Co przeszłość Platków mówi o przyszłości ŁKS-u? [9 WNIOSKÓW]

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Co przeszłość Platków mówi o przyszłości ŁKS-u? [9 WNIOSKÓW] - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaW ostatnich dniach szczegółowo opisywaliśmy na łamach Łódzkiego Sportu rządy rodziny Platków w Spezia Calcio i Casa Pia. Na koniec zostawiliśmy najważniejsze pytanie: co te historie mówią o przyszłości ŁKS-u? Na podstawie decyzji podejmowanych przez Platka we Włoszech i Portugalii można wyciągnąć kilka ogólnych wniosków dotyczących preferowanego przez niego stylu zarządzania klubami. Czego więc możemy spodziewać się po Amerykaninie w Łodzi? 1. Będzie wchodził do klubu stopniowo Jeśli Platek podejmie ostateczną decyzję o zaangażowaniu w klub (to najważniejszy warunek, w zasadzie należy go dopisać na początku każdego z dalszych wniosków, bo na oficjalne potwierdzenie zainteresowania Platka ŁKS-em będziemy musieli poczekać do końca lutego, a do tej pory – jak to w biznesie – wiele może się wydarzyć) rozpocznie się okres, który podczas negocjacji z Casa Pia Amerykanin nazwał obrazowo „randkowaniem, po którym podejmiemy decyzję, czy bierzemy ślub”.

W ostatnich dniach szczegółowo opisywaliśmy na łamach Łódzkiego Sportu rządy rodziny Platków w Spezia Calcio i Casa Pia. Na koniec zostawiliśmy najważniejsze pytanie: co te historie mówią o przyszłości ŁKS-u?

Na podstawie decyzji podejmowanych przez Platka we Włoszech i Portugalii można wyciągnąć kilka ogólnych wniosków dotyczących preferowanego przez niego stylu zarządzania klubami. Czego więc możemy spodziewać się po Amerykaninie w Łodzi?

1. Będzie wchodził do klubu stopniowo

Jeśli Platek podejmie ostateczną decyzję o zaangażowaniu w klub (to najważniejszy warunek, w zasadzie należy go dopisać na początku każdego z dalszych wniosków, bo na oficjalne potwierdzenie zainteresowania Platka ŁKS-em będziemy musieli poczekać do końca lutego, a do tej pory – jak to w biznesie – wiele może się wydarzyć) rozpocznie się okres, który podczas negocjacji z Casa Pia Amerykanin nazwał obrazowo „randkowaniem, po którym podejmiemy decyzję, czy bierzemy ślub”. Platek nie wpompuje w ŁKS milionów tuż po podpisaniu papierów, tylko będzie stopniowo zwiększał swoje zaangażowanie w klub.

2. Raczej nie zniechęcą go długi ŁKS-u

Inwestycyjne wybory Platka są bardzo nieoczywiste. W Lizbonie zaangażował się w klub z długami grający w drugiej lidze portugalskiej, ze stadionem na poziomie polskiej drugiej/trzeciej ligi (pojedyncza, leciwa trybuna z 5-6 rzędami siedzeń) i bez trofeów w gablocie (największym sukcesem piłkarskiej drużyny Casa Pia w momencie wejścia Platka była gra w krajowej elicie w sezonie 1938/1939). W SønderjyskE zastał zespół mierzący się z poważnymi problemami finansowymi, reprezentujący niewielkie miasteczko (Haderslev liczy niewiele ponad 20 000 mieszkańców). W Spezii z kolei od początku musiał zaś gasić pożar związany z rozpaczliwą walką o utrzymanie w Serie A.

Platek nie powinien więc raczej przestraszyć się sytuacji panującej w ŁKS-ie – z perspektywy inwestora dysponującego fortuną na poziomie 2 miliardów dolarów (informacje za włoskim Sky Sports) nawet kilka zaległych pensji pierwszoligowego piłkarza jest problemem, któremu w miarę sprawnie można zaradzić.

Robert Platek, fot. YT @speziacalcio

Robert Platek, fot. YT @speziacalcio

3. Zostawi na stanowiskach obecne kierownictwo

To wspólny punkt łączący historię wejścia Platka do Spezii i Casa Pia. Platek podchodzi z wielkim szacunkiem do ludzi związanych z przejmowanym klubem, znających realia jego funkcjonowania – wprowadza do kierownictwa zaufanych ludzi (w Ligurii zatrudnił brata Philipa, a w Jutlandii - córkę, Amandę), ale nie wywraca klubowych kadr do góry nogami. Po wejściu do Spezii pozostawił więc na stanowiskach prezydenta Stefana Chisoliego, dyrektora sportowego Maura Meluso i trenera Vincenza Italiano, a w Casa Pia współpracuje do dziś z wieloletnim prezesem Vítorem Franco (i bardzo sobie tę współpracę ceni).

