Nie udało się… Dyskwalifikacja Róży Kozakowskiej została podtrzymana. Paralimpijce ze Zduńskiej Woli odebrano złoty medal i rekord świata.
W niedzielę rano informowaliśmy o problemach Róży Kozakowskiej. Chociaż polska paralimpijka pobiła rekord świata w rzucie maczugą i zasłużyła na złoty medal igrzysk, nie dostanie go. Wszystko przez protest, który wniosła załoga Brazylii. Reklamowali niestandardowy wymiar poduszki na wózku Kozakowskiej. To nie koniec problemów, bo podczas drugiej próby Kozakowska wybiła bark. Niepewny jest jej udział w rozgrywanych 4 września zawodach w pchnięciu kulą.
Czytaj także: Dramat paralimpijki trwa.
Brazylijczycy złożyli protest, bo dzięki dyskwalifikacji Kozakowskiej ich reprezentantka awansowałaby na trzecie miejsce. Przyznano im rację, ale polska ekipa odwołała się od decyzji komisji. Niestety, nie udało się obronić Kozakowskiej.
“Z przykrością informujemy o dyskwalifikacji Róży Kozakowskiej, która wczoraj na igrzyskach wygrała rywalizację konkursu rzutu maczugą (klasa F32), bijąc rekord świata, a swój start okupiła poważną kontuzją.
W piątek przed północą wpłynął protest jednej z ekip, kwestionujący rozmiar poduszki pod głową naszej reprezentantki. Protest został uznany, w wyniku czego Róża została zdyskwalifikowana. Polska ekipa niezwłocznie odwołała się od tej decyzji.
Posiedzenie komisji odwoławczej odbyło się dziś przed południem, niestety jej decyzja była dla nas niekorzystna. Przyjmujemy to orzeczenie do wiadomości, takie są prawa sportu i jego rygorystyczne procedury, musimy się z nimi liczyć. Po igrzyskach, gdy opadną zrozumiałe emocje, wszczęte zostanie transparentne, wnikliwe postępowanie, które będzie miało na celu wyjaśnienie sytuacji” – czytamy w oświadczeniu Polskiego Komitetu Paralimpijskiego.