Kibice Widzewa zawiedli? To nie czas na protest [KOMENTARZ]

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Kibice Widzewa zawiedli? To nie czas na protest [KOMENTARZ] - Zdjęcie główne
Autor: Widzew.com | Opis: Kibice Widzewa

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaKibice Widzewa przyzwyczaili do tego, że drużynę wspierają najlepiej jak tylko się da. W meczu z Motorem było inaczej.
reklama

Wygrana Widzewa bez wsparcia trybun

Widzew grał w niedzielę szalenie ważny mecz z Motorem Lublin. Porażka pogrzebałaby Łodzian, zwycięstwo przedłużało szansę na utrzymanie. Plan został wykonany, RTS wygrał pewnie 2:0 i ma wciąż realne szanse na pozostanie w lidze. W piątek pojedzie do Warszawy na spotkanie z Legią. Biorąc pod uwagę sytuacji Wojskowych, to spotkanie urasta do rangi meczu sezonu w całej lidze. 

Naturalne stało się dla mnie to, że po meczach Widzewa wspominam o tym jak kapitalnie drużynę wspierali kibice. Teraz...było inaczej. I jest to - nie tylko dla mnie - sytuacja niezrozumiała. 

reklama

Kibice Widzewa to jedna z najbardziej fanatycznych grup kibicowskich w Polsce. To oni odbudowali klub po upadku w 2015 roku. To oni co sezon wykupują wszystkie karnety, jeżdżą na wyjazdy po całej Polsce, tworzą kapitalne oprawy. Przed dwoma tygodniami, gdy Widzew grał u siebie z Termalicą, doping rozpoczęli już od rozgrzewki. To było niesamowite. Głośno wspierali też zespół w Radomiu, gdzie drużyna przegrała w kompromitującym stylu. Była to pierwsza porażka od lutego. Pierwsza pod wodzą Aleksandara Vukovicia.

To wystarczyło, by w starciu z Motorem, doping na Zegarze został zawieszony. Nie było flag, nie było wsparcia dla drużyny. Sposób w jaki RTS stracił punkty w Radomiu był bulwersujący i sam o tym pisałem, ale nie spodziewałem się, że tydzień później reakcja trybun Serca Łodzi będzie właśnie taka. 

reklama

Dziwi mnie to dlatego, że fani Widzewa zawsze mogli być stawiani za wzór jeśli chodzi o wsparcie drużyny. Oglądaliśmy pełno nagrań z innych klubów, gdzie miały miejsce "rozmowy motywacyjne" pod sektorem, widzieliśmy szyderę z własnych piłkarzy na trybunach Lecha. Ale na Widzewie zawsze było wsparcie. Ktoś pewnie wyciągnie teraz sytuację z 2020 roku i zachowanie niektórych kibiców po meczu ze Zniczem Pruszków. Cóż, wyjątek potwierdza regułę. 

Gdy Widzew w 2014 spadał z Ekstraklasy, na ostatnim domowym meczu, w ulewnym deszczu fani ze starego Zegara śpiewali słynne "Na zawsze wierni, wierni i oddani, Łódzkiego Widzewa najwierniejsi fani". Z kolei, gdy w 2018 roku Widzew rozegrał żałosną "rundę remisów" i wypuścił awans do I ligi z rąk, na pierwszym meczu kolejngo sezonu, Ultrasi przygotowali oprawę o treści "Liga mniejsze ma znaczenie. My jesteśmy tu dla Ciebie". Przed laty, za doping na Widzewie odpowiadał Stolar. Za jego czasów cechą charakterystyczną Widzewskich trybun było to, że najlepszy doping był wtedy, gdy drużynie całkowicie nie szło. Najlepszy przykład to porażka w Poznaniu 1:6 i to, że śpiew Widzewiaków był głośniejszy z każdą bramką dla Kolejorza.

reklama

Niedzielny protest ewidentnie nie podobał on się też reszcie trybun, które co jakiś czas spontanicznie zaczynały śpiewać poplularne Widzewskie przyśpiewki. 

Nie do końca rozumiem też transparent skierowany w stronę Emila Kornviga. W sumie na płocie Zegara pojawiło się w niedzielę kilka transparentów skierowanych do drużyny czy włodarzy klubu. Jednak ten uderzający w Duńczyka zainteresował wszystkich najbardziej. Po polsku jego treść brzmiała "E. Kornvig, porażka nie jest śmieszna. Okaż szacunek, albo wy*******aj". Co przeskrobał Kornvig, że na stadionie pojawiło się takie płótno? Nie wiem, ale ciężko mi uwierzyć, by zrobił coś na tyle skandalicznego, żeby na nie faktycznie zasłużyć. Wiem natomiast, że jest on jednym z najbardziej zaangażowanych piłkarzy Widzewa, który w każdym meczu biega po boisku jak koń, a trzeba zaznaczyć, że nie gra on na swojej nominalnej pozycji. To ostatni zawodnik, do którego można mieć pretensje o cokolwiek.  

reklama

Podsumowując, brak dopingu w niedzielnym meczu zawiódł nie tylko mnie, ale chyba wszystkich na stadionie, łącznie z osobami siędzącymi pod Zegarem, które o proteście dowiedziały się będąc już na sektorze. Rozumiem, że porażka w Radomiu sprawiła, że cały entuzjazm nieco opadł, ale przecież to fani spod Zegara śpiewają "Jestem z Tobą każdego dnia, nie jest ważne czy akurat grasz. Patrzą dziwnie, ja im mówię tak: Widzew dla mnie to jest cały świat". To chyba do czegoś zobowiązuje, prawda?

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo