Kosztowna wtopa transferowa Widzewa
Nie będzie przesadą, jeśli napiszemy, że Widzew w czwartkowy wieczór wszystkich zszokował przekazując informację o tym, że Osman Bukari najbliższy sezon spędzi w Crvenej Zvezdzie. Najdroższy zawodnik w historii Ekstraklasy odchodzi z niej po pół roku. Bo chyba nikt nie wierzy w to, że Bukari jeszcze kiedyś w Widzewie zagra.
Skrzydłowy w poprzednim sezonie nie miał zbyt wielu szans, żeby pokazać swoje umiejętności, a dodatkowo miał problemy z aklimatyzacją. Przyjechał z Teksasu do Łodzi, w której w styczniu było po -10 stopni.
W letnich sparingach wyglądał jednak solidnie. Wydawało się, że w nowym sezonie dostanie szansę i będzie podstawowym skrzydłowym w drużynie. Tak jednak nie będzie. Bukari wraca do Serbii, czyli tam gdzie szło mu najlepiej. Więcej o tym ruchu powiedział Artur Płatek, dyrektor sportowy Widzewa.
- Mieliśmy czas, aby spokojnie przejrzeć kadrę pierwszej drużyny, przyglądać się zawodnikom w treningu i podczas zgrupowania. Wnioski są jednoznaczne i w ocenie sztabu i pionu sportowego Osman nie mógł liczyć na regularne występy. Zalezało mu, aby trafić tam, gdzie będzie miał to możliwe. Już w trakcie obozu zgłaszał mi taką chęć kilkukrotnie i naciskał na możliwość zmiany drużyny. Dlatego przychyliliśmy się do jego prośby i zdecydowaliśmy się na wypożyczenie Osmana do Belgradu, gdzie w przeszłości notował dobre liczby. Zależy nam na tym, aby budować drużynę na piłkarzach, którzy rozumieją swoją rolę w zespole i chcą tutaj być - mówi dla oficjalnej klubowej witryny.
Wygląda więc na to, że Bukari do Widzewa po prostu od początku nie pasował. RTS ma być zbudowany z piłkarzy, którzy wiedzą czym jest ten klub. Bukari kimś takim po prostu nie jest.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.