Niewielkie jest więc prawdopodobieństwo, że po wejściu Amerykanina z ŁKS-em pożegnają się Tomasz Salski, Janusz Dziedzic czy Krystian Kierach (oczywiście o ile sami nie podejmą takiej decyzji niezależnie od zmian właścicielskich w klubie). W obecnym kształcie powinien także pozostać skład udziałowców ŁKS-u, wśród których oprócz Salskiego znajdują się Przemysław Andrzejak, Jerzy Pietrucha i Dariusz Łyżwa. Wszystko wskazuje na to, że Platek będzie chciał korzystać z wiedzy i doświadczeń ich wszystkich przy budowie przyszłości klubu z al. Unii.

Miejscowi działacze odgrywają kluczową rolę w planach Roberta Platka wobec kupowanych klubów. Podobnie powinno być z Tomaszem Salskim, fot. ŁKS Łódź

Miejscowi działacze odgrywają kluczową rolę w planach Roberta Platka wobec kupowanych klubów. Podobnie powinno być z Tomaszem Salskim, fot. ŁKS Łódź

4. Zatrudni fachowców

Jeśli chodzi o czysto piłkarską stronę projektu, Platek stawia na profesjonalistów, którzy znają się na swojej robocie. Dobrym przykładem jest Casa Pia – Amerykanin wykłada w lizbońskim klubie pieniądze, ale „architektem” klubu sam nazywa Tiago Lopesa. To absolwent Harvard Business School i dawny współpracownik Carlosa Queiroza, który ma w CV pracę w Manchesterze United czy w Benfice Lizbona. Podobnie jest w Spezii, gdzie Platek powierzył rolę dyrektora sportowego Eduardo Macii, który w przeszłości pracował w działach skautingu Valencii, Liverpoolu (według angielskich mediów odpowiadał za transfery m.in. Fernando Torresa, Javiera Mascherano i Dirka Kuyta) czy Leicester City.

5. Nie będzie traktował klubu jak maszynki do zarabiania pieniędzy

Wydaje się, że ambicję zarabiania pieniędzy Platek realizuje w innych obszarach swojej działalności niż futbol. Amerykanin nie oczekuje, że kluby, którymi zarządza będą mu przynosić znaczące zyski i w związku z tym nie powinien zrazić się, gdy okaże się, że po spadku czy nieudanym okienku transferowym do klubowej kasy trzeba włożyć znacząco więcej niż można z niej wyjąć. Sam mówił o swoim podejściu do pieniędzy w futbolu otwarcie w rozmowie z portugalskim dziennikiem „Tribuna”. - Futbol nie jest branżą, w której zarabia się dużo pieniędzy. W piłce nożnej jesteś z miłości do sportu. Jeśli chcesz zarabiać pieniądze, kupuj nieruchomości. Jeśli chcesz się dobrze bawić, a przy odrobinie szczęścia zarobić trochę pieniędzy, to idź do piłki nożnej.

Tiago Lopes, zatrudniony przez Roberta Platka

Tiago Lopes, zatrudniony przez Roberta Platka "architekt" sukcesu Casa Pia podczas zdjęć do reportażu o lizbońskim klubie, fot. YT / @ABOLATVOFICIAL

6. Będzie patrzył na klub szeroko, nie ograniczając się tylko do pierwszej drużyny

Platek nie jest typem właściciela, który ogranicza swoje zaangażowanie w klub do wyłożenia raz na pół roku bajońskich sum do budżetu transferowego. Patrzy na klub znacznie szerzej, rozumie jego znaczenie w życiu miejscowej społeczności, nie ogranicza się tylko do finansowania pierwszej drużyny. Świetnie pokazuje to przykład Casa Pia – klubu wyjątkowego, bo wyrosłego z organizacji charytatywnej o tej samej nazwie zajmującej się m.in. prowadzeniem szkół dla dzieci z rodzin zagrożonych społecznym wykluczeniem (więcej o Casa Pia pisaliśmy TUTAJ). – Tym, co przykuło uwagę Platków nie była sama piłka nożna, ale połączenie sportowej działalności naszego klubu z jej aspektem społecznym. […] Kiedy negocjowaliśmy umowę, bardziej niż pieniądze, które w tej chwili nie są bardzo ważne, liczyło się pytanie o to, co możemy zrobić, aby pomóc dzieciom z Casa Piawspominał w rozmowie z maisfutebol.pt Carlos Simões, który uczestniczył w negocjacjach z Platkiem.

