Reklama
Reklama

ŁKS. Ekstraklasa albo śmierć? To było słabe hasło [KOMENTARZ]

Czas 4 min czytania
ŁKS. Ekstraklasa albo śmierć? To było słabe hasło [KOMENTARZ]

Kibice ŁKS-u podczas meczu z Chrobrym Głogów (fot. Marian Zubrzycki)

Kiedy zaczęły się kłopoty ŁKS-u?

ŁKS opublikował sprawozdanie finansowe, a płynące z niego informacje sprawiły, że kibicom włos zjeżył się na głowie. Według raportu istnienie spółki jest zagrożone „z powodu ujemnego kapitału własnego na dzień bilansowy w wysokości -9 458 764,88 zł.” Pamiętajmy, że to sprawozdanie za poprzedni sezon. Nie ma w nim uwzględnionych zaległości wobec Mikkela Rygaarda i innych zawodników, a jak wiemy w trakcie sezonu 2021/2022 pojawiały się problemy z wypłacalnością.

Reklama

Awans do ekstraklasy uratuje ŁKS

„Ekstraklasa albo śmierć – to bardzo słabe hasło” – mówił Wojciech Stawowy przed jednym z ostatnich meczów w roli trenera ŁKS-u. Innego zdania byli szefowie klubu z al. Unii, którzy w sprawozdaniu za poprzedni sezon, szans na ustabilizowanie sytuacji finansowej upatrywali w awansie do ekstraklasy. „Spółka podpisała umowę z UM na dotację na drugie półrocze 2021 w wysokości 942.574,92 oraz przewiduje awans do Ekstraklasy, co wiąże się z zwiększonymi przychodami” – czytamy w nocie IX. Nadzieje na awans niedawno odżyły, bo ełkaesiacy wygrali z Górnikiem Polkowice, a reszta pierwszoligowej stawki pogubiła punkty. Kluczowy będzie mecz z Odrą Opole, który odbędzie się w niedzielę. Jeżeli drużyna prowadzona przez Marcina Pogorzałę wygra, będzie bardzo blisko gry w barażach, chociaż nie wszystko będzie zależało od niej. Każdy inny wynik sprawi, że ŁKS będzie musiał pogodzić się z pozostaniem w pierwszej lidze na następny sezon.

Czytaj także: ŁKS-ie dostałeś prezent. Nie zmarnuj tego proszę.

Reklama

Hazardowe zagranie szefów ŁKS-u

Tomasz Salski, właściciel ŁKS-u nie lubi być porównany do hazardzisty. Szef łódzkiego klubu zdradził, że nigdy nie był w kasynie. Trudno znaleźć inną metaforę żeby podsumować jego działania w ostatnich oknach transferowych.

Władze ŁKS-u zaryzykowały w styczniu 2021 roku. Łodzianie byli wiceliderami pierwszej ligi i wydawało się, że tylko kataklizm może im odebrać miejsce premiowane bezpośrednim awansem. Jeden z piłkarzy łódzkiego klubu przyznał, że na 20 czerwca, dzień, w którym rozgrywany był finałowy mecz barażowy z Górnikiem Łęczna, wykupił w lutym zagraniczną wycieczkę, bo nikt nie zakładał innego scenariusza niż awans bezpośredni. „Każdy szczęściu dopomoże, każdy dzisiaj wygrać może” – mówił Franek Dolas, w kultowym filmie „Jak rozpętałem drugą wojnę światową”. Szefowie klubu z al. Unii też chcieli dopomóc szczęściu więc na pół roku przed planowanym awansem ściągnęli dwóch piłkarzy, na których nie było ich stać.

Reklama

Mowa o Rygaardzie i Ricardinho. Duńczyk i Brazylijczyk łącznie zarabiali około 100 tys. złotych miesięcznie. Klasowi piłkarze z przeszłością w poważnych, europejskich ligach mieli przez sześć miesięcy ogrywać się na drugim szczeblu rozgrywkowym, a potem wraz z łódzką drużyną zwojować ekstraklasę. Skończyło się tak, że awansu nie było, pół roku później nie było również Rygaarda, który rozwiązał kontrakt z winy klubu. Ricardinho nadal jest zawodnikiem ŁKS-u, ale obie strony szukają rozwiązania, które pozwoliłoby na bezbolesne rozstanie.

Reklama

Już wtedy pojawiały się pierwsze zatory płacowe. Przez to, latem ŁKS rozstał się z Łukaszem Sekulskim i nie przedłużył kontraktu z Carlosem Morosem Gracią. Obaj zawodnicy po opuszczeniu al. Unii przenieśli się do wyższych lig i wybierani są do najlepszych jedenastek sezonu. Niestety, obaj mieli nieuregulowane sprawy finansowe z ŁKS-em, podobnie jak Dragoljub Srnić, który jako pierwszy po odzyskanie zaległości od łódzkiego klubu zgłosił się do FIFA. Światowa federacja wszczęła postępowanie i ukarała łodzian zakazem transferowym.

Czytaj także: Co dalej z ŁKS-em?

Letnie osłabienia

Zanim FIFA nałożyła na ŁKS zakaz transferowy, łódzki klub w oknie letnim dokonał aż sześciu transferów. Chociaż większość z nich była bezgotówkowa to przecież piłkarze mieli obiecane premie za podpis i określone pensje. Latem do Łodzi przenieśli się Nacho Monsalve, Stipe Jurić, Javi Moreno, Marek Kozioł, Bartosz Szeliga, Jan Kuźma.

Reklama

Z letniego zaciągu tylko Kozioł spełnił pokładane w nim oczekiwania. Starsi kibice i eksperci uważają, że w XXI wieku ŁKS nie miał lepszego bramkarza od niego. Kuźma, w 2022 roku zdaje maturę, więc ma jeszcze czas, żeby w przyszłości stać się ważnym zawodnikiem łódzkiej drużyny. Forma Szeligi faluje i świetne mecze przeplata słabymi, a przecież rok temu wybrany został do najlepszej jedenastki sezonu Fortuna 1. Ligi.

Co pół roku nowy Hiszpan

Od pierwszego powrotu na drugi szczebel rozgrywkowy w 2018 roku, ŁKS tylko w trzech(!) oknach transferowych na siedem możliwych (ósmego nie liczymy, bo łodzianie mieli zakaz transferowy) nie sprowadził Hiszpana. Pierwszy, Dani Ramirez, był graczem wybitnym, przewyższającym umiejętności wszystkich piłkarzy w pierwszej lidze. Po awansie do ekstraklasy, na al. Unii trafił Pirulo i on również jest ważną częścią zespołu, chociaż do Ramireza sporo mu brakuje. Zimą, kiedy szanse ŁKS-u na utrzymanie były znikome do drużyny dołączyli Samuel Corral, Moros Gracia i Dominguez. Dwaj ostatni z wymienionych to nieźli zawodnicy, ale odbili się od ekstraklasy i w łódzkim klubie już ich nie ma. Corral, przez prawie trzy lata zagrał jedną, przyzwoitą rundę, ale na szczęście w czerwcu kończy mu się kontrakt i prawdopodobnie odejdzie z ŁKS-u.

Przed sezonem 2021/2022, znowu postawiono na Hiszpanów, ale ani Moreno, ani Monsalve nie odmienili oblicza drużyny, a wręcz znacząco zaniżyli poziom i większość sezonu spędzili poza kadrą. Monsalve rozegrał tylko 20 proc. możliwych minut, a Moreno 51. Trudno nie odnieść wrażenia, że szefowie ŁKS-u ciągle szukają nowego Ramireza, ale od czterech lat nie wychodzi im to dobrze.

Reklama

Czytaj także: W ŁKS-ie najmniej obcokrajowców od 2020. Zapowiedź zmian?

Jaka przyszłość czeka ŁKS?

Szefowie ŁKS-u w sprawozdaniu napisali: „Poza tym prowadzona jest działalność transferowa, z której Spółka przewiduje korzyści finansowe w kwocie ok. 2.000.000,00 zł.”. W sezonie 2021/2022 łodzianie zarobili tylko na transferze Guimy. Reszta zawodników odeszła, bo nie przedłużono, lub rozwiązano z nimi kontrakt. Były oferty za Macieja Radaszkiewicza, Domingueza i Pirulo, ale nie doszło do ich finalizacji.

Odpowiadając na pytania portalu ŁKSFans.pl Jarosław Olszowy, prokurent spółki ŁKS S.A. mówił: „W połowie maja planujemy dodatkowe dofinansowanie spółki, żeby spłacić zobowiązania i przygotować kadrę na następny sezon. Oczywiście duży wpływ na nasze działania będzie miał wynik sportowy. Jeżeli nie uda się awansować do ekstraklasy, z pewnością będziemy musieli odchudzić kadrę i ciąć koszty funkcjonowania klubu.”. Wydaje się, że zbyt wiele spraw postawionych zostało na jedną kartę. Okazuje się, że słowa Stawowego były prorocze. Ekstraklasa albo śmierć? To bardzo słabe hasło.

Reklama

Piłka nożna

ŁKS Łódź

Dodaj komentarz

Reklama