Tłok w widzewskiej bramce. A może być jeszcze ciekawiej
Pozycja Bartomieja Drągowskiego jako bramkarza numer jeden wydaje się być w Widzewie niepodważalna, choć jeszcze niedawno mówiło się, że Łodzianie nadal myślą o pozyskaniu Mateusza Kochalskiego z Karabachu. Nawet jeśli coś byłoby na rzeczy, niewiele zmieniłoby to w sytuacji pozostałych golkiperów klubu z Al. Piłsudskiego 138. A są nimi Veljko Ilić i Maciej Kikolski. Co ciekawe, obaj są młodzieżowymi reprezentantami swoich krajów, a Serb zdążył już nawet zadebiutować w seniorskiej kadrze i obaj... nie mają szans na grę w pierwszej drużynie czerwono-biało-czerwonych. W zeszłym seoznie swoich okazji nie wykorzystali i teraz mogą stanowić jedynie zabezpieczenie na wypadek kontuzji Drągowskiego.
Widzewiak rozchwytywany. Może trafić do ligowej czołówki
Polakiem od jakiegoś czasu mocno interesują się ligowi rywale Widzewa. Pod koniec poprzedniego sezonu jego transfer medyczny z powodu kontuzji Frantiska Placha miał rozważać Piast Gliwice, ale Widzew ponoć nie chciał wzmacniać konkurenta w walce o utrzymanie w elicie. Ostatnio blisko pozyskania Kikolskiego miała być z kolei Wieczysta Kraków. Beniaminek szukał wzmocnienia rywalizacji dla młodego Antoniego Mikułki [WIĘCEJ]. Tymczasem, jak informuje Piotr Koźmiński z serwisu goal.pl, zainteresowany 22-latkiem ma być również GKS Katowice.
Sytuacja GIEKSY jest dość skomplikowana, bo klub po znakomitym sezonie wywalczył, rzutem na taśmę, w ostatnim meczu rozgrywek, przepustkę europejską. W tym samym spotkaniu z powodu kontuzji stracił jednak również swojego podstawowego bramkarza, Rafała Strączka. Dobrze pamiętają go kibice Widzewa, bo w marcu zatrzymał Łodzian w serii rzutów karnych w ćwierćfinale STS Pucharu Polski. Na jego powrót trener Rafał Górak czekać musi minimum cztery miesiące. To nawet 12-14 kolejek ligowych, dwie rundy krajowego pucharu i być może cała przygoda z Ligą Konferencji Europy. Sam Dawid Kudła to na ten czas na pewno za mało.
W Katowicach też może być tłoczno. To szansa dla widzewiaka?
Co prawda Katowiczanie właśnie zakontraktowali Rafała Kobylaka z Legii Warszawa, ale też nie jest to bramkarz, o którym można by powiedzieć, że z miejsca wygra rywalizację o bluzę z numerem 1 i będzie pewnym punktem walczącego na trzech frontach GKS-u. W takim towarzystwie Kikolski mógłby podjąć - nomen omen - rękawicę i powalczyć o miejsce między słupkami jednego z pięciu polskich pucharowiczów.
Czy uda mu się zmienić otoczenie? Na razie Kikolskiego zabrakło na pierwszym treningu Widzewa. Klub, w przeciwieństwie do innych nieobecnych, nie poinformował jednak o powodzie absencji zawodnika, co nie wyklucza rozmów transferowych lub testów medycznych, np. w Katowicach. W najbliższym czasie sytuacja zawodnika powinna się wyjaśnić.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.