TYLKO U NAS. Kazimierz Moskal komentuje swoje rozstanie z ŁKS-em

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

TYLKO U NAS. Kazimierz Moskal komentuje swoje rozstanie z ŁKS-em - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaKazimierz Moskal został w tym tygodniu zastąpiony na stanowisku trenera ŁKS-u Łódź Piotrem Stokowcem. W rozmowie z nami były już trener ŁKS-u opowiedział o swoich odczuciach dotyczących rozstania z dwukrotnym mistrzem Polski. Piotr Grymm: Czy czuje się Pan ofiarą własnego sukcesu z poprzedniego sezonu?Kazimierz Moskal: Tak to wygląda. Jakbyśmy na to nie patrzyli, to generalnie można dojść do takiego wniosku.W poprzednim sezonie wygrał Pan rozgrywki na zapleczu Ekstraklasy, kiedy nikt tego od Pana nie oczekiwał, dzięki czemu ŁKS w tej Ekstraklasie się znalazł. Ale czy klub jest dzisiaj gotowy organizacyjnie, aby występować na tym najwyższym szczeblu rozgrywkowym?To temat na dłuższą debatę.

Kazimierz Moskal został w tym tygodniu zastąpiony na stanowisku trenera ŁKS-u Łódź Piotrem Stokowcem. W rozmowie z nami były już trener ŁKS-u opowiedział o swoich odczuciach dotyczących rozstania z dwukrotnym mistrzem Polski.

Piotr Grymm: Czy czuje się Pan ofiarą własnego sukcesu z poprzedniego sezonu?

Kazimierz Moskal: Tak to wygląda. Jakbyśmy na to nie patrzyli, to generalnie można dojść do takiego wniosku.

W poprzednim sezonie wygrał Pan rozgrywki n

To temat na dłuższą debatę. Wiemy w jakiej sytuacji byliśmy rok temu i ten awans wiele zmienił. Niektórzy pytają po co było awansować do tej Ekstraklasy skoro teraz tak to wygląda, ale ciężko byłoby powiedzieć, o co byśmy walczyli teraz, gdybyśmy do tej Ekstraklasy nie awansowali. Z jednej strony trudno to zaakceptować, jeśli chodzi o wyniki, ale z drugiej strony to była ogromna szansa, żeby klub zaczął stawać na nogi. Na pewno sytuacja nie jest jeszcze taka, jaką by sobie każdy wymarzył, ale porównując to, co dzieje się teraz z tym, co było przed rokiem, to jest na pewno duża różnica. 

Czy był Pan w stu procentach zadowolony z zawodników, którzy zostali sprowadzeni do klubu? Rozmawiając z kibicami i czytając ich wypowiedzi w mediach społecznościowych ciężko znaleźć takich, którzy byliby zadowoleni z Pana odejścia. Jeżeli już ktoś musiał odchodzić, to częściej jednak padało nazwisko dyrektora sportowego.

Wydaje mi się, że jest jeszcze za wcześnie, żebyśmy oceniali zawodników, którzy teraz przyszli do klubu. Nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo uważam, że trener jest przede wszystkim od tego, żeby trenować. Z tymi ocenami poczekajmy przynajmniej do końca tej rundy. Przyszedł teraz nowy trener, który będzie z nimi pracował. Może ci zawodnicy też potrzebują trochę czasu, żeby odpalić, jak to się popularnie mówi.

CZYTAJ TAKŻE: Michał Mokrzycki z ŁKS-u: Po zmianie władz w Wiśle negocjacje zaczęły wyglądać tak, jak powinny

Wiemy, że życie pisze różne scenariusze. Gdyby takowa się pojawiła, to przyjąłby Pan ofertę z ŁKS-u po raz trzeci?

