W ostatnich latach zespół spisywał się słabo. W związku z tym, zmieniliście nieco podejście przy poszukiwaniach zawodników. Kto jest głównym odpowiedzialnym za skład H. Skrzydlewska Orła na nowy sezon?
Witold Skrzydlewski (prezes Orła Łódź): Ja nigdy nie wybieram zawodników. To trener szuka żużlowców, oni przedstawiają swoją ofertę i później w jakimś sensie zależy ode mnie czy nas na to stać, czy jednak nie. Muszę pamiętać o tym, że w przypadku zaległości wobec zawodników, na koniec sezonu nikt nie będzie mówił, że to Orzeł nie płaci, tylko że Skrzydlewski nie płaci. Nie mogę sobie na to pozwolić.
To prawda, bo jest pan twarzą tego klubu.
No tak jest. W związku z tym nie ma lekko.
A jest pan zadowolony z tego, jaki zespół udało się zbudować?
Na pewno jest to droższa drużyna niż rok temu. W zeszłym sezonie zrobiliśmy „last minute”. Zawodnicy nie mieli gdzie podpisać kontraktów i my ich nieco przyparliśmy do muru. Teraz kibice pytali, dlaczego nie zatrzymaliśmy niektórych zawodników. No jak ktoś miał kontrakt na poziomie 200 tysięcy, a chciał 600, to jest przesada. 300 tysięcy może i byśmy dali, ale nie więcej. Więc poszedł gdzieś, gdzie mu obiecali 500 tysięcy. A swoją drogą myślę, że każdy z zawodników, który nie skorzystał z opcji nowego kontraktu u nas, będzie żałował. W nowym sezonie postawiliśmy na młodych zawodników, którzy bardzo chcą się pokazać, wzmocniliśmy się dwoma juniorami. Mamy Villadsa Nagela, który według mnie będzie lepszy niż Andersen.
To o co H. Skrzydlewska Orzeł Łódź będzie walczył w 2026 roku?
Przede wszystkim o dobre widowiska. O to, byśmy zaczęli u nas wygrywać i żeby nie zdarzały się takie przypadki, że mechanik któregoś zawodnika przyjeżdża pijany na mecz. Ważne, żeby wszyscy przejechali najbliższy sezon w zdrowiu. Bardzo liczę na to, że w końcu na łódzkim torze będziemy zdobywać punkty.
Do tego potrzebny jest sprawdzony toromistrz.
Dlatego bardzo się cieszę, że udało nam się ściągnąć pana Szazę. Wrócił do nas, chociaż nie było o to łatwo.
A jak wygląda sprawa od strony kosztowej? Czy udało się zwiększyć zainteresowanie żużlem wśród potencjalnych sponsorów?
Niestety ludziom coraz trudniej prowadzi się biznesy. Podwyższanie minimalnej pensji czy chociażby coraz droższy prąd bardzo obciąża właścicieli firm. Generalnie ludzie mają inne priorytety niż sponsorowanie. Mamy oczywiście profesjonalne badania przygotowane przez firmę Pentagon Research, które wskazują, że wartość klubu w poprzednim sezonie wynosiła 38 milionów złotych. To, jak na taki klubik, jest dość znaczące. Czy uda się pozyskać jakiegoś wyraźnego sponsora? Nie wiem. Liczyliśmy na dwóch panów, ale rozmowy się niebezpiecznie przeciągają. Ale są też dobre wiadomości. Nie będziemy mieli m.in. problemu z polewaczkami, bo firma Gamon Trucks przygotuje nam elegancką polewaczkę, a tę starą nam wyremontuje. Inna firma nam zabezpiecza wodę mineralną na cały sezon. Jest wiele takich drobnych rzeczy, które razem zebrane bardzo uławiają funkcjonowanie klubu. No i oczywiście, tak jak inne kluby, korzystamy też z dotacji miejskiej.
Jak to się stało, że mistrzostwa świata zawitają do Łodzi?
Do ostatniej chwili myślałem, że wypadliśmy z tej gry. Weszliśmy na miejsce Stali Gorzów, która miała wielkie zaległości finansowe, ale w ostatniej chwili wszystko zostało spłacone. W czwartek rano byłem przekonany, że nic z tego nie będzie. Kilkanaście godzin później dostałem jednak informację, że jesteśmy w harmonogramie i SGP odbędzie się w Łodzi. Nie mam wątpliwości, że bez pani prezydent Zdanowskiej, pana wiceprezydenta Piotrowskiego, prezesa Sikory i prezesa Stępniewskiego nie mielibyśmy tego Grand Prix. Władze miasta były od początku pozytywnie nastawione na ten pomysł. Ta impreza naprawdę może nam bardzo dużo dać.
Ale kibice nie są zadowoleni z cen biletów. Uważają, że są za drogie.
To nie są wygórowane ceny. Podobne, a nawet większe kwoty trzeba zapłacić chociażby za bilet na jakiś koncert. Tak to dzisiaj wygląda. Jeśli nie sprzedamy tych biletów, to wtedy osoby, które twierdzą, że wejściówki są za drogie, będą miały rację. Ale jeśli w ciągu kilku tygodni wyprzedamy wszystkie bilety, to wyjdzie na nasze.
Ten rok może się okazać przełomowy, ale podobne określenia można było usłyszeć też w przed poprzednimi sezonami. Czy mimo to wierzy pan cały czas, że łodzian można zarazić pasją do żużla i sprawić, by na ligowe mecze nie przychodziło po 4-5 tysięcy kibiców, ale 7-8 tysięcy?
Oczywiście, że tak. To jest piękny i widowiskowy sport, a do tego atmosfera na trybunach jest iście rodzinna, tutaj nie ma żadnej wrogości. Mało kto o tym głośno mówi, ale na nasz stadion przychodzą fani Widzewa oraz ŁKS-u i kibicują jednej żużlowej drużynie. Bardzo ważne jest to, by wygrywać u siebie mecze ligowe. Poza tym mam nadzieję, że te wielkie imprezy przyciągną nam kibiców nie tylko z regionu, ale m.in. z Warszawy, bo przecież tam żużla nie ma.
Ale wyprawa z Warszawy na mecz żużlowy może zająć cały dzień.
To nie byłby kłopot. Największym problemem żużla jest pogoda. Wybierając się na mecz z Łowicza czy Sochaczewa trzeba mieć pewność, że mecz się odbędzie. Dlatego kibice spoza Łodzi, ale też sami łodzianie często nie uwzględniają w weekendowych planach meczów żużlowych, bo zdarza się tak, że mecz zostanie odwołany w ostatniej chwili. Uważam, że jeśli my nie zakryjemy stadionów, to żużel w Polsce zdechnie, bo plandeki nie rozwiązują tego problemu. Myślę, że ten stadion doczeka się dachu. I dopiero wtedy zainteresowanie żużlem zdecydowanie wzrośnie.
Jest nowy stadion, jest SGP. Czy teraz marzy pan o awansie do PGE Ekstraligi?
Oczywiście, że tak.
Nie korci pana postawić wszystko na jedną kartę i zbudować drużynę na awans?
Zdecydowanie nie.
Dlaczego?
Bo nie mam takich pieniędzy.
Naprawdę? Nie znalazłby pan takiego finansowania na jeden wyjątkowy sezon?
Nie ma na to szans. Wielu ludzi postawiło całe swoje majątki na sport, potracili firmy i nikt o nich już nie pamięta. Ja takiego błędu nie popełnię.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.