Były co do tego wątpliwości, bo podczas poprzedniego meczu na stadionie przy al. Piłsudskiego fani spod zegara nie prowadzili dopingu. To była ich forma protestu przeciwko temu, jak prowadzony jest klub. Dostało się odpowiedzialnym z sprawy sportowe Dariuszowi Adamczukowi i Piotrowi Burlikowskiemu, a także prezesowi Michałowi Rydzowi. Brak wsparcia dla piłkarzy nie wszystkim fanom Widzewa się podobał, krytykowali taki ruch w mediach społecznościowych.
Apel szefa Widzewa
We wtorek (5 maja) Robert Dobrzycki, właściciel klubu, wystosował apel, w którym prosił o jedność i wsparcie dla drużyny w ostatnich meczach sezonu. Na trzy kolejki przed końcem Widzew jest w strefie spadkowej. "Przed ostatnimi spotkaniami chciałbym Was prosić o jedność i doping do ostatniej sekundy ostatniego meczu. Jestem za Widzewem od zawsze i obiecuję, że będę na zawsze. Na dobre i na złe - dla mnie Widzew to moje życie. Bądźmy razem - Widzew jest niezniszczalny!". Poparcie dla szefa klubu wyraziły tysiące kibiców. Wszyscy czekali na ruch fanów spod zegara.
I doczekali się. "WIDZEWIACY. W SOBOTĘ WSZYSCY NA STADION. NA PEŁNEJ, ZA...MY JAK ŹLI, JAK SZALENI, JAK POPARZENI. PODAJ DALEJ" - napisano na oficjalnym profilu grupy Ultras Widzewa na Facebooku. Doping wraca więc do Serca Łodzi.
Mecz Widzewa z Lechią rozpocznie się o godzinie 14.45.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.