Dyrektor sportowy Widzewa: Nie jestem zadowolony z odejścia Hansena
Opublikowano: Aktualizacja:
Autor: Piotr Grymm

Kamil Glik, Jacek Góralski , Kristoffer Normann Hansen. M.in. tematy tej trójki zawodników zostały poruszone w wywiadzie, którego udzielił nam dyrektor sportowy Widzewa Łódź. Sprawdź o czym jeszcze udało nam się porozmawiać z Tomaszem Wichniarkiem.
Piotr Grymm: W wywiadzie dla klubowego portalu w odpowiedzi na pytanie o ocenę letniego okienka transferowego precyzyjnie Pan przedstawił, jakie były cele na to okienko. Jednoznacznie Pan jednak nie okreś
Tomasz Wichniarek: Z doświadczenia wiem, że nie powinno się oceniać zawodników po miesiącu lub dwóch. Przykładem tego jest chociażby Mateusz Żyro, na którego temat pojawiały się różne opinie. Wcześniej był on pierwszym wyborem, później wypadł ze składu. Teraz wrócił i prezentuje się bardzo dobrze. My chcemy oceniać piłkarzy w dłuższym okresie, żeby po prostu robić to obiektywnie. Trzeba spojrzeć też na rolę zawodnika, bo jeżeli do klubu przychodzi piłkarz do rywalizacji i dzięki niemu rozwija się inny zawodnik, to dla nas ten transfer jest wtedy też udany. Na razie mogę powiedzieć, że bardzo dobrze wygląda Klimek, Janek Krzywański i Kuba Szymański w bramce też prezentują się dobrze. To są bramkarze, którzy już naciskają na Ravasa. Na pewno bardzo wzmocniliśmy środek pola, bo Álvarez i Kerk mogą być w mojej opinii zawodnikami wiodącymi w całej lidze. Mogę powiedzieć, że jesteśmy zadowoleni z tego okienka, bo zrealizowaliśmy wszystkie pozycje transferowe i to z pewnym bonusem w postaci Sebastiana Kerka i Juana Ibizę, których mieliśmy co prawda na swoich radarach, ale musimy przyznać, że te transfery zrobiliśmy ponad stan - już wcześniej na ich pozycję ściągnęliśmy piłkarzy, których planowaliśmy. Ibiza bardzo dobrze wprowadził się w zespół. Skończył rozgrywki w maju, a tak naprawdę po kilku dniach treningu wyszedł w pierwszym składzie i spisał się naprawdę solidnie.
Bywają takie sytuacje, że agenci zawodników wysyłają do różnych klubów informacje o dostępności swojego zawodnika z pytaniem, czy klub byłby zainteresowany jego usługami. Podobno tak było z byłym piłkarzem Premier League, Dannym Rosem swego czasu. Czy w ostatnim czasie do Widzewa zgłaszał się jakiś agent i oferował usługi swojego klienta?
Takich zapytań od agentów różnych piłkarzy, np. Danny’ego Rose’a, jest dość sporo. My chcemy jednak bazować na skautingu i odcinać się jak najbardziej od takich zawodników, których polecają nam agenci. Chcemy piłkarzy którzy są przez nas wyskautowani i dopiero wtedy chcemy kontaktować się z agentem i sprawdzać jak duża jest chęć przejścia do Widzewa danego zawodnika, a nie czekać na to, co nam podeślą. Jesteśmy jednak w takim momencie że też posiłkujemy się opiniami agentów. Muszą one jednak dotrzeć do nas na tyle szybko, żebyśmy zdążyli tego zawodnika zweryfikować, najlepiej na żywo. Dla przykładu, jeżeli teraz przygotowujemy się do styczniowego okienka i ktoś nam poleci jakiegoś zawodnika w grudniu, to szansa, że trafi on do Widzewa w styczniu jest praktycznie zerowa.
Jest Pan w stanie zdradzić chociaż jedno nazwisko zawodnika, którego usługi oferował klubowi jego agent?
Mówimy o tym ostatnim okienku?
Tak.
Było ich naprawdę wielu, ale z reguły to piłkarze po 30 roku życia, którzy szukają ostatnich przystanków w karierze. Nie było takiego gracza, o którym powiedzielibyśmy sobie „wow”. Nie było takich zawodników, którzy mogliby realnie Widzew wzmocnić. My stworzyliśmy też pewien program, który statystycznie analizuje nam zawodników. My chcemy piłkarzy, którzy są w grze. Weryfikujemy ich na podstawie ostatnich dwóch sezonów. Sprawdzamy ile rozegrali minut, jakie mieli statystyki w aspektach, które nas interesują i jeżeli ktoś wychodzi nam minusowo, to z niego rezygnujemy.
A Widzew chciał może sięgnąć po kogoś pokroju Kamila Glika? Kogoś z takim nazwiskiem? I czy jednym z takich zawodników był Jacek Góralski, który sam przyznał, że miał ofertę z Widzewa?
Oczywiście rozpatrywaliśmy Jacka Góralskiego. To był zawodnik, który charakterologicznie nam bardzo pasował, ale ze względu na inne obszary uznaliśmy, że będzie to transfer ciężki do zrealizowania. Jego wcześniejsza kariera i pewne deklaracje sprawiły, że uznaliśmy, iż nie będzie to transfer najlepszy dla klubu. Nie ukrywam, że temat Kamila Glika też u nas się pojawił, ale stwierdziliśmy, że na ten moment nie jest to zawodnik, który powinien do Widzewa przychodzić.