Z tego, co słyszymy, to właśnie ta wszechstronna wizja rozwoju ŁKS-u oparta na bliskich związkach z klubową akademią i dawaniu szansy zawodnikom z regionu była jednym z czynników, który przyciągnął Amerykanina do Łodzi.

7. Będzie myślał o rozwoju klubu w długoterminowej perspektywie

- Nasze zaangażowanie jest długoterminowe. Chcemy, aby to, co budujemy, pozostało dziedzictwem w historii tej wspaniałej instytucji – to z kolei słowa Tiago Lopesa, zatrudnionego przez Platka „architekta” Casa Pia. Oczywiście trudno je zweryfikować, bo zarówno w La Spezii, jak i w Lizbonie Amerykanin rządzi dopiero od około dwóch lat. O tym, że Platek nie patrzy tylko na sukces klubu w trwających rozgrywkach, ale rozumie rolę długofalowego rozwoju świadczą jednak nie tylko słowa jego współpracownika, ale też podejmowane przez niego decyzje -  choćby to, że zarówno we Włoszech, jak i w Portugalii Platek chce modernizować stadiony i inwestować w klubową infrastrukturę.

Stadio Alberto Picco na którym swoje mecze rozgrywa Spezia Calcio zachwyca widokiem na okoliczne wzgórza, ale odstaje od standardu Serie A, fot. IVSP1972 / CC BY-SA 4.0

Stadio Alberto Picco na którym swoje mecze rozgrywa Spezia Calcio zachwyca widokiem na okoliczne wzgórza, ale odstaje od standardu Serie A, fot. IVSP1972 / CC BY-SA 4.0

8. Postawi na współpracę między siostrzanymi klubami

Po ewentualnym wejściu Platka ŁKS stanie się częścią swoistej „rodziny” klubów zarządzanych przez Amerykanina. To stawia przed klubem z al. Unii wielką szansę na wzajemną współpracę. Najbardziej oczywistym przykładem jest wymiana zawodników – ŁKS mógłby sięgać po potrzebujących ogrania młodych piłkarzy z południa Europy, a perspektywa możliwego transferu do Włoch czy Portugalii z pewnością byłaby ważnym argumentem dla polskich juniorów rozważających związanie swojej przyszłości z ŁKS-em (to naprawdę realna perspektywa – pomiędzy klubami Platka dochodziło już do podobnych ruchów, choćby do transferu Emila Holma z SønderjyskE do Spezii, czy wypożyczenia Kleisa Bozhanaja ze Spezii do Casa Pia). Perspektyw możliwej współpracy jest jednak więcej – ŁKS mógłby czerpać z wiedzy i doświadczenia partnerów z topowych lig czy wysyłać trenerów na zagraniczne staże.

Robert Platek w budynku klubowym Spezia Calcio. Z telefonem w ręku córka Platka, Amanda, zaangażowana w przeszłości w zarządzanie SønderjyskE, fot. Spezia Calcio

Robert Platek w budynku klubowym Spezia Calcio. Z telefonem w ręku córka Platka, Amanda, zaangażowana w przeszłości w zarządzanie SønderjyskE, fot. Spezia Calcio

9. Poczekajmy

W tym miejscu wracamy do wniosku pierwszego. Wciąż czekamy na oficjalne potwierdzenie zaangażowania Platka w ŁKS (i poczekamy co najmniej do końca lutego), więc z wyciąganiem daleko idących wniosków lepiej się wstrzymać. Tym bardziej, że w przeszłości pojawiały się już plotki o zainteresowaniu Platka innymi klubami – we wrześniu ubiegłego roku czeskie media informowały, że Amerykanin ma kupić Viktorię Pilzno. Do finalizacji transakcji jednak nie doszło.

Warto też pamiętać, że obok Spezii Calcio i Casa Pia Platek był też zaangażowany w trzeci klub – duńskie SønderjyskE. Klub z Południowej Jutlandii przejął jako ekstraklasowicza i zdobywcę Pucharu Danii, obiecując zmiany i inwestycje. Zostawił zaś… w drugiej lidze, bez skrupułów pozbywając się swoich udziałów po spadku z Superligaen.

Który scenariusz sprawdzi się więc w Łodzi? Czeski, duński, portugalski czy włoski? Jest spora szansa na powtórkę z południa Europy, ale w rozmowach o Robercie Platku warto też mieć z tyłu głowy, jak kończyły się jego piłkarskie inwestycje na północ od Alp.

https://lodzkisport.pl/lks-pokora-i-ambicja-czyli-jak-robert-platek-buduje-sensacje-ligi-portugalskiej-raport/

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo