Co z powrotem Marka Hanouska do Widzewa?

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Co z powrotem Marka Hanouska do Widzewa? - Zdjęcie główne
Autor: ŁS | Opis: Marek Hanousek, Widzew Łódź

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaPrzesadzono z rewolucją. Znów okazało się, że jeśli przychodzi dużo zawodników, nawet o wysokich umiejętnościach indywidualnych, drużyna nie musi być lepsza - mówi Marek Hanousek, były zawodnik Widzewa.
reklama

Czech od zimy nie gra już w Widzewie. Hanousek uznał, że po kolejnych transferach, także na jego pozycję konkurencja jest zbyt duża i porozumiał się z klubem w sprawie rozwiązania kontraktu. Został piłkarzem Dukli Praga, w której w przeszłości występował. Oczywiście śledzi, to co dzieje się w Widzewie.

Hanousek udzielił wywiadu portalowi "Przegląd Sportowy Onet". - Przesadzono z rewolucją. Korzystniej było budować zespół wolniej, w oknie transferowym sprowadzić najwyżej czterech piłkarzy. Znów okazało się, że jeśli przychodzi dużo zawodników, nawet o wysokich umiejętnościach indywidualnych, drużyna nie musi być lepsza. Ale cóż, to właściciel ostatecznie decyduje o strategii i wybrał taką, a nie inną - powiedział piłkarz.

reklama

Przed jego byłą drużyną mecz z Legią Warszawa. Hanousek grał w dwóch spotkaniach ze stołecznym zespołem. - Zwłaszcza przed pierwszym meczem po naszym awansie do Ekstraklasy była napinka. To był czas, kiedy Canal+ nagrywał serial o Widzewie i jeden odcinek był poświęcony spotkaniu z Legią. Ale przed kolejnymi meczami temperatura nie była tak gorąca. Może zawodnik, dla którego to był pierwszy występ w spotkaniu Widzew — Legia, odczuwał to inaczej. Odniosłem wrażenie, że atmosfera przed pierwszymi derbami z ŁKS była napięta. Kibice przychodzili na trening, chcieli nas motywować, wesprzeć. Ale przed kolejnymi już chyba do tego się przyzwyczaili - powiedział.  Dodał, że piłkarzy nie trzeba było dodatkowo "pompować" przed meczami z ŁKS-em, czy Legią. 

Kiedy Marek Hanousek wróci do Widzewa?

reklama

Gdy zimą Hanousek opuszczał Widzew padły z klubu deklaracje, że zawsze może wrócić, w roli trenera albo piłkarza drugiej drużyny. Na razie jednak temat nie wrócił. - Jeszcze nie wiem, co się wydarzy. Teraz przede wszystkim chciałbym uratować czeską ekstraklasę dla Dukli. Sytuacja klubu jest bardzo trudna, ale nie wszystko jest stracone. Co będzie potem? Zobaczymy. Rodzina chciałaby wrócić do Łodzi, dobrze nam się tam żyło. W porównaniu z Pragą to spokojne miasto. Ale co się wydarzy? Nigdy nic nie wiadomo - stwierdził.

Czech przyznał również, że od odejścia jeszcze w Łodzi nie był. - Bartek Pawłowski, czyli kapitan, pytał, kiedy tak się złoży, bym jednego dnia rozegrał mecz w Dukli i na drugi dzień przyjechał do Łodzi, kiedy Widzew ma spotkanie domowe. Wtedy by zorganizowano jakieś pożegnanie na stadionie. Ale nie było jeszcze takiej okazji - przyznał.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo