Zawodził w Widzewie, a dziś… „To jedno z odkryć ekstraklasy”

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Zawodził w Widzewie, a dziś… „To jedno z odkryć ekstraklasy” - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożna- Gram jako środkowy lub lewy stoper. Moje mocne strony to gra właśnie lewą nogą, przewidywanie sytuacji na boisku i obrona własnej bramki, przechwytywanie piłki. Potrafię też grać do przodu i budować akcje - reklamował się w swoim pierwszym wywiadzie po podpisaniu kontraktu z Widzewem. 28-letni Austriak trafił do łódzkiego klubu w styczniu tego roku. Podpisał kontrakt do czerwca 2023 roku.

- Gram jako środkowy lub lewy stoper. Moje mocne strony to gra właśnie lewą nogą, przewidywanie sytuacji na boisku i obrona własnej bramki, przechwytywanie piłki. Potrafię też grać do przodu i budować akcje - reklamował się w swoim pierwszym wywiadzie po podpisaniu kontraktu z Widzewem.

28-letni Austriak trafił do łódzkiego klubu w styczniu tego roku. Podpisał kontrakt do czerwca 2023 roku. Wcześniej był piłkarzem norweskiego klubu Sandefjord, tego samego, z którego Widzew sprowadził kilka dni wcześniej Kristoffera Normanna Hansena. W przeszłości Kreuzriegler występował też m.in. na drugim poziomie rozgrywkowym w swoim kraju, a także na Malcie.

W Widzewie bardzo liczyli na doświadczenie i umiejętności Austriaka. W lidze norweskiej osobiście mieli go oglądać ówczesny dyrektor sportowy Łukasz Stupka oraz Tomasz Wichniarek, wtedy szef skautingu w klubie. Wystawili mu bardzo dobre oceny. Kreuzrieglera w kadrze bardzo chciał też trener Janusz Niedźwiedź. Lewonożny stoper z takimi umiejętnościami idealnie pasował do stylu gry, jaki preferuje trener czerwono-biało-czerwonych.

Widzew awansował, ale z Austriakiem na ławce

Kreuzriegler zapowiadał, że pomoże Widzewowi awansować do PKO Ekstraklasy. Pomógł, ale z pewnością wszyscy liczyli na więcej, tj. na lepszą grę Austriaka. Wiosną wystąpił w 13 meczach, z czego w 11 w pierwszym składzie. W ostatnim meczu sezonu z Podbeskidziem Bielsko-Biała, który decydował o awansie, Kreuzriegler był tylko rezerwowym. Wszedł na boisko na ostatni kwadrans. - Rywalizacja zawsze jest dobra. Wszyscy chcą grać, a na końcu taką możliwość otrzymują najlepsi. Jestem do tego przyzwyczajony ze wszystkich miejsc, w których występowałem. Dobrze jest rywalizować, bo wtedy podczas treningu musisz udowodnić, że zasługujesz na grę - to też słowa z jego pierwszego wywiadu ze stycznia. Pewnie nie sądził wtedy, że kilka miesięcy później będzie oglądał mecze Widzewa z ławki.

I rezerwowym pozostał na dłużej, bo na ławce zaczął także obecny sezon już po awansie. W pierwszych czterech meczach wchodził odpowiednio w 88., 63., 81., i 65. minuty. Po lewej stronie trzyosobowego bloku defensywnego Niedźwiedź wolał wystawiać Mateusza Żyrę, ale że słabo spisywał się ustawiony w środku Bożidar Czorbadżijski, to trener przesunął Żyrę, Bułgar usiadł na ławce, a Austriak wskoczył na swoje ulubione miejsce z lewej strony obrony. Od 6. kolejki, czyli od pięciu spotkań, ma tam pewne miejsce. I spisuje się bardzo dobrze.

Trener Widzewa: „To jeden z największych wygranych”

„Wskoczył do składu i gra naprawdę solidnie. Chyba będą jeszcze z niego ludzie” - pisaliśmy po meczu z ówczesnym liderem PKO Ekstraklasy Wisłą Płock dając Austriakowi ocenę 4.

Plusa do „czwórki” dodaliśmy mu po pokonaniu przez Widzew Cracovii. „Ustabilizował formę i jest to forma bardzo wysoka. Długo czekaliśmy na to aż Austriak „odpali” i nareszcie się doczekaliśmy. Twarda i mądra gra Kreuzrieglera” - oceniliśmy.

4+ daliśmy mu też po sobotniej wygranej ze Stalą Mielec. „Gdyby nie jedno fatalne zagranie w drugiej połowie, kiedy oddał piłkę przeciwnikom w polu karnym, zasłużyłby na piątkę. Dla mnie odkrycie ostatnich spotkań: pewny w odbiorze, wygrywający wszystkie pojedynki główkowe, szybki” - to nasza ocena.

W tych pięciu meczach z Kreuzrieglerem w pierwszym składzie Widzew dał sobie strzelić tylko trzy gole. Dzisiaj trudno wyobrazić sobie defensywę bez 28-latka. - To jedno z odkryć ekstraklasy - mówi bez ogródek trener Niedźwiedź. - W pierwszej lidze jego gra nie wyglądała tak, jaką pamiętaliśmy, gdy ocenialiśmy go w lidze norweskiej. To dobry przykład tego, że nie warto po kilku meczach oceniać transferu. Jedni przychodzą do nowej drużyny i od razu biorą co swoje. Inni potrzebują pół roku, a czasem więcej, tak jak w przypadku Martina, by osiągnąć dobrą formę. Teraz musi ją ustabilizować, bo jeszcze są momenty, kiedy powinien być bardziej skupiony.

I dodał: - Uważam, że to jeden z największych wygranej naszych pierwszych trzech miesięcy w ekstraklasie.

Kreuzriegler potrzebował ponad pół roku, by udowodnić, że ma spore umiejętności i by stać się pewnym punktem drużyny. Wciąż czekamy na to samo w przypadku Kristoffera Normanna Hansena, kolegi Austriaka z Sandefjord.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo