Problemy kapitana Orła. Na klub może jednak liczyć
Ostatnio dość szerokim echem poniosła się informacja o problemach Olivera Berntzona, który został wręcz oszukany przez jednego ze swoich sponsorów. Jak donosi portal po-bandzie.com zawodnik H. Skrzydlewska Orła Łódź poniósł spore straty przez to, że upadła jego współpraca z głównym sponsorem. Szwed nie tylko nie otrzymał środków, ale musiał pokryć koszty związane z zakryciem logotypów firmy.
– Firma pomogła nam już w poprzednim sezonie, podczas jego zakończenia, które odbyło się w O’strow Irish Pub w Ostrowie Wielkopolskim. Zadeklarowała wtedy nie tylko kontynuację współpracy, ale także jej rozszerzenie, zostając naszym największym sponsorem na sezon 2026 – mówi w rozmowie z po-bandzie.com Bartosz Bielecki, menadżer Olivera Berntzona.
Niestety, jak czytamy, pieniądze do dzisiaj nie pojawiły się na koncie żużlowca H. Skrzydlewska Orła Łódź. Co więcej, Berntzon musiał na swój koszt zakryć najlepsze miejsca na logotypy zarówno na kevlarze, jak i motocyklu, które były przeznaczone dla – jak się okazało – niedoszłego sponsora.
Tym bardziej istotne jest dla Berntzona, że reprezentuje dzisiaj barwy Orła Łódź, którego prezes od lat dba o płynność finansową klubu.
- Na szczęście trafiliśmy do profesjonalnego i wypłacalnego klubu, gdzie już trzy dni po meczu środki znajdują się na koncie – podkreśla Bielecki.
Ogromne pieniądze dla żużlowców
Przypomnijmy, że budując skład na nowy sezon, Orzeł nie był w stanie zatrzymać najlepszych żużlowców z minionego roku. Wpływ na taki stan rzeczy miał nie tylko kiepski wynik w minionym sezonie, ale i wynagrodzenie, na jakie żużlowcy mogą liczyć na poziomie Metalkas 2. Ekstraligi.
Robert Chmiel, Patryk Wojdyło i Mikkel Andersen to zawodnicy, którzy w minionym sezonie gwarantowali sporo punktów w niemal każdym meczu. Całej trójki w Orle w tym sezonie już nie oglądamy. Dwaj pierwsi wybrali korzystniejsze finansowo oferty z innych klubów. Nieoficjalnie mówi się o kwotach rzędu 500 - 600 tysięcy złotych za podpis plus oczywiście kilka tysięcy złotych za każdy punkt zdobyty w meczu.
- Dzisiaj zawodnik, potrafiący pojechać poprawnie kilka kółek, chce 400 tysięcy złotych za podpis. Nie wiem, skąd te kluby mają pieniądze – mówił niedawno Skrzydlewski.
Znaleźli się jednak tacy, którzy chcą jeździć w Orle za nieco niższe stawki. I to jeździć nie byle jak. Po czterech kolejkach H. Skrzydlewska Orzeł utrzymuje status drużyny niepokonanej i z dorobkiem sześciu punktów zajmuje pozycję wicelidera tabeli Metalkas 2. Ekstraligi.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.