W latach 90-tych spotkania Legii Warszawa z Widzewem Łódź sprawiały, że cała piłkarska Polska wstrzymywała oddech.
Dwie znakomite drużyny pełne reprezentantów Polski, niezapomniane mecze i niezwykle gorąca atmosfera – zarówno na murawie, jak i poza nią. Choć od tego czasu wiele się zmieniło, najbliższy klasyk ponownie sprawi, że kibice będą mogli przypomnieć sobie te niesamowite starcia z przeszłości. Czy Widzew – rewelacyjny beniaminek PKO BP Ekstraklasy – i tym razem będzie w stanie wywieźć z Warszawy komplet punktów?
18 czerwca 1997 roku. Łazienkowska 3 w Warszawie. Mecz pomiędzy Legią a Widzew zmierza ku końcowi. Gospodarze prowadzą 2:0, a taki rezultat daje im tytuł mistrza Polski. Licznie zgromadzeni na trybunach kibice rozpoczęli już świętowanie. Kilka kolejnych minut sprawi jednak, że tego popołudnia nie zapomną prawdopodobnie nigdy. „Potem zdarzyło się TO. Po prostu TO. Język polski jest zbyt ubogi, aby w tej sytuacji oddać ogrom tragedii” – pisał po latach w swojej biografii ówczesny bramkarz klubu ze stolicy Grzegorz Szamotulski. I trudno nie przyznać mu racji.
CZYTAJ TEŻ: Były gracz Legii o Widzewie: „Nawet Raków nie grał tak dobrze”
Gola kontaktowego w 88’ zdobył Sławomir Majak, a 120 sekund później do wyrównania doprowadził Dariusz Gęsior. Rezultat 2:2 sprawiał, że przed ostatnią kolejką to ekipa z Łodzi byłaby liderem i miała wszystko w swoich rękach. Widzewiakom wciąż było jednak mało, w doliczonym czasie gry zwycięskiego gola strzelił bowiem Andriej Michalczuk. Sektor gości wręcz oszalał z radości, podobnie jak ławka rezerwowych z Franciszkiem Smudą na czele. Kilka chwil później Widzew mógł świętować na terenie odwiecznego rywala zdobycie czwartego w historii (i jak do tej pory ostatniego) mistrzostwa Polski.
W kolejnych latach sytuacja uległa jednak diametralnej zmianie. Targany problemami finansowymi Widzew nie był w stanie nawiązać do najlepszych czasów, Legia natomiast zdobyła od tego czasu aż 9 tytułów mistrza Polski. Słynny triumf z 1997 roku był zresztą ostatnim w meczach przy ul. Łazienkowskiej. Od tego czasu Widzew 13-krotnie mierzył się z Legią w stolicy, przegrywając aż dwanaście z tych spotkań i raz dzieląc się punktami. Ostatni raz zespoły te grały ze sobą w stolicy w lipcu 2013 roku. Legia wygrała wówczas aż 5:1, a łodzianie kilka miesięcy później na blisko dekadę pożegnali się z najwyższym poziomem rozgrywkowym.
Trudno jednak przypuszczać, aby w najbliższy piątek rezultat sprzed niespełna 10 lat mógł się powtórzyć. Postawa Widzewa – w końcu beniaminka ligi – przechodzi bowiem najśmielsze oczekiwania. Podopieczni Janusza Niedźwiedzia w 21 meczach uzbierali 35 punktów, co daje im aktualnie bardzo wysokie, czwarte miejsce. Jesienią w Łodzi górą była co prawda Legia (2:1), ale to sprawia jedynie, że żądza rewanżu jest w piłkarzach Widzewa jeszcze większa.
Pomimo znakomitej dyspozycji widzewiaków TOTALbet przewiduje jednak, że większe szanse na zwycięstwo mają gospodarze. Bukmacher kurs na wygraną Legii ustalił bowiem na poziomie 1.98, w przypadku gości z Łodzi jest to natomiast 4.05.
Reklama
Legia Warszawa – Widzew Łódź / piątek 24 lutego 2023 r., godz. 20:30
NIE PRZEGAP: Legia Warszawa – Widzew Łódź, czyli KLASYK NAD KLASYKAMI
TOTALbet posiada zezwolenie na urządzanie zakładów wzajemnych. Udział w nielegalnych grach hazardowych grozi konsekwencjami prawnymi. Hazard związany jest z ryzykiem.
Janusz NiedźwiedźkursyLegia WarszawaPKO EkstraklasaTOTALbetWidzew Łódź