Łodzianie zimą postanowili pobić absolutne rekordy. Sprowadzili siedmiu zawodników, wydali ponad 13 milionów euro, a na samego Osmana Bukariego wydali ich aż 5.5. W Polsce nie jesteśmy przyzwyczajeni do takich sytuacji. Z kolei sumując letnie i zimowe zakupy Widzewa, wychodzi nam, że czerwono-biało-czerwoni w kilka miesięcy wydali więcej niż Legia czy Lech przez...ostatnie pięć lat. Ruchy wykonane przez RTS miały być konieczne, bo jakość zespołu, który latem skontruował Mindaguas Nikolicius, pozostawiała wiele do życzenia. Brakowało doświadczenia i jakości "na już". Zamiast tego był potencjał, a nie o to w tym momencie chodzi Robertowi Dobrzyckiemu.
I owszem, jakość się pojawiła. To raczej nie ulega wątpliwości. Teraz trzeba z tego zlepku indywidualności zbudować zespół. Łodzianie mieli pecha, bo na pierwszy ogień w rundzie wiosennej, musieli zmierzyć się z Jagiellonią Białystok. To klub, który najlepiej w Polsce wykorzystuje swoje know-how. Od kilku sezonów ten sam dyrektor sportowy, ten sam trener, ten sam trzon drużyny. Jaga - w porównaniu z Widzewem - swój skład klei "za darmo". W dłuższej perspektywie czasu to może okazać się zgubne, bo ciężko oczekiwać, że zawsze będzie się trafiać z transferami i pojawi się moment, gdy trzeba będzie zainwestować więcej. Na krósztą metę jednak działa i Jagiellonia to wykorzystuje.
Dobrzycki w ostatnich dniach przeprowadził kilka wywiadów. W każdym z nich zdejmował presję z zespołu. Mówił o tym, że w tym sezonie celem nie są puchary. Jednak, gdy wydaje się na nowych piłkarzy 13 milionów euro, to oczywiste jest, że cały kraj patrzy na ciebie i czeka na to co zrobisz. Balonik, o którym napisaliśmy na początku, nie został nadmuchany przez kibiców czy działaczy. Został napompowany przez ogólnopolskie media, które zrobiły z Widzewa polskie PSG. I to nawet nie na zasadzie, że RTS może stać się polskim PSG w ciągu paru lat, ale że już nim jest. Fani? Byli podekscytowani ruchami. Kto by nie był, szczególnie po 30 latach marazmu? Ale w kwestii dmuchania balonika, nie zwalalibyśmy winy na nich.
Kto ogląda mecze piłki nożnej, zna historię itp. ten wiedział, że Jagiellonia może bardzo szybko zweryfikować Widzew. I tu nie chodzi o to, że Łodzianie mają słaby zespół, bo choć zagrali naprawdę fatalnie, to jakość tej drużyny będziemy mogli ocenić za jakiś czas. Po prostu, dysponująca bardzo jakościowym i przede wszystkim zgranym składem Jagiellonia jest w tym momencie najlepszym zespołem w kraju i porażka z nią nie powinno specjalnie nikogo dziwić. Gdyby Widzew grał tym składem od roku czy dwóch, sytuacja wyglądałaby inaczej. Ale prawda jest taka, że Widzew narazie nie ma zespołu, tylko zlepek gwiazd. To nie oznacza, że ten zlepek za chwilę nie zacznie być zespołem. Potrzeba jednak jeszcze trochę czasu.
Dla łodzian szalenie ważne są dwa najbliższe mecze. Wyjazdy do Katowic i Płocka wiele powiedzią o tej drużynie, bo tam Widzewiakom przyjdzie zmierzyć się również z bardziej zgranymi zespołami, ale za to dużo słabszymi pod względem jakości. Ta drużyna pewnie jeszcze nie raz dostarczy fanom wielu, pozytywnych emocji. Jednak RTS to na ten moment trochę plac budowy i pełne efekty zobaczymy za jakiś czas. Oczywiście punktować trzeba zacząć jak najszybciej, bo przecież Widzew jest w strefie spadkowej. Jakość samych piłkarzy powinna jednak pozwolić wygrywać z tymi słabszymi zespołami, nawet mimo braku zgrania. Na triumfy nad najmocniejszymi ekipami w lidze, przyjdzie jeszcze czas.
I na koniec - dwa lata temu Widzew też zaczynał rundę od meczu z Jagiellonią. I też przegrał 1:3. A później, była - jak na możliwości Widzewa - bardzo udana reszta rundy, bo RTS ograł m. in. ŁKS, Górnik i Legię, Jeszcze nic nie jest stracone.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.