W życiu jest taka zasada: „Nigdy nie mów nigdy”. Najwyraźniej taka moja rola. Ta przeplatanka wygląda, tak jak wygląda u mnie, jeśli chodzi o ŁKS. Naprawdę ja niczego nie żałuję. Spotkałem się gdzieś z taką opinią, że w końcówce wywiesiłem białą flagę. To bzdura i dorabianie teorii, które nie mają absolutnie żadnego potwierdzenia. Ja mówiłem, że do końca mojego pobytu w tym klubie będę się cieszył każdym dniem. Ponieważ wyniki były takie, jakie były, to ktoś musiał za to odpowiedzieć. Odpowiedział trener. Jest mi też przykro, że taką ofiarą został także Marcin Pogorzała, który włożył mnóstwo serca w to, co robił i dostał chyba trochę rykoszetem. Głupio się z tym czuję. Myślałem, że Marcin zostanie w sztabie. Najtrudniejszym momentem było dla mnie ostatnie spotkanie z drużyną. Ale wracając do pytania, to w życiu nie ma co się zarzekać. Nie wiem, co bym zrobił, gdyby taka oferta się pojawiła. Nie chcę na razie o tym myśleć. 

Nie chcę wyciągać żadnych wniosków, ale brzmi Pan trochę tak, jakby miał Pan żal, że nie dostał czasu na poukładanie drużyny przynajmniej do końca tej rundy. Skład jednak diametralnie się zmienił. Miał Pan do przystosowania kilkanaście nowych twarzy.

To wszystko, co się wydarzyło, trzeba przeanalizować. Kiedy pojechaliśmy na obóz w okresie przygotowawczym, to mieliśmy bardzo okrojony skład. Mieliśmy chyba wtedy tylko 16 zawodników z pola. Kolejni zawodnicy dopiero dojeżdżali do nas w różnych momentach. Bardzo istotne jest też to, że rozleciała nam się cała środkowa linia, na której bazowaliśmy w pierwszej lidze i była to kluczowa formacja. Mieliśmy wypracowany swój styl w pierwszej lidze, a nagle zostaliśmy bez Kowalczyka, Trąbki, nie było także Michała Mokrzyckiego, który doszedł dopiero w ostatniej chwili. Ta newralgiczna formacja nam się rozpadła, a zawodnicy, którzy dochodzili do nas w różnych okresach też potrzebowali czasu, żeby zrozumieć, jak chcemy grać i jak to ma funkcjonować. Niestety tego czasu nie było. Te dwa pierwsze mecze wyjazdowe, to też dla mnie coś dziwnego. Nie mogliśmy zagrać u siebie na początku, niby ze względu na murawę, która była wymieniana, a w dniu, kiedy rozpoczynała się 1. kolejka Ekstraklasy, to odbył się na niej trzygodzinny trening, bo odbywała się tam konferencja PZPN-u. Czy ja mam żal? Trochę tak. Nie zgadzam się z taką opinią, którą wygłosił bodajże Grzegorz Krysiak, że szatnia nie chciała umierać za trenera. Wydaje mi się, że nasze relacje były bardzo dobre i dobrze nam się pracowało. Myślałem, że po tym, co udało nam się wspólnie osiągnąć, będzie trochę więcej zaufania do tej pracy, którą wykonujemy. Tym bardziej, że dwa razy przychodziłem do klubu w momencie, w którym ciężko było powiedzieć, że to były drużyny gotowe do walki o awans. Za pierwszym razem był to zespół, który pamiętał jeszcze trzecią ligę i niewiele tam się zmieniło.  A teraz wiemy jaka była sytuacja po spadku i dwóch nieudanych podejściach do powrotu. Mieliśmy tę kadrę odmłodzić i odciążyć trochę budżet płacowy. Myślałem, że po dwóch takich awansach będę mógł spokojnie przynajmniej do zimy pracować. Stało się inaczej i nie ma co więcej mówić na ten temat.

Czy ma Pan jakieś plany na najbliższą przyszłość? Czy na razie chciałby Pan wziąć oddech i przez chwilę odpocząć?

Zdecydowanie chciałbym teraz odpocząć, ale to też nie będzie łatwy moment. Siedzieć w domu i patrzeć na to wszystko z boku to nie jest łatwa rzecz. Na razie jednak nie myślę o żadnej nowej pracy.

CZYTAJ TAKŻE: Pracował z Moskalem. Poprowadzi rezerwy ŁKS-u

Zainteresował Cię ten tekst?

Zaloguj się i czytaj dalej

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

logo