Klubem na ekstraklasę jest... ŁKS!
Nie lubię się mylić, ale w tym przypadku biję się w pierś z uśmiechem na ustach. Kilka miesięcy temu pisałem, że ŁKS nie będzie miał szans na awans do ekstraklasy. Było to kilka dni po tym, jak z klubem pożegnał się Michał Mokrzycki, który zasilił szeregi ligowego rywala – Śląsk Wrocław.
W ŁKS-ie zimą jakościowych transferów było jak na lekarstwo, ale okazało się, że drużyna otrzymała coś ważniejszego i bardziej potrzebnego od nowych piłkarzy, czyli czas i brak presji pod nazwą „ekstraklasa albo śmierć”. Im mniej mówiło się o tym, że ŁKS będzie kandydatem do awansu, tym lepiej łodzianie grali i punktowali. Zespół po cichu wskoczył do pierwszej szóstki tabeli pierwszej ligi i ma teraz wszystko w swoich rękach. Może o bezpośrednim awansie nie ma co marzyć, ale baraże w takiej formule, jaką mamy na zapleczu ekstraklasy, to zupełnie wyjątkowa rywalizacja, o czym zresztą sam ŁKS miał okazję boleśnie się przekonać kilka lat temu.
Zespół na papierze nie powala, ale jest skonsolidowany, a do tego ma kilku liderów. Dziurę w środku pola po odejściu Michała Mokrzyckiego udało się załatać i teraz ŁKS, ku zaskoczeniu wielu osób, jest jednym z kandydatów do awansu do ekstraklasy.
To oczywiście drużyna walczy na boisku, ale na granie w ekstraklasie gotowy musi być cały klub. I ŁKS gotowy jest.
Chociaż to dopiero początek wielkich zmian pod wodzą prezesa Marcina Janickiego, klub został organizacyjnie poukładany w sposób przypominający duże firmy. Dzisiaj bowiem klub sportowy to nie tylko sport, ale zdecydowanie więcej – to m.in. księgowość, marketing, opieka nad klientem w postaci kibica czy sponsora i współpraca z wieloma innymi podmiotami. Mam wrażenie, że ŁKS jest organizacyjnie gotowy na ekstraklasę tak, jak dawno nie był.
A co jak ŁKS znowu spadnie?
To spadnie. I znowu się podniesie, bo ŁKS to klub, który ma oddanego właściciela, wspaniałą historię, spore grono kibiców i infrastrukturę godną pozazdroszczenia. Poza tym, piłka nożna to jedna z najbardziej nieprzewidywalnych dyscyplin sportowych, a polska ekstraklasa tylko tę nieprzewidywalność potęguje (co zresztą potwierdza obecny sezon).
ŁKS może więc spaść, ale nie można bać się takiego obrotu spraw, bo równie dobrze kilka wygranych meczów może sprawić, że ŁKS wywalczy w miarę spokojne utrzymanie. O przyszłość nie ma co się bać zawczasu. Tu trzeba grać i wygrywać, by spełnić marzenia o powrocie do ekstraklasy.
Warto to zrobić dla siebie, dla kibiców i chyba najbardziej dla Dariusza Melona, który dźwiga piłkarski ŁKS na swoich barkach, a awans chociaż pewnie przyniesie ze sobą kolejne nieprzespane noce i wielkie wyzwania, to na chwilę da poczucie spełnionego marzenia i dobrze wykonanej pracy.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.