Grzegorz Szoka odmienił ŁKS Łódź
Po kilkunastu miesiącach niepowodzeń ŁKS wreszcie zaczął się spisywać na miarę oczekiwań. Drużyna trenera Grzegorza Szoki jest bliska awansu do baraży o awans do ekstraklasy i niewykluczone, że w przyszłym sezonie znajdzie się w gronie 18 najlepszych zespołów w Polsce.
To przede wszystkim zasługa bardzo dobrej wiosny. Po przerwie zimowej ełkaesiacy wygrali aż siedem meczów, trzy zremisowali i tylko dwa przegrali. Do łask wrócili m.in. Andreu Arasa i Koki Hinokio, którzy w ostatnich tygodniach są liderami ŁKS-u. Zmianę, nie tylko w liczbie punktów, ale też w sposobie funkcjonowania zespołu dostrzegł właściciel ŁKS-u.
- Trener Grzegorz Szoka spojrzał na pewne rzeczy inaczej. Niektórzy piłkarze wrócili do pierwszego zespołu i to spowodowało, że sytuacja się poprawiła. Musimy jasno sobie powiedzieć: jest lepiej, co nie oznacza, że idealnie – ocenił Dariusz Melon w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”.
W ostatnich latach kadra ŁKS-u była regularnie zmieniana. Najpierw po spadku z ekstraklasy przy al. Unii trzeba było stworzyć zupełnie nowy zespół, a później po nieudanym sezonie w pierwszej lidze władze łódzkiego klubu postanowiły nieco namieszać w szatni, by obecny sezon był lepszy.
Jak to się skończy, nie wiadomo, ale pewne jest, że po drużynie budowanej za tak wielkie pieniądze, spodziewano się więcej. Brak zakładanych efektów nie spodobał się właścicielowi ŁKS-u, który od jakiegoś czasu poświęca więcej uwagi temu, jak wydawane są jego pieniądze.
- Doświadczenia i, mówiąc wprost, niepowodzenia musiały do tego przekonać. Oczywiście na koniec sezonu obraz może być inny, ale dzisiaj, powiedzmy sobie szczerze, ilość zainwestowanych środków nie sprawiła, że walczymy o bezpośredni awans – stwierdził Dariusz Melon.
Podobnie rzecz się ma z transferami. Innymi słowy – koniec przepalania pieniędzy na zawodników, co do których sam właściciel nie ma przekonania.
- Kiedy spojrzymy na ostatnie dwa lata, to dyrektor sportowy i wiceprezes Robert Graf dostali w tej kwestii spore kompetencje. Miałem prawo wera, ale rzadko z niego korzystałem. Te dwa lata czegoś mnie nauczyły i teraz każdy transfer będę autoryzował osobiście – podkreślił Melon w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”.
Przed ŁKS-em jeszcze trzy mecze i teoretycznie łodzianie wciąż mają szanse na bezpośredni awans do ekstraklasy. Bardziej prawdopodobna jest jednak gra w barażach. Ostatnio na swoim obiekcie łodzianie spisują się doskonale, a więc na pewno będzie im zależało, by po 34 kolejkach zająć jak najwyższe miejsce i uzyskać prawo rozgrywania wszystkich meczów barażowych na Stadionie Króla.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.