Widzew rozgromiony przez Arkę Gdynia

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Widzew rozgromiony przez Arkę Gdynia - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaNapisać, że runda wiosenna zaczęła się dla Widzewa zimnym prysznicem, to zbyt łagodne określenie. Była to kąpiel w okolicach Arktyki i Widzew powinien - choć to wydaje się nieprawdopodobne - przegrać z Arką Gdynia znacznie wyżej. Nie takiego początku rundy wiosennej spodziewano się w Widzewie. Po pierwsze, z czterech nowych zawodników spotkanie z Arką w jedenastce zaczął tylko Bartłomiej Pawłowski, a po drugie, już po sześciu minutach trzeba było odrabiać straty. Widzew gra ryzykownie, atakując duża liczbą zawodników, a w defensywie często zostając jeden na jednego. W 5.

Napisać, że runda wiosenna zaczęła się dla Widzewa zimnym prysznicem, to zbyt łagodne określenie. Była to kąpiel w okolicach Arktyki i Widzew powinien - choć to wydaje się nieprawdopodobne - przegrać z Arką Gdynia znacznie wyżej.

Nie takiego początku rundy wiosennej spodziewano się w Widzewie. Po pierwsze, z czterech nowych zawodników spotkanie z Arką w jedenastce zaczął tylko Bartłomiej Pawłowski, a po drugie, już po sześciu minutach trzeba było odrabiać straty.

Widzew gra ryzykownie, atakując duża liczbą zawodników, a w defensywie często zostając jeden na jednego. W 5. minucie jego zawodnicy stracili piłkę pod polem karnym rywali. Widać było, że gdynianie są przygotowani na takie okazje, bo wyprowadzili błyskawiczną kontrę. Przerwał ją faulem Patryk Stępiński, a sędzia podyktował rzut wolny z ok. 30 m. Sposób jego wykonania zaskoczył widzewiaków, którzy nie ustawili muru - Adam Deja kopnął bardzo mocno, a piłka wpadła w okienko. Ciekawe, jak to się ma do zapowiedzi, że rywal był dokładnie rozpracowany...

Widzew też potrafi strzelać z wolnego

Arka miała to, czego chciała - okazje do kontrataków. Czekała na ataki na swojej połowie i wychodziła szybko z piłką. Miała dwie dobre okazje, lecz najpierw obrońcom udało się przeciąć podanie w polu karnym, a w 19. minucie Olaf Kobacki strzelił za wysoko. W ataku pozycyjnym gra się ciężko lepszym drużyną od Widzewa, więc w pierwszej połowie widzieliśmy odbijanie się od muru.

Pozostało liczyć na stałe fragmenty. Po pierwszym rzucie rożnym kapitalną szansę miał Paweł Zieliński, który znalazł się sam przed bramką; miał do niej osiem metrów, lecz główkował niecelnie. Kilka kolejnych wolnych i rożnych nie przyniosło efektów, aż przyszła 38. minuta, kiedy przed polem karnym sfaulowany został Radosław Gołębiowski. Młodzieżowiec sam wymierzył sprawiedliwość, kopiąc mocno przez dziurę w murze i był remis.

Kibice odetchnęli, a do końca pierwszej połowy już nic znaczącego się nie wydarzyło. Widać było jednak duże kłopoty w obronie przy szybkich zawodnikach Arki. Jesienią była to najsłabsza formacja drużyny, a jednak Janusz Niedźwiedź nie zdecydował się na żadną zmianę. I szybko tego pożałował, bo kwadrans po przerwie Widzew przegrywał już 1:4. Gdynianie zagrali tak, jak widzewiacy często w pierwszej rundzie: każda ich akcja zakończyła się golem.

Dramatyczna obrona Widzewa

Łódzcy obrońcy zachowywali się fatalnie. Byli wolni, niezdecydowani i popełniający katastrofalne błędy. Pozwalali rywalom nawet nie na wie, ale na wszystko. I to wszyscy. Krystian Nowak dawał się ogrywać jak trampkarz grający z juniorami, Daniel Tanżyna jak zwykle zawalił gola, tym razem prokurując rzut karny, a Patryk Stępiński poruszał się wolno i dostojnie. Arka mogła strzelić dwa razy więcej goli, nawet przy wysokim prowadzeniu. Nawet Karol Czubak, irytujący niezdecydowaniem podczas pobytu przy al. Piłsudskiego, był za szybki dla niemrawych widzewiaków, wyglądających, jakby jeszcze w piątek mieli ciężką siłownię.

Gospodarze grali ambitnie, ale nie mieli atutów. Trener na przedmeczowej konferencji zapewniał, że wybrał najlepszy skład, ale gra pokazała, że pomylił się w wielu przypadkach. Dobrze wypadł Pawłowski, który dużo biegał, walczył starał się, zaliczył asystę. Brakowało mu jednak wsparcia, bo kilku kolegów spisało się fatalnie.

Co optymistycznego można napisać o Widzewie? Chyba tylko to, że lepiej przegrać raz różnicą trzech goli, niż trzykrotnie jednym. I że gorzej zagrać już chyba nie można...

Widzew Łódź - Arka Gdynia 2:5 (1:1)

0:1 - Deja 6.

1:1 - Gołębiowski 38.

1:2 - Adamczyk 50., z karnego

1:3 - Czubak 55.

1:4 - Kobacki 57.

2:4 - Nunes 72.

2:5 - Aleman 82.

Widzew: Wrąbel - Stępiński, Nowak, Tanżyna (79. Kreuzriegler) - Zieliński, Hanousek, Kun, Pawłowski - Danielak (61. Hansen), Montini (61. Nunes), Gołębiowski (79. Karasek)

Arka: Krzepisz - Marcjanik, Bunoza, Dobrotka - Stępień, Deja, Milewski (90. Bednarski), Adamczyk (90. Skóra), Kobacki (85. Zmorzyński) - Aleman, Czubak (88. Siemaszk)

Żółte kartki: Stępiński, Gołębiowski, Pawłowski - Marcjanik

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo