeżeli miało mnie to czegoś nauczyć, to nie będę już tak reagował, postaram się tonować emocje. Tego, co się stało już nie zmienimy. W Rzeszowie pozostali członkowie sztabu świetnie sobie poradzili i w meczu z Miedzią będzie tak samo – podkreślił Pogorzała.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo