Na szczęście kontuzja piłkarza Widzewa nie okazała się bardzo groźna.
W sobotnim sparingu Widzewa z Univeritatea Craiova Norweg wszedł na boisko po przerwie, ale już kilka minut później musiał opuścić boisko. Wszystko przez uraz. Normann Hansen co prawda nie został zniesiony na noszach, ale pomagali mu klubowi fizjoterapeuci. Nie wyglądało to dobrze. Po meczu trener Janusz Niedźwiedź mówił, że liczą na to, że nie będzie to poważna kontuzja. – Liczymy na to i wierzymy w to, że uraz Hansena nie będzie groźny i za kilka dni, może za tydzień, do nas wróci – powiedział.
CZYTAJ TEŻ: Nowe wieści w sprawie Martina Kreuzrieglera
I na szczęście okazało się, że nie ma tragedii, po czym poinformował rzecznik prasowy Widzewa. „Kristoffer Normann Hansen jest już po pełnej diagnozie specjalistycznej. Doznał lekkiego urazu stawu kolanowego. Przez najbliższe dni będzie trenował indywidualnie z fizjo i trenerem motorycznym. Potem zapadnie decyzja o terminie powrotu do pełnego treningu” – napisał Marcin Tarociński.
Oczywiście nie ma mowy o tym, by Norweg zagrał w dwóch ostatnich sparingach Widzewa na zgrupowaniu w Turcji. Przypomnijmy, że Normann Hansen poleciał na nie z drużyną, ale klub w dalszym ciągu chce go wypożyczyć do końca sezonu.