Czy po jego dotychczasowych występach w Ekstraklasie jest Pan zawiedziony, że wylądował ostatecznie w Cracovii, czy może wręcz przeciwnie?
Analizowaliśmy grę Kamila Glika i to nie jest tak że po prostu go odrzuciliśmy bezrefleksyjnie. Doceniamy jego mocne strony, które mogłyby nam pomóc ale na ten moment, przy naszym sposobie gry, uznaliśmy, że nie podejmiemy próby jego pozyskania
O transferze, którego piłkarza mówił Pan, że zostało przy nim zastosowane prawo weta podczas ostatniego okienka? Może Pan zdradzić jego personalia?
Niestety nie mogę tego zdradzić, ale powiem tylko tyle, że jest to piłkarz, który dzisiaj gra w Ektraklasie.
Czy trener Janusz Niedźwiedź często korzystał z tego prawa weta i blokował transfery?
Przy tej ostatniej sytuacji nie nazywałbym tego prawem weta. Po prostu sytuacja wyglądała tak, że trener w ostatniej chwili zmienił decyzję. Też chcę żeby to wybrzmiało. Nie chcemy napiętnować teraz trenera Niedźwiedzia. Trener bierze udział w procesie transferowym i wyniknęła taka sytuacja, że trener zmienił zdanie, ale każdy ma do tego prawo. Po głębszej analizie trener doszedł do wniosku, że ten piłkarz mu się nie przyda i ja to rozumiem. Natomiast prowadziliśmy z tym zawodnikiem już bardzo zaawansowane rozmowy i w ostatniej chwili musieliśmy ten transfer odwołać, co z mojej perspektywy nie najlepiej wyglądało.
Było więcej takich sytuacji? Jakiego niedoszłego transferu, którego realizacji był Pan blisko, a ostatecznie nie doszedł do skutku, dzisiaj Pan najbardziej żałuje?
Najbardziej właśnie żałuję tej ostatniej sytuacji, bo już tak naprawdę mieliśmy wszystko dopięte i w ostatniej chwili nam się to wysypało. Były dwie, trzy takie sytuacje, ale nie żałuję ich ponieważ nie wiemy, jak ci piłkarze by się u nas sprawowali. Na ich miejsce sprowadziliśmy innych zawodników. Jesteśmy zadowoleni z obecnego stanu posiadania. Były to natomiast dla mnie sytuacje nieprzyjemne i niewygodne, żeby w ostatnich chwilach zrywać negocjacje.
CZYTAJ TAKŻE: Czy odmieniony Widzew zrewanżuje się Warcie?
Czy Pana zdaniem dobrze się stało, że z klubu odszedł Kristoffer Normann Hansen?
U nas Hansen nie grał i trudno było w tamtym momencie podjąć inną decyzję. Ja natomiast bardzo doceniam jego umiejętności i pozytywnie opiniowałem możliwość pozyskania Normanna. Nie jestem zadowolony z tego, jak to się potoczyło.
To była suwerenna decyzja Janusza Niedźwiedzia?
Nie jest tak, że trener sam podejmuje decyzje. Trener wskazuje rzeczy, które chciałby, żeby się wydarzyły. Decyzja ostatecznie zostaje podjęta przez pion sportowy i zarząd. Natomiast to trener jest najbliżej drużyny i to trener ustala skład. Patrząc na rolę, jaką pełnił w tamtym momencie Kristoffer, to zostawienie go tutaj byłoby mało logiczne. Ja też w tej kwestii wyraziłem swoją opinię.
Rozumiem, że był Pan za pozostawieniem Hansena w Widzewie?
Ja byłem za tym, żeby on grał.
Należał Pan do zwolenników podziękowania trenerowi Niedźwiedziowi i zatrudnienia Daniela Myśliwca?
Ja chciałbym żeby trener w Widzewie pracował 10, 15, 20 lat. Chciałbym, żeby pracował jak najdłużej, bo to oznacza, że w Widzewie jest dobrze. Trener Niedźwiedź dosyć długo tutaj pracował i miał pełne poparcie. Ostatecznie jednak podjęliśmy taką decyzję. To też nie jest tak że jedna osoba tylko decyduje o tym czy trener zostaje zwolniony. Ustaliliśmy, że dla dobra jednej i drugiej strony tę współpracę powinniśmy zakończyć.
Zdradził Pan również, że klub przedstawił już pierwszą ofertę przedłużenia kontraktu Bartłomiejowi Pawłowskiemu. Skoro przedłużenie kontraktu nie zostało ogłoszone, należy rozumieć, że odrzucił on ofertę?
Jesteśmy w trakcie rozmów. Widzimy teraz jaka jest sytuacja i musimy mieć jasność co do przyszłości Bartka. Mogę powiedzieć tyle, że prowadzimy rozmowy na temat przedłużenia obecnej umowy.
CZYTAJ TAKŻE: Widzew nie bierze przypadkowych piłkarzy
Zainteresował Cię ten tekst?
Zaloguj się i czytaj dalej
Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE