Były napastnik Widzewa doczekał się swojego pierwszego gola w lidze japońskiej.
Hiszpan odszedł z Widzewa latem 2024 roku. W łódzkim klubie zapracował sobie na miano gwiazdy drużyny, chociaż nie strzelał bardzo dużo goli. Był jednak bardzo wyrazistą postacią, lubianą przez kibiców. W Widzewie rozegrał dwa sezony. W 60 ligowych meczach zdobył 14 goli. Do tego dołożył pięć trafień w pięciu występach w Pucharze Polski. Odszedł do japońskiego Hokkaido Consadole Sapporo. Widzew zarobił kilkaset tysięcy euro. Wszyscy byli zadowoleni, bo Jordi chciał wyjechać do dalekiego kraju i nowej ligi.
W ekstraklasie Japonii nie poszło jednak ani jemu, ani jego nowemu klubowi, który spadł z ligi. Strzelił jednego gola w Pucharze Ligi. W J League zagrał tylko w siedmiu meczach (149) minut. Po spadku został w klubie. Też nie gra dużo. Więcej razy nie było go w kadrze, niż w niej był. Tylko raz wyszedł w pierwszym składzie. I w końcu strzelił gola. W przegranym 2:4 meczu z Jubilo Iwata Hiszpan trafił do siatki w 77. minucie (na 1:4). Na boisko wszedł w 37. minucie. To było bardzo ładne trafienie. "Ciężka praca zawsze się opłaca" - napisał Jordi w social mediach. Oby teraz tych bramek było więcej.
Hokkaido Consadole Sapporo zajmuje 14. miejsce na zapleczu ekstraklasy.

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.