Reklama
Reklama

Trener Widzewa: Co nas obchodzi mecz Arką?

Czas 2 min czytania
Trener Widzewa: Co nas obchodzi mecz Arką?

LODZ. 01.08.2021 PILKA NOZNA. FORTUNA I LIGA. WIDZEW LODZ - SANDECJA NOWY SACZ N/Z JANUSZ NIEDZWIEDZ FOT. MARIAN ZUBRZYCKI

Trzy dni po meczu z Arką Gdynia, który Widzew przegrał 1:3, czerwono-biało-czerwoni zmierzą się u siebie ze Stomilem Olsztyn.

Reklama

Przez pierwsze 20 minut spotkania w Gdyni widzewiacy dominowali i zdobyli gola. Potem było już gorzej. – Od początku graliśmy bardzo szybko i kombinacyjnie. Podejmowaliśmy dobre decyzje i robiliśmy to szybko – ocenia trener Widzewa Janusz Niedźwiedź. – Ale potem Arka doszła do głosu. Dlaczego? Bo jest mocnym zespołem, ale też przez nasze zachowania na boisku. Nie byliśmy konsekwentni. W kilku momentach powinniśmy utrzymać piłkę, zmienić stronę. Ale nagle wszystko przestało funkcjonować.

Trener Widzewa: Trwa proces budowy drużyny

I kontynuuje: – Później był moment, że uspokoiliśmy grę w pierwszej połowie i wydawało się, że będzie dobrze, ale 18 sekund przed końcem pierwszej połowy straciliśmy gola. Tak bywa. Trenujemy jeszcze ze sobą zbyt krótko i zderzamy się jeszcze po raz pierwszy z pewnymi sytuacjami. Trwa proces budowy drużyny, uczymy się, jak zachować się w różnych sytuacjach. Arka złapała wiatr w żagle, a z tak dobrym zespołem, żeby wygrać, trzeba grać cały czas tak, jak my przez pierwsze 20 minut. Na koniec jednak przejęliśmy kontrolę, mieliśmy okazje: Guzdka i Nunesa. Nie było też więc tak, że Arka całkowicie nas zdominowała.

Reklama

W meczu w Gdyni słabo wyglądała lewa strona Widzewa. Już w 20 minucie zejść musiał Dominik Kun, który w defensywie wspierał Radosława Gołębiowskiego. Mateusz Michalski, który zmienił kontuzjowanego Kuna, już tego nie robił. Stąd dużo akcji Arki tamtą stroną i gole. Stąd też błędy 19-letniego Gołębiowskiego. – Ale nie ma sensu zwalać winy tylko na Radka. Oczywiście przy pierwszym golu, to on dał się przeskoczyć. Potem zabrakło mu pomocy – uważa Niedźwiedź.

Czy zagra Dominik Kun?

Kończąc wątek Kuna, który w tym sezonie spisuje się bardzo dobrze, to jest kontuzjowany i… – Wyjdzie na piątkowy trening, ale jego występ stoi pod dużym znakiem zapytania – mówi trener.

Niedźwiedź na konferencji prasowej przed meczem ze Stomilem, chciał mówić jak najmniej o spotkaniu środowym. – Ciągle wracamy do przeszłości. Do niedawna mówiliśmy o poprzednim sezonie, teraz o ostatnim meczu. Co nas obchodzi mecz z Arką? To już było, nie mamy punktów. Teraz mamy kolejne zdanie i trzeba jutro wygrać. Wróciliśmy z Gdyni o 3.30, regenerujemy się, trenujemy. Nie ma sensu mówić, kto nam strzelił gola, a kto popełnił błąd.

Reklama

Dla pierwszoligowców trwa maraton gier, a Widzew jest w naprawdę trudnej sytuacji, bo ma mecze niedziela-środa-sobota i to z długą podróżą w środku. Ale trener łodzian nie narzeka.

– Cieszymy się, bo jesteśmy głodni gry i chętni udowodnienia na boisku, że mecz z Arką za nami – podkreśla.

Stomil radzi sobie w tym sezonie fatalnie, bo przegrał wszystkie cztery mecze. – Ale to bardzo dobrze zorganizowana drużyna. Korona bardzo się męczyła, miała problem z konstruowaniem akcji, by dostać się pod pole karne. A Stomil mógł zdobyć dwie, trzy bramki. Czeka nas trudne zadanie, bo rywal będzie się bronił. Oni grają blisko siebie, trzeba będzie przebijać się przez mur.

Reklama

Piłka nożna

Janusz NiedźwiedźWidzew Łódź

Dodaj komentarz

Reklama