Chcieli go Klopp i Manchester United. "Poczułem, że mogę być częścią Widzewa"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Chcieli go Klopp i Manchester United. "Poczułem, że mogę być częścią Widzewa" - Zdjęcie główne
Autor: Martyna Kowalska / widzew.com

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaTo nie on będzie twarzą pionu sportowego Widzewa, ale w cieniu działa od dawna i w takiej roli odnajduje się chyba najlepiej. Tak było chociażby podczas jego kilkuletniej pracy w Borussii Dortmund. Czy na międzynarodowych doświadczeniach skorzysta Widzew?
reklama

Klopp sam zaoferował mu pracę. Nowego dyrektora sportowego Widzewa cenią w Europie od lat

Choć w sytuacji, w której od dawna niemal pewne było, że Łukasz Masłowski zostanie szefem pionu sportowego Widzewa, zatrudnienie oprócz niego na stanowisku dyrektorskim również Artura Płatka mogło być niemałnym zaskoczeniem. Zwłaszcza że ostatnio o Płatku było trochę ciszej. Od roku pracował w Rakowie Częstochowa, ale to akurat czas sporych zawirowań w klubie spod Jasnej Góry, szczególnie w kontekście rodzad trenerskich, na które akurat doradca zarządu ds. sportowych miał najmniejszy wpływ, bo nie mógł przewidzieć, ani zablokować odejścia Marka Papszuna. Jakby tego było mało, na koniec sezonu klub poinformował o zakończeniu współpracy z Płatkiem, ale z pojawiających się w mediach informacji trudno było wywnioskować jednoznacznie czy to decyzja klubu, czy jego osobista. Dziennikarze podkreślali jednak raczej, że to Raków trafi fachowca, a nie Płatek pracę marzeń.

reklama

Gdy kilka dni później jego zatrudnienie ogłosił Widzew, stało się jasne, że czeka go wyzwanie chyba nawet ciekawsze niż w Częstochowie, bo choć Medaliki od dawna na ogół z powodzeniem walczą o ligowe podium i godnie reprezentują Polskę na arenie międzynarodowej, zwykło się mówić, że osiągnęły sufit, który przebić uda się dopiero z nowym stadionem, a tego na horyzoncie cały czas brak. Co innego Widzew, w którym pojawił się właściciel z nieograniczonymi, jak na polskie realnia, funduszami, powstaje profesjonalny ośrodek treningowy, a do tego na każdym meczu jest komplet publiczności. Poza tym za widzewiakami sezon olbrzymich rozczarowań, więc zdecydowanie jest na czym budować.

- Plany obecnego prezesa przekonały mnie, że to jest dobre miejsce dla mnie. Poczułem, że mogę być jakąś częścią tej całości, niezbędną do tego, żeby Widzew odnosił w przyszłości sukcesy. Postacią pierwszoplanową jest Łukasz Masłowski. Ja z Piotrem Kosiorowskim jesteśmy po to, by pomagać w tym, aby trener Aleksandar Vuković miał jak najlepszych piłkarzy - wyjaśnił w niedawnej rozmowie z TVP 3 Łódź [WIĘCEJ]. Nie zamierza więc wychodzić z cienia, tylko faktycznie skupiać się na ciężkiej pracy, czyli tym, z czego jest najlepiej znany. A jego fachowość potwierdziły i doceniły już marki z absolutnego światowego topu.

reklama

Powszechnie wiadomo, że Płatek przez 6 lat z powodzeniem pełnił funkcję skauta Borussii Dortmund. Trafił tam po nieudanym kompletnie dla siebie roku 2012, którego pół spędził w 1.FC Kaiserslautern, a kolejne pół na bezrobociu. Ale czas ten zakończył się dość sensacyjnie. Docelowo, choć po krótkiej przerwie, zamienił bowiem ostatni zespół Bundesligi na jego świeżo koronowanego mistrza. To też dużo mówi o tym, jak jego praca zaopiniowana została w Niemczech. Trudno oczywiście zakładać, że przez 6 miesięcy pracy w czerwonej latarnii tabeli odpowiadał za tak spektakularne transfery, że zgłosił się po niego nowy mistrz. Nie, nie. Tu pojawia się inny ciekawy wątek jego biografii. Otóż do BVB ściągnął go Jurgen Klopp, który znał już Płatka od kilku dobrych lat.

Nie tylko Borussia. Dyrektora Widzewa chciały Czerwone Diabły, chciały też Pasy

reklama

- Poznaliśmy się bodaj w 2004 roku. Byłem asystentem trenera w drugoligowym Ahlen, gdzie grał m.in. Stanko Svitlica. W trakcie jednego z meczów zdarzyła się taka zabawna sytuacja - Klopp kopnął w naszą stronę piłkę, ja ją odkopnąłem, dziwnie na mnie popatrzył, podszedłem, chwilę porozmawialiśmy… i tak się to zaczęło. Potem przez dłuższy czas nie mieliśmy kontaktu i po mojej przygodzie z Cracovią w 2009 roku poprosiłem Kubę Błaszczykowskiego o numer do trenera. Zadzwoniłem zapytać, czy mogę przyjechać na staż i w ciągu roku byłem tam łącznie trzy razy. Nie miałem w Polsce pracy, jeździłem do Newcastle, Hoffenheim, dwa razy do Dortmundu i w końcu pojawił się Górnik. Cały czas jednak utrzymywałem z Kloppem kontakt. Przy każdym moim pobycie w Niemczech spotykaliśmy się, a tydzień po zdobyciu mistrzostwa przez Borussię, Jurgen zaproponował mi pracę przy szukaniu zawodników - zdradził w rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą na łamach Weszło w 2013 roku, po niemal roku pracy w BVB.

reklama

Choć teoretycznie był po prostu jednym z wielu skautów, jego praca nie umknęła uwadze zachodnim klubom. W końcu opiniował takich piłkarzy, jak chociażby Pierre-Emerick Aubameyang. - Klopp i ludzie z Borussii podali mi rękę w ciężkim dla mnie czasie. To były sprawy osobiste, lecz miały wpływ na moje życie zawodowe [...]. Przetrwałem. Dziś tamten czas to wyłącznie nieprzyjemne wspomnienie. Borussia mi zaufała i nie mogę, a przynajmniej staram się jej nie zawieść. Dlatego, gdy po 1,5 roku mojej pracy w BVB nadeszła oferta z Manchesteru United powiedziałem: nie, dziękuję. Dortmund jest świetną marką. Klub właściwie się rozwija, podąża w dobrym kierunku. Nie widząc zatem powodu, by cokolwiek zmieniać, przedłużyłem kontrakt z Borussią do roku 2020 - wyjaśniał w 2017 roku w rozmowie z Piotrem Wołosikiem z Przeglądu Sportowego, odpowiadając na pytanie dlaczego nie trafił do Anglii i legendarnego Manchesteru United, dla wielu zapewne piłkarskiej ziemii obiecanej.

Warto pamiętać, że Płatek to duże doświadczenie nie tylko w roli skauta czy dyrektora sportowego, ale również wcześniej piłkarza, a po drodze jeszcze trenera. Może więc na pewne sprawy spojrzeć z różnych perspektyw, i jak sam wspomniał, być w stanie dostarczać trenerowi piłkarzy, których ten faktycznie potrzebuje. Funkcje podobne do tej aktualnej w Widzewie, oprócz Rakowa pełnił również w formie nieoficjalnego doradcy w Piaście Gliwice, Górniku Zabrze, gdzie był koordynatorem sportowym czy bułgarskim Lokomotivie Płowdiw, skąd wyciągnąć go chciała dużo bardziej utytułowana CSKA Sofia. Z kolei na naszym krajowym podwórku bardzo mocno o zatrudnienie go zabiegał bardzo dobrze znany w Łodzi Mateusz Dróżdż, gdy był prezesem Cracovii.

- Chciałbym graczy, którzy będą rosnąć razem z Widzewem - mówił we wspomnianym wywiadzie w TVP3 Łódź. Czy już w nowej roli w Widzewie spotka na swojej drodze ponownie takie marki jak Borussia Dortmund czy Manchester United, a te zainteresują się odkrytymi przez niego talentami?

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo