By Widzew był wielki potrzeba nie tylko pieniędzy

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

By Widzew był wielki potrzeba nie tylko pieniędzy - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaWidzew Łódź ma za sobą dwie kolejki w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy. Brakowało kilku minut, by miał też komplet punktów.  Futbol bywa brutalny i nie ma chyba kibica, który się o tym nie przekonał. Widzew zresztą swoją legendę zbudował w pewnym sensie na takiej brutalności. W latach 80.

Widzew Łódź ma za sobą dwie kolejki w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy. Brakowało kilku minut, by miał też komplet punktów. 

Futbol bywa brutalny i nie ma chyba kibica, który się o tym nie przekonał. Widzew zresztą swoją legendę zbudował w pewnym sensie na takiej brutalności. W latach 80. dzięki walce do końca potrafił eliminować z pucharów europejskie potęgi. W latach 90. dwukrotnie zdobył mistrzostwo Polski po tym jak odwrócił wynik meczu z Legią na Łazienkowskiej. To takie historie, które dla jednych są wielką dumą, a dla drugich wstydem. Jesli przegrywasz "wygrany" mecz to możesz czuć się jak frajer. I to właśnie spotkało widzewiaków w niedzielę w Białymstoku. Powiedział o tym zresztą strzelec obu goli dla RTS-u, Sebastian Bergier.

Myślałem, że strzelę dwa gole, wygramy to spotkanie i będzie wielka radość z tego, że otworzyłem licznik w nowym Klubie. Nie możemy dać sobie wyrwać trzech punktów, a nawet gdy już straciliśmy jednego gola, to powinniśmy zabrać choć jedno oczko do domu. Czuliśmy z boiska, że Jagiellonia nam nie zagraża i to uśpiło naszą czujność. Trudno powiedzieć na gorąco, co się stało. Na analizę przyjdzie czas. Po prostu we frajerski sposób straciliśmy dwie bramki

https://www.youtube.com/watch?v=Z61F0GG6NHk

Taka jest jednak piłka i tyle. Porażka w takim stylu nie oznacza jednak, że drużyna zagrała całościowo fatalny mecz. Wręcz przeciwnie, wygrana "Jagi" to efekt chwilowego zrywu w końcówce, który przyniósł im aż dwa gole. Łodzianie wyglądali naprawdę solidnie przez większość meczu. Zanotowali słaby początek, ale od 20. minuty przejęli inicjatywę. Ten mecz pokazał, że ta drużyna ma w sobie sporo jakości, ale do budowy trzeciego Wielkiego Widzewa potrzeba nie tylko pieniędzy, ale też czasu. Nie wymieni się wszystkich piłkarzy w ciągu jednego okienka, nie wymieni się całej ławki. W Łodzi zrobiono i tak bardzo dużo, by już w tym sezonie Widzew mógł być określano jak "nowy". 

Poza tym to dopiero druga kolejka, piłkarze potrzebują czasy by się zgrać, a trener, by wszystkich poznać w stu procentach. Być może ostatecznie ta porażka przyniesie też jakieś korzyści? Tą bez wątpienia byłoby pojawienie się w wyjściowej jedenastce Maciej Kikolskiego, który trafił na Piłsudskiego by rywalizować z Rafałem Gikiewiczem o miejsce w bramce. "Giki" to zawodnik z dużą przeszłością, ale niestety od dłuższego czasu pokazuje, że jest bez formy i albo popełnia fatalne błędy, albo podejmuje złe decyzje. Widzew po to miał mieć szeroki i równy skład, żeby cały czas trwała rywalizacja o miejsce w wyjściowej jedenastce. To idealny moment, by pokazać, że rywalizacja drużynie rzeczywiście istnieje.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo