Każde osłabienie drużyny to zła wiadomość. I brak Kornviga również. Nie jest to jednak zawodnik nie do zastąpienia. Trzeba szczerze napisać, że gra Duńczyka na wiosnę to jednak zawód. Od piłkarza z czołowej drużyny norweskiej ekstraklasy, uczestnika Ligi Europy, za którego Widzew zapłacił 3 miliony euro, oczekiwano bowiem znacznie więcej.
Kornvig zagrał w 15 meczach ligowych i jednym Pucharu Polski. Strzelił dwa gole i miał jedną asystę. Trzy bramki zdobył w SK Brann w siedmiu meczach Ligi Europy. Jak grał? Zawsze dużo biega, ale oczekiwano na pewno czegoś więcej. Zawiódł w piątkowym meczu z Koroną Kielce. "Niemal jak zwykle dużo biegał, najwięcej w drużynie. Ale było kiedyś takie powiedzienie, że lepiej mądrze stać, niż głupio biegać. Z biegania Duńczyka nic nie wynikało. To miała być gwiazda, za miliony zresztą. Mamy gwiazdę biegów długodystansowych" - napisaliśmy w pomeczowych ocenach.
Kornvig nie zawsze grał na swojej pozycji, czyli w środku pomocy, wcześniej Aleksandar Vuković ustawiał go na prawym skrzydle, mecz w Kielcach kończył na drugiej flance. Dla piłkarza tej klasy nie powinno stanowić to wielkiego problemu, a jednak Duńczyk się tam nie odnajdywał. Ogóla ocena jego gry na wiosnę - zawód.
Dlaczego na kolejkę przed końcem podsumowujemy jego występy w Widzewie? Bo w meczu z Piastem Kornvig nie zagra. W Kielcach zobaczył czwartą żółtą kartkę. To więc koniec sezonu dla niego.
Nie tylko on był zagrożony pauzą. Także Fran Alvarez, Samuel Kozlovsky, Steve Kapuadi i Mateusz Żyro. Rekordzistą Widzewa i ligi pod względem żółtyc kartek jest Juljan Shehu, który zobaczył ich aż jedenaście. Ale z Piastem pauzować nie musi.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.