Zacznijmy od tego, co za nami, czyli od podsumowania sezonu 2025. Jaki to był rok dla drużyny i ogólnie całego klubu?
Witold Skrzydlewski (prezes Orła Łódź): - Uważam, że za nami bardzo zły rok. Drużyna jechała poniżej oczekiwań, chociaż oczywiście trzeba się cieszyć z tego, że w ogóle wystartowaliśmy. Wyłożyliśmy następnie pieniądze po to, żeby drużyna pojechała i mieszkańcy mieli żużel na niezłym poziomie.
Żałuje pan, że rok temu nie udało się sprzedać klubu?
- Żałuję, bo pewnie byłbym kilka milionów do przodu, a coraz trudniej się zarabia pieniądze. Już się nie łudzę, że ktoś doceni to, co robię, bo nas Polaków niestety cechują zawiść i zazdrość.
Pewnie gdyby pojawił się dobry wynik, to znalazłoby się trochę osób, które by jednak doceniły pana zaangażowanie.
- Nawet jak były wyniki, to było jak było. Skoro jednak mamy stadion, to zdecydowaliśmy kontynuować nasze zaangażowanie w żużel. Jestem jednak cały czas otwarty na sprzedaż klubu. Musi się do mnie jednak zgłosić ktoś, kto ma pieniądze, plan i da pewne gwarancje. Byle komu klubu nie oddam.
Przed sezonem 2025 dołączyły do klubu dwie osoby: Jakub Zborowski i Jan Konikiewicz. Sporo było nadziei związanych z ich pojawieniem się w Łodzi. Czy spełnili pańskie oczekiwania?
- O osobach, których już w klubie nie ma, nie chciałbym się wypowiadać. Natomiast pan Konikiewicz w klubie dalej funkcjonuje i jest w wąskiej grupie osób, dzięki której mamy w Łodzi to Grand Prix. To duża rzecz.
Poprzedni sezon w łódzkim klubie można określić jednym słowem – chaos. Czy wyciągniecie wnioski na nowy rok?
- Przyznaję się, że nie doceniłem wartości toromistrza. Dostaliśmy gościa, który poza tytułem „toromistrza” niewiele miał z tym wspólnego. Zazwyczaj drużyny u siebie spisuję się lepiej niż na wyjazdach. W naszym przypadku było odwrotnie. Do zmiany trenera doszło, bo musiało dojść. Zawodnicy, którzy mieli być liderami, też zawiedli. No sporo nie poszło po naszej myśli.
Ale teraz mamy nowe rozdanie. Zacznijmy więc z wysokiego C i poruszmy temat wielkich imprez, które odbędą się w Łodzi. Czy klub w jakiś sposób zyska na tym, że IMME i SGP zawitają na Moto Arenę?
- Na początku sezonu mamy IMME. To będzie u nas w sobotę, a dzień później odbędzie się Kryterium Asów w Bydgoszczy. Tam na pewno będzie pełny stadion. A czy nasz obiekt uda się zapełnić? Tego nie wiem. Mamy na razie sprzedanych około 3,5 tysiąca biletów. Mamy niby jeszcze sporo czasu, niektórzy patrzą na pogodę. Ogólnie na organizację takiego wydarzenia wyłożymy około pół miliona złotych. My nie chcemy na tym zarobić, ale miło byłoby nie dokładać. Więc teraz pytanie, za ile my tych wejściówek sprzedamy. Nawet jeśli bylibyśmy na minusie, to nie będzie mnie to bardzo martwiło, bo robimy to głównie po to, by promować łódzki stadion i ogólnie żużel w Łodzi.
Wiadomo, że żużel potrzebuje w Łodzi promocji. Ale czy sam klub zyska cokolwiek dzięki tak wielkim imprezom na Moto Arenie?
- Nie ukrywam, że liczę na obecność bardzo poważnych i wpływowych ludzi. Jeśli zobaczą, że tu w Łodzi jest potencjał, jest piękny stadion i dobry dojazd z całej Polski, to może zechcą zainwestować w ten klub. Natomiast w kwestii kibiców mam nadzieję, że tymi wydarzeniami i przyzwoitą jazdą ligowej drużyny przyciągniemy na stadion więcej fanów